Prawa dziecka w nauczaniu Kościoła Katolickiego

5/5 - (2 votes)

podrozdział pracy magisterskiej

Dzieci, będące osobami bezbronnymi z uwagi na swój wiek, zajmują szczególne miejsce zarówno w nauczaniu Ojca Świętego, jak i Kościoła Katolickiego.

W Starym Testamencie napotykamy na sytuacje, które wskazują na to, że dzieci były traktowane ze szczególną troską. W Księdze Wyjścia Bóg objawia swoją wyjątkową miłość do sierot, podejmując się ich opieki.40 W Księdze Samuela natomiast opisane jest powołanie małego chłopca, któremu Bóg powierza misję dla całego narodu wybranego.

Nowy Testament, zwłaszcza Ewangelie, zawiera wiele scen, w których dzieci odgrywają główną rolę. Jezus Chrystus sam był tym dzieckiem zrodzonym z niewiasty, którego zapowiadali prorocy.41 Ewangelista Marek opisuje Jezusa jako tego, który okazywał dzieciom szczególną miłość: „biorąc je w objęcia, kładł na nich ręce i błogosławił je”42.

Współcześnie trudno oszacować ogrom pracy Kościoła na rzecz dzieci. Niełatwo zliczyć przemówienia papieży, dokumenty wydawane przez Dykasteria Kurii Rzymskiej, pracę biskupów, księży, osób konsekrowanych oraz świeckich w tej dziedzinie.43

Kluczowe dokumenty Kościoła Katolickiego dotyczące tej tematyki to między innymi: dokumenty wydane podczas Soboru Watykańskiego II (takie jak Deklaracja o wychowaniu), Kodeks Prawa Kanonicznego oraz Katechizm Kościoła Katolickiego, wydany 11 października 1992 roku, który akcentuje prawa dzieci, mówiąc o małżeństwie, rodzinie i wychowaniu.

Podczas Soboru Watykańskiego II zwrócono uwagę, że dzieci ze względu na swoją niedojrzałość potrzebują specjalnej opieki. 28 października 1965 roku, Ojcowie zgromadzeni na Soborze pod przewodnictwem Papieża Pawła VI wydali Deklarację o wychowaniu chrześcijańskim.44 Stwierdzili w niej, że dzieci i młodzież mają prawo do oceny wartości moralnych zgodnie z ich sumieniem. Zauważyli również, że wiele dzieci nie posiada podstawowego wykształcenia, wzywając wiernych do podjęcia wszelkich starań, aby zapewnić im edukację i potrzebną opiekę. W deklaracji podkreślono także, że kluczową rolę w wychowaniu odgrywają rodzice, którzy są zobowiązani do wychowania swojego potomstwa. Obowiązkiem ich jest stworzenie takiej atmosfery, żeby była ona przepojona miłością oraz szacunkiem do ludzi i Boga.

Adhortacja Apostolska Familiaris Consortio, skierowana przez Ojca Świętego do biskupów, kapłanów i wiernych całego Kościoła Katolickiego, ma ogromne znaczenie, gdyż dotyczy zadań rodziny we współczesnym świecie. W punkcie 26 podkreśla się obowiązek szczególnej troski, jaką rodzina powinna otaczać dziecko. Rodzina ma na celu rozwijanie głębokiego szacunku dla godności osobistej dziecka oraz służenie jego prawom. Szczególnie istotne jest to w przypadku małego dziecka wymagającego opieki, a także dziecka chorego czy upośledzonego. Adhortacja podkreśla powołanie Kościoła do objawiania i przedstawiania na nowo w dziejach przykładu i nauki Jezusa, który umieścił dziecko w centrum. Troszcząc się o dzieci, Kościół realizuje swoje podstawowe posłannictwo. Dzieci wnioskują „cenny wkład” w budowanie wspólnoty rodzinnej oraz w uświęcanie rodziców, dlatego też cechą charakterystyczną chrześcijan powinny być: szacunek, miłość i służba. Ta służba urzeczywistnia się w powołaniu do przekazywania życia.

Papież Jan Paweł II, odwołując się do nauczania Soboru, podkreśla specjalne zadanie rodziców w wychowaniu potomstwa, wynikające z „najbardziej pierwotnego powołania małżonków do uczestnictwa w stwórczym dziele Boga”45. Rodzice powinni być uznani za pierwszych wychowawców, a rodzina jest pierwszą szkołą. Ojciec Święty nazywa obowiązek wychowania dzieci również prawem. To prawo-obowiązek ma pierwszeństwo względem „zadań wychowawczych innych osób”. Rodzice powinni wychowywać swoje dzieci do miłości, nieustannie dając im dar z siebie.

Kolejny dokument, Konstytucja Duszpasterska o Kościele w świecie, przedstawia podobne wartości. Stwierdza ona, że dzieci są najcenniejszym darem małżeństwa i przynoszą rodzicom najwięcej dobra. Przykład rodziców powinien więc wyznaczać im drogę do zbawienia i świętości. Dzieci odpłacają się rodzicom uczuciem wdzięczności, głębokim szacunkiem i zaufaniem. Konstytucja ponownie podkreśla, że instytucja małżeństwa i miłość małżeńska są nastawione na rodzenie i wychowywanie potomstwa, co stanowi ich najważniejsze dopełnienie. Dobro dzieci wymaga pełnej wierności małżonków. Aby rodzina mogła osiągnąć pełnię swego życia i zrealizować swój cel, potrzebne jest troskliwe współdziałanie w wychowaniu dzieci.

Wszystkie te dokumenty ukazują, jak ważne są dzieci dla Kościoła Katolickiego i jak istotne jest ich wychowanie w duchu chrześcijańskim. Rodzice, jako pierwsi wychowawcy, mają kluczową rolę w przekazywaniu wartości i nauk Kościoła swoim dzieciom. Kościół wspiera rodziców w ich misji i zwraca uwagę na znaczenie tworzenia środowiska, w którym dzieci mogą rozwijać się duchowo i moralnie. W tym kontekście, rodzina jest uznawana za podstawową jednostkę społeczną, która ma istotny wpływ na duchowe i moralne życie dzieci.

Kościołowi zależy na tym, by rodzice byli odpowiedzialni i zaangażowani w wychowanie swoich dzieci, kładąc nacisk na wartości takie jak miłość, szacunek, służba czy wdzięczność. Wychowywanie dzieci w duchu chrześcijańskim ma na celu nie tylko kształtowanie wartości moralnych, ale także prowadzenie dzieci ku zbawieniu i świętości.

Wspólna praca rodziców, Kościoła i społeczności chrześcijańskiej może przyczynić się do tworzenia zdrowego, wartościowego środowiska, w którym dzieci będą mogły rozwijać się zarówno duchowo, jak i emocjonalnie. W ten sposób Kościół spełnia swoje podstawowe posłannictwo, dbając o przyszłe pokolenia i kierując je na drogę zbawienia.

Ojciec Święty często podkreśla, że dzieci są przyszłością społeczeństwa, a Kościół ma za zadanie przyjmować je tak, jak uczynił to Jezus Chrystus, ponieważ dzieci są wielkim darem dla całego społeczeństwa. Jak mówił Jan Paweł II w orędziu na Światowy Dzień Pokoju w 1994 roku: „Społeczność, która odrzuca dzieci, nigdy nie zazna pokoju”. W przemówieniu do uczestników VIII Międzynarodowej Konferencji zorganizowanej przez Papieską Radę do spraw Duszpasterstwa Służby Zdrowia, Ojciec Święty stwierdził: „Dorośli jutra to dzisiejsze dzieci. (…) Potrzebne jest zatem skuteczne działanie w obronie dzieci, co wymaga zaangażowania nauki, przeznaczenia odpowiednich środków na ten cel oraz odbudowy podstawowych wartości na płaszczyźnie indywidualnej i społecznej, które stanowią fundament właściwego ładu społecznego (…)”46.

W Liście do dzieci wydanym 13 grudnia 1994 roku, Jan Paweł II pisał o szczególnej wartości dziecka w oczach Boga. Jezus Chrystus, Syn Boży, stawia dziecko jako wzór zaufania i bezgranicznego oddania się Bogu. Papież wyraża w Liście do dzieci myśl, że „jest coś takiego w dziecku, co winno się odnaleźć we wszystkich ludziach”47.

Jan Paweł II wielokrotnie wskazuje, że wszystkie prawa dziecka zawierają się w jego prawie do bycia kochanym. Wszystkie prawa dziecka wywodzi on z godności dziecka jako osoby stworzonej przez Boga-Stwórcę, który jest także dawcą życia. Społeczeństwo ma obowiązek kochać dzieci, a z tego obowiązku wynikają kolejne: chronienie ich godności, otaczanie opieką i wspieranie ich rozwoju. „Wobec każdej ludzkiej istoty, zawsze godnej najwyższego szacunku ze względu na posiadaną godność osobową, społeczeństwo i Kościół winny wypełniać swoje specyficzne zadania, przyczyniając się do krzewienia solidarności w społeczeństwie”48 – mówił Papież.

Ojciec Święty w swoim nauczaniu często zaznacza, że państwo powinno podejmować wszelkie możliwe środki, aby zagwarantować poszanowanie życia każdej osoby, a zwłaszcza życia dziecka nienarodzonego. W Encyklice Evangelium vitae czytamy, że ochrona, poszanowanie i umacnianie godności osoby ludzkiej powinny być troską całego społeczeństwa.49 Gdy państwo nie wykorzystuje swojej władzy dla ochrony praw każdego obywatela, zwłaszcza najbardziej bezbronnych i najsłabszych, jego fundamenty są zagrożone. Państwo nie może unikać obowiązku poszanowania życia, powołując się na wolność sumienia i wyboru, ponieważ szacunek dla życia jest podstawą wszystkich innych praw, w tym także wolności. Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina: „niezbywalne prawo każdej niewinnej ludzkiej istoty do życia stanowi element konstytutywny społeczeństwa i jego prawodawstwa”50.

Papież dostrzega potrzebę ochrony życia najmłodszych, zwłaszcza w najuboższych krajach, gdzie dzieci szczególnie doświadczają cierpień fizycznych z powodu głodu, chorób czy kalectwa, oraz cierpień moralnych spowodowanych złym traktowaniem ze strony rodziców, ale nie tylko. „Jan Paweł II ze smutkiem konstatuje, że nowe perspektywy, jakie stworzył postęp nauki i techniki, dały niestety początek nowym formom zamachów na godność człowieka”51. Wśród najbardziej pokrzywdzonych, Ojciec Święty wymienia dzieci nienarodzone, porzucone, maltretowane, dzieci pozbawione miłości oraz żyjące w skrajnej nędzy52. Papież zauważa, jak często łamane jest współcześnie prawo międzynarodowe nakazujące szczególną ochronę najmłodszych. Wiele z nich staje się ofiarami wojen czy różnych form przemocy, a także jest zmuszanych do uczestnictwa w wojnach. Szczególnie dramatyczna, jak podkreśla Jan Paweł II, jest sytuacja dzieci w Afryce. Papież dostrzega również problemy dzieci niepełnosprawnych, tak często spychanych na margines społeczeństwa. Był on inicjatorem wielu instytucji służących pomocy dzieciom, takich jak Papieskie Dzieło Świętego Dziecięctwa czy liczne ruchy na rzecz adopcji. Ojciec Święty podkreśla, że więź między rodzicami a dzieckiem jest chroniona przez prawo w ramach rodziny, która jest trwale związana węzłem małżeńskim.

Warunkiem pełnego, ludzkiego rozwoju jest wychowanie dziecka w rodzinie, która zapewnia bezpieczeństwo. Ojciec Święty w Liście do Rodzin, wydanym 2 lutego 1994 r., podkreślił, że troska o wychowanie dziecka obejmuje wiele lat wspólnego życia małżonków. To dzieci przekształcają małżeństwo w rodzinę i są one skarbem dla swoich rodziców: „dar życia staje się równocześnie darem dla samych dawców”53. Dziecko obdarowuje swoich rodziców.

Papież zaznaczył również, że wychowanie dziecka polega na podejmowaniu działań, które umacniają więź człowieka z wartościami takimi jak dobro i prawda. Od rodziców wymaga się, aby w dziedzinie wychowania wprowadzali dziecko na ścieżkę dobra, które jest wpisane w jego serce.54

Wychowanie w rodzinie gwarantuje stabilność emocjonalną i umożliwia dziecku rozwój w oparciu o wartości, które są istotne dla zdrowego funkcjonowania w społeczeństwie. Rodzice, poprzez swoją miłość i troskę, wprowadzają dzieci w świat wartości, ucząc je, jak radzić sobie z trudnościami życia i jak podejmować właściwe decyzje. Dlatego tak ważne jest, aby rodzice byli odpowiedzialni i świadomi swojego zadania wychowawczego, aby wspierać swoje dzieci na drodze do dobra i prawdy.


40 Biblia Tysiąclecia, wyd. V, Pallotinum, Poznań 2000, Wyj. 22.21 i n.

41 Tamże, Mt 1, 22 – 23 i Iz 7, 11.

42 Tamże, Mk 10, 13.

43 Kard. Z. Grocholewski: Prawa dziecka a dobro dziecka, [w:] W służbie dziecku, jw. s. 59.

44 Deklaracja o wychowaniu chrześcijańskim, wyd. 28. 11. 1965 r. Podczas obrad Soboru Watykańskiego II przez duchowieństwo na czele z papieżem Pawłem VI.

45 Adhortacja Familiaris Consorito, jw. pkt. 36.

46 Przemówienie Ojca Świętego do uczestników VIII Międzynarodowej Konferencji zorganizowanej przez Papieską Radę do spraw Duszpasterstwa Służby Zdrowia 20 XI 1993 r., tekst w: Rodzino co mówisz o sobie. Dokumenty i przemówienia papieskie w Roku Rodziny, Kraków 1995 r., s.167.

47 Por. A. Rynio: Wartość dziecka w nauczaniu Jana Pawła II, [w:] W służbie dziecku, jw. s. 138.

48 Przemówienie Ojca Świętego do uczestników Kongresu Papieskiej Rady do spraw Rodziny: Dziecko niepełnosprawne w rodzinie wygłoszone 4 XII 1999 r., tekst w: „L`Osservatore Romano” 2000 r., XXI, nr 2 s. 32.

49 Jan Paweł II: Evangelium vitae, pkt. 81.

50 Katechizm Kościoła Katolickiego, wyd. II poprawione, Pallotinum 2002 r., pkt. 2273.

51 B. Oszustowicz: „Społeczność, która odrzuca dzieci nigdy nie zazna spokoju” – refleksje z nauczania Jana Pawła II, [w:] W służbie dziecku jw. s. 343.

52 Por. Adhortacja Christifideles Laici pkt. 5, a także: List Ojca Świętego do dzieci w Roku Rodziny [w:] Rodzino, co mówisz o sobie jw. s. 143.

53 Jan Paweł II: List do Rodzin, pkt. 11.

54 op. cit. pkt. 5.

Wolność absurdalna – Sartre

5/5 - (1 vote)

Krzysztof Pomian dokonuje szkicu egzystencjalnego etapu w filozofii Jeana Paula Sartre’a, który ma czytelnikowi ułatwić zrozumienie Wolności kartezjańskiej – rozprawy tego francuskiego egzystencjalisty.

Wedle Krzysztofa Pomiana Sartre odchodzi od rozumienia „istnienia” jako zajmowania określonego wycinku czasoprzestrzeni. Tak istnieją stoły i domy. Człowiek nie jest stołem; żyje, cierpi, myśli, czuje, marzy i usiłuje marzenia zrealizować, a gdy tego dokonuje czuje dalej niedosyt. Żadne zwycięstwo nie daje mu ukojenia, nie jest mu dane doznawanie uczucia, że ma już wszystko, że niczego już więcej nie pragnie, że jest zaspokojony. Na etapie ówczesnej wiedzy nie ma podstaw, aby twierdzić, że stół doznaje podobnych uczuć , zatem człowiek istnieje inaczej niż on. Człowiek jest podobny do stołu, ale tylko gdy jest przeszłością, czyli wtedy, gdy go nie ma, bo wtedy nie może już niczego zmienić. Gdy umiera życie jego wyzwala się z pod jego panowania, staje się czymś zamkniętym i uprzedmiotowionym. Jednak póki jest może zrobić wszystko, a każdy jego krok zmieni sens dotychczasowych. Może oprzeć się torturze. To jest zawsze jego wybór. Jestem wolny. Póki jestem mogę zrobić wszystko, zawsze mam wybór.

Jednak czy inni ludzie też są wolni? Czy Adam, Jan, Tadeusz istnieją tak, jak istnieję ja? Z punktu widzenia każdego z nich – tak. Z mojego – istnieją inaczej, gdyż są oni dla mnie przedmiotem. Widzę ich twarze, ręce, słyszę mowę, dostrzegam gest, działania, jednak nie dostrzegam ich świadomości. Piotr gestykuluje, rusza się, działa w jakimś celu, ale ja mogę to wszystko inaczej odbierać. Jego cel, który wnioskuję z obserwacji jego osoby może wydawać mi się inny od rzeczywistego jaki przyjął sobie. Moja interpretacja jego zachowania pociąga za sobą jego uprzedmiotowienie. Pozbawiam go wolności, gdyż ograniczam jego możliwości. Wszyscy są zależni ode mnie, lecz i ja jestem zależny od wszystkich.

Można powiedzieć zatem, już w języku filozofii, że podmiot ma świadomość samego siebie. Świadomość samego siebie oznacza, że jest się świadomym tego, że jest się każdego kroku świadomym.

Pierwszą konsekwencją tak rozumianego podmiotu jest, że człowiek jest wewnętrznie rozdarty. Świadomość siebie rejestruje rzeczy dokonane, świadomość świadomości jest instrumentem kontrolującym. Ona to bada w jakim stopniu zrealizowane zostało zamierzenie. Jednak zawsze dostrzega rozdźwięk między ideałem a rzeczywistością. To stałe niezrównoważenie, ten nieprzerwany rozdźwięk między świadomością siebie a świadomością świadomości siebie umożliwia egzystencję człowieka.

Drugą konsekwencją jest walka bytu i nicości. Wszystko co dokonane, osiągnięte, załatwione, to, co jest intencjonalnym przedmiotem świadomości siebie jest bytem. Nicością jest ideał, wartość, czyli to, co jest przedmiotem świadomości własnej świadomości. Wytłumaczyć to można w ten sposób, iż kiedy człowiek uznaje coś za swój ideał, ideał nie istnieje, gdyż jeszcze nie jest urzeczywistniony. Gdy przystępuje do jego realizacji to przekształca go w byt, lecz gdy tego dokona uznaje jego niewystarczalność. Zbliżyłem się do ideału, lecz to, co osiągnąłem jeszcze nim nie jest. Wniosek jest taki, że ideał jest nicością, albowiem gdy się go zakłada jeszcze nie istnieje, gdy ocenia się trud wcielenia go w życie, dostrzega się, że nadal jest nieobecny.

Trzecią konsekwencją jest istnienie wiecznej niestabilności między świadomością siebie a świadomością świadomości, istnienie koniecznej nieodpowiedniości między intencją a rezultatem, ideałem a rzeczywistością. Nieuchronność tego absurdu założona jest w samej strukturze człowieka.

Gdyby w człowieku nastąpiła stabilizacja obu świadomości (uznał on swe ideały za urzeczywistnione w pełni) wtedy człowiek przestaje istnieć jako człowiek. Urzeczywistnił ideał i nie brak mu już niczego, zanika jego świadomość siebie jako odrębnego od całokształtu innych ludzi i rzeczy. Staje się on rzeczą miedzy rzeczami – bytem w sobie.

Wybór między klęską a klęską – oto prawdziwa sytuacja człowieka. Albo będzie wiecznie niezaspokojony, albo będzie rzeczą. Tej pierwotnej sytuacji człowiek nie chce przyjąć do wiadomości. Wierzy, że zrealizuje swe ideały, a zarazem pozostanie bytem dla siebie jednocześnie. Pragnie być Bogiem. Jednak gdy przekonuje się, że jest to niemożliwe, wyobraża sobie, że istnieje twór, który może tego dokonać. Następnie obarcza go odpowiedzialnością za swoje czyny. Wiara taka jest złą wiarą. Gdy człowiek ją akceptuje jest nieautentycznym. Powinien odrzucić wszelkie poglądy głoszące, że jego odpowiedzialność za własne postępowanie ponosi ktoś inny. Jest tak, gdyż podstawowy nakaz moralny Sartre’a głosi, że człowiek powinien być autentyczny.

Dzięki wolności człowiek może być autentyczny. Tym, co wyróżnia człowieka od innych bytów jest jego nastawienie na przyszłość. To, że jest on przyszłością, oznacza, że jest on tym, czym nie jest, gdyż przyszłości jeszcze nie ma. Wniosek – jest on nicością, ponieważ jest tym, czym nie jest. To czego nie ma, nie może być zdeterminowane. Tylko to, co jest może podlegać determinacjom. Człowiek zatem jest wolnością. W każdej sytuacji jest wolny (ma wybór). Wykręca się od odpowiedzialności gdy usprawiedliwia swoje poczynania okolicznościami zewnętrznymi. Jednak gdy im ulega, to najpierw zdecydował, że będzie im ulegał. Jest za to odpowiedzialny. Wolność człowieka realizuje się, więc w zakładaniu przezeń określonych ideałów. Jest on skazany na wolność i nie może się jej pozbyć. Człowiek jest świadomy wolności i odpowiedzialności. Ta świadomość przejawia się w niepokoju, który wynika z wiedzy, iż może odrzucić wszystkie wartości, że wartości ustanawia on sam, że zależą tylko od niego. A gdy pragnie uciec od odpowiedzialności za decyzję wyboru określonych wartości, to też jest świadomy, że od owej odpowiedzialności ucieka. Nawet gdy wyrzeka się wolności czyni to będące wolnym.

Postępowania człowieka nie da się przewidzieć. Wynika to z twierdzenia, że jest wolnością, czy nicością. Można je poznać dopiero gdy się zrealizuje. Jego istotą są konkretne ideały, które stawia on przed sobą, a które można poznać gdy się urzeczywistnią (staną się bytem). Tak definiowana istota człowieka jest następstwem stwierdzenia, że jest on nicością. Albowiem to, co nie jest, nie może być poznane. O człowieku wiemy tylko to, co zrobił, co dokonał w przeszłości, to, co się zobiektywizowało. Jednak sens tej przeszłości, dopóki żyje, może ulec zmianie. Jest tak ponieważ znaczenie przeszłości jest określone przez przyszłość.

Jean Paul Sartre w Wolności kartezjańskiej dokonuje próby reinterpretacji filozofii Kartezjusza. Uważa, że jego rodak na ponad dwieście pięćdziesiąt lat przed dwudziestowiecznym egzystencjalizmem formułuje kilka z głównych tez: że człowiek jest nicością, że człowiek jest wolnością – rozumianą jako zdolność zaprzeczania danym świata zewnętrznego (wolność jako władza negatywna), oraz tezę, że człowiek jest całkowicie odpowiedzialny za korzystanie ze swej wolności. Polemizując z poglądami Kartezjusza, Sartre przedstawia swoje.

Wolność może objawiać się rozmaicie. Czym innym jest być wolnym w zakresie przedsięwzięcia politycznego, a czym innym doświadczenie bycia wolnym w akcie rozumienia i dociekania. Kartezjusz doświadcza wolności, „która własnymi siłami odkrywa rozumne stosunki, między już istniejącymi esencjami”(1).

Przed zrozumieniem jest moja wola zrozumienia. Muszę chcieć skupić uwagę i wytężyć umysł. „Najmniejszy nawet wysiłek myśli angażuje całą myśl, myśl autonomiczną, która każdym swym aktem ustanawia swą całkowitą i absolutną niezależność”(2). Ta myśl, aby zrozumieć, musi mieć „coś”, co może zrozumieć jakieś obiektywne stosunki między esencjami, struktury, z góry dany system relacji. Oznacza to, że droga wolności i zrozumienia jest dokładnie wytyczona. Człowiek może kontemplować ideę, ale nie może jej wytworzyć. Człowiek jest autonomiczny wobec systemu idei dzięki władzy negacji. Może mówić „nie” wszystkiemu, co nie jest prawdziwe. To jest druga teoria wolności w doktrynie Kartezjusza.

Człowiek, wedle Kartezjusza, jest odpowiedzialny wobec prawdy. Aby prawda istniała muszę ją stwierdzić. Mam wolę sądzenia. To dzięki mnie mgliste, neutralne idee, nie będące ani prawdziwe, ani fałszywe są przekształcane w naturalny porządek prawd. Dzięki człowiekowi prawda pojawia się w świecie. Ludzie są odpowiedzialni za to, aby naturalny porządek jestestw stał się naturalnym porządkiem prawd. Aby nadeszło królestwo prawdy człowiek musi powiedzieć „tak”, lecz wymaga to nieskończonej mocy użytej za jednym zamachem. „Tak” człowieka jest tożsame z „tak” Boga. Wolność decyzji, której obecności nie można zaprzeczyć, jest cechą upodabniającą człowieka du Boga.

Każdy człowiek jest wolnością, gdyż wolność jest właściwością wyróżniającą człowieka. Wolności człowieka nie mogą ograniczyć ani zwiększyć jego możliwości i sytuacje zewnętrzne, gdyż być wolnym to chcieć tego, co możliwe. Jednak ta wolność jest pozytywna i konstruktywna, o czym mówi np. druga reguła metody znana z Rozprawy o metodzie Kartezjusza: „dzielić każde z badanych zagadnień na tyle cząstek na ile by się dało i na ile byłoby potrzeba dla najlepszego ich rozwiązania”(3).

To na mocy wolnego i twórczego sądu dokonuję analizy tworzącej schematy i hipotetyczne podziały. Świadczy też o tym reguła trzecia: „prowadzić swe myśli w porządku poczynając od przedmiotów najprostszych i najdostępniejszych poznaniu i wznosić się po trochu, jakby po stopniach, aż do poznania przedmiotów bardziej złożonych, przyjmując porządek nawet wśród tych przedmiotów, które bynajmniej z natury swej nie wyprzedzają się wzajemnie”(4).

Do nas należy przewidywanie tego porządku wśród nieporządku i jeszcze przed podporządkowaniem się mu. Oznacza to, że ów porządek trzeba wynaleźć jeśli nie ma go w rzeczywistości. To wszystko świadczy o tym, że reguły metody są jakby kierunkami dla sądu wolnego i twórczego. Wedle Sartre’a Kartezjusz afirmuje twórczą wolność, która budując prawdę przewiduje rzeczywiste stosunki między esencjami tworząc hipotezy i schematy. Jest ona jednaka u człowieka jak i u Boga.

Sartre zwraca uwagę, że u Kartezjusza człowiek prawdę odkrywa, gdyż Bóg raz na zawsze ustalił stosunki zachodzące między esencjami. Człowiek może tylko stwierdzić ją a nawet musi, gdy dostrzega jasno stosunki, które się na nią składają. Ta prawda przenika go całego. Podobnie jasne widzenie Dobra pociąga za sobą działanie, jak wyraźna wizja prawdy – zgodę na nią. Jest tak, gdyż Dobro i Prawda są Bytem.

Autonomię u człowieka Sartre zauważa gdzie indziej.

Czy człowiek jest niezależny? Wedle Sartre’a Kartezjusz okaleczył autonomię człowieka. Właśnie o owym oczekiwaniu Prawdy i Dobra ma ona miejsce ale tylko w tej mierze, w jakiej jest on nicością. Ocierając się o Zło, Błąd, Nicość człowiek jest niezależny od Boga. Bóg jako pełnia bytu nie jest w stanie kierować nicością. To, co człowiek dostał od niego jest bytem; to, co otrzymał – jest. Jednak ja, będąc skończonym i ograniczonym odwracam się od Niego. Dzięki tym cechom mogę zachować wolność z obojętności, lecz będzie ona w stosunku do tego, co nie jest mi znane, lub znam źle. Tym wszystkim ideom kalekim, zniekształconym, tym wszystkim nicościom, będąc sam nicością mogę powiedzieć „nie”, mogę powstrzymać się od działania. Dopóki możemy odmawiać zgody, dopóty jesteśmy wolni.

Ponieważ ta wolność jest zaprzeczaniem, więc nie będzie twórcza. Nie ma możliwości aby wytworzyła ideę, gdyż idea jest rzeczywistością a ona jest nicością. Sartre uważa, że wolność u Kartezjusza jest ograniczona, gdyż nie jest w naszej mocy powiedzieć „nie” bytowi absolutnemu. Oznacza to, że człowiek jest zdolny odrzucić tylko fałsz „mówi on nie niebytowi”. Bytowi mówi zawsze „tak”. Sartre zarzuca Kartezjuszowi, że wolność, o której mówi jest fałszywa, gdyż człowiek jest wolny jeśli nie odkrywa swego Dobra, nie buduje wiedzy. Jest wolny dla Zła, ale nie dla Dobra. Jest wolny dla Błędu, lecz nie dla Prawdy. „Posługując się światłością przyrodzoną i nadprzyrodzoną, której im udziela, Bóg prowadzi ich za rękę ku Wiedzy i Cnocie, jaką dla nich wybrał; pozostaje im jedynie dać się powodować: cała zasługa tego wznoszenia przypada Jemu. Ale wymykają mu się oni w tej mierze, w jakiej są nicością; mogą w drodze puścić jego rękę i pogrążyć się w świecie grzechu i niebytu. I na odwrót, mogą oni oczywiście uniknąć Zła intelektualnego i moralnego; wystrzegać się, mieć się na baczności, zawieszać sądy, stawać tamę swym pragnieniom, powstrzymywać w porę czyny”(5).

Widać z tego, że ta wolność jest ograniczona. Człowiekowi nie jest dane nie stworzyć, gdyż Błąd i Zło są niebytem.

Prawdziwie wolnym jest Bóg. Nie jest niczemu podporządkowany. Stworzył świat i prawa tego świata na mocy wolnego aktu, którego zarodki nie mogą tkwić w poprzednim stanie świata. Tworzenie nie jest zdeterminowane. Tworzenie jest wolnością. Wolność Boga jest tworzeniem, jest aktem, przez który dokonał On, iż istnieje świat Dobra i wieczne Prawdy.

To, że to, co nazywamy dobrem jest nim, to że obowiązuje prawo ciężkości, to że dwa plus dwa równe jest cztery, jest dlatego, że Bóg stworzy tak świat. A dokonał tego na mocy wolnego aktu. „Wolność jest fundamentem Prawdy, a surowa konieczność objawiająca się w porządku prawd opiera się na absolutnej przypadkowości twórczej wolnej woli”(6).

I dalej: „Jego doskonałość nie skłania go do wybierania tego, co najlepsze, natomiast właśnie to, co on wybrał, na mocy jego wyboru jest absolutnie dobre”(7). Bóg Kartezjusza tworząc jednocześnie poznaje to, co tworzy.

Sartre uważa, że w rzeczywistości to, co przyznane zostało przez Kartezjusza Bogu, należy do człowieka. Bóg własną wolą ustala wartości i prawdy. On też ją podtrzymuje. Wolność ludzi stwarza granice jedynie wolności Boga. Aby istniała prawda musi ją chcieć moc Boża oraz przyjąć i zatwierdzić wolność ludzka. Dlatego też Sartre powiedział „Wolność jest podstawą bytu”(8).

Filip Litwin


(1) J.P. Sartre, Wolność kartezjańska [w:] Filozofia i socjologia XX wieku, część II, Warszawa 1965, s. 309.

(2) ibidem, s. 310.

(3) R. Descartes, Rozprawa o metodzie, Warszawa 1970, s. 22.

(4) ibidem.

(5) J.P. Sartre, Wolność kartezjańska, op.cit., s. 325-326.

(6) ibidem, s. 328.

(7) ibidem.

(8) ibidem, s. 329.

Źródła prawa pracy

5/5 - (2 votes)

Polska należy do krajów prawa stanowionego wywodzącego się z decyzji organów państwowych wyposażonych w moc wydawania norm ogólnych, powszechnie obowiązujących w państwie, czyli w tzw. kompetencje prawodawcze. Kompetencje te przyznaje najwyższym organom państwowym Konstytucja, która jest pierwotnym źródłem wszelkich praw obowiązujących w państwie, a więc również prawa pracy. Konstytucja jest ustawą zasadniczą w której zapisane są pewne zasady ogólne, z którymi powinny być zgodne szczegółowe normy prawa ustanawiane przez parlament i władzę wykonawczą. Akty wydawane przez te organy stanowią źródła powszechnego prawa pracy w tym sensie, że obowiązują wszystkich uczestników procesów pracy podporządkowanej, do których są adresowane.

Obok cech wspólnych z innymi gałęziami prawa, system źródeł prawa pracy ma swoje odrębności, powstałe głównie na tle zakresu podmiotowego uprawnień prawotwórczych. Odrębności te powodują, że normy, z których konstruowana jest treść stosunku pracy, pochodzą nie tylko od państwa, ale także od innych podmiotów prawnych jak zakładowe czy ponadzakładowe organizacje związkowe, organizacje pracodawców czy pojedynczy pracodawca – właściciel zakładu pracy. Należy jednak podkreślić, że – analogicznie jak ma to miejsce w innych dyscyplinach prawa – normy pochodzące od podmiotów innych niż państwo, choć ilościowo dość liczebne, nie mają charakteru zasadniczego. Państwo nie jest skore wyposażać inne podmioty w funkcję prawodawczą, co ogranicza przecież zakres jego imperium.

Formalną definicję prawa pracy (katalog źródeł tej gałęzi prawa) zawiera art. 9 kp. Nie wspomina on jednak o Konstytucji, stawiając na pierwszej pozycji kodeks pracy. Nie ulega jednak wątpliwości, że do systemu źródeł prawa pracy należy zaliczyć również ustawę zasadniczą. Normy konstytucyjne są bowiem takimi samymi normami prawa jak wszystkie inne, a co więcej zaopatrzonymi w najwyższą moc prawną. Uwzględniając te uwagi można wskazać na następującą klasyfikację źródeł prawa pracy[1]:

  1. Konstytucja.
  2. Kodeks pracy jako podstawowy akt prawny tej gałęzi prawa, regulujący zwłaszcza sferę indywidualnych stosunków pracy.
  3. Ustawy regulujące prawa i obowiązki pracowników i pracodawców. Znajdzie się tutaj cały szereg aktów pranych, jak np. pragmatyki służbowe, ustawy normujące sferę zbiorowego prawa pracy, prawo zatrudnienia i bezrobocia.
  4. Akty wykonawcze (rozporządzenia) wydawane na podstawie szczegółowego upoważnienia, delegacji zawartej w kodeksie pracy lub innej ustawie i w celu jej wykonania .
  5. Autonomiczne (swoiste) źródła prawa pracy, które zostaną szerzej omówione w dalszej części tej pracy.
  6. Akty międzynarodowego prawa pracy (umowy międzynarodowe, konwencje MOP, etc.).

[1] E. Chmielek, Źródła prawa pracy (zagadnienia hierarchii norm prawnych), ZNUJ Prace prawnicze, z. 90, Warszawa – Kraków 1980.

Zakończenie pracy dyplomowej

5/5 - (2 votes)

Powtarzający się w dzieciństwie uraz osobowość kształtuje i zniekształca. Dziecko uwięzione w wykorzystującym je środowisku staje przed przerażającym zadaniem adaptacji. Musi znaleźć sposób na zachowanie zaufania do ludzi, którzy nie są tego zaufania godni, poczucie bezpieczeństwa w sytuacji, która stanowi zagrożenie, poczucie kontroli w warunkach całkowicie nieprzewidywalnych, siły – w obliczu swej zupełnej bezradności. Nie będąc jeszcze w stanie zadbać o swoje potrzeby, ani się bronić, dziecko musi kompensować sobie brak opieki i ochrony ze strony dorosłych za pomocą jedynego narzędzia którym dysponuje – niedojrzałego systemu obrony psychicznej.

Wiele dzieci wykorzystywanych seksualnie czepia się nadziei, że gdy dorosną, będą mogły uciec i zdobyć wolność. Ale osobowość ukształtowana w warunkach kontroli przez przymus nie jest dobrze przystosowana do dorosłego życia. Ofiara przenosi swoje doświadczenia w dorosłość i traci zdolność troszczenia się o siebie we właściwy sposób. Pozostając więźniem własnego dzieciństwa próbuje rozpocząć nowe życie, lecz doznaje ponownych urazów.

Jedynie dzięki właściwej terapii ofiary przemocy seksualnej mają szansę na odzyskanie poczuci własnej godności i siły. Nie jest to jednak łatwy krok. Należy pamiętać, że rozpoznanie problemu i poszukiwanie pomocy przez ofiarę jest oznaką nie tylko jej zdrowia, ale przede wszystkim jej wielkiej odwagi.

 Czy naprawdę chciałam otworzyć puszkę Pandory, stojącą pod łóżkiem mojego ojca? Jak będę się czuła, jeśli odkryję, że nagrodą za czterdzieści lat tropienia śladów i rozwiązywania zagadek jest świadomość, że ojciec wykorzystywał mnie seksualnie?

 Czy będę potrafiła bez goryczy pogodzić się ze zmarnowaniem całej tej życiowej energii, którą zużyłam na ukrywanie przestępstwa?[…] Jestem przekonana, że do wielu nieoczekiwanych zgonów dochodzi wtedy, gdy człowiek kończy jedną fazę życia i aby przetrwać, musi stać się inną osobą. Feniks spada w płomienie pragnąc powstać z popiołów, ale potem nie potrafi się podnieść. Kiedy przyszedł czas zmiany, o mało ,, nie umarłam razem z moim dawnym ,,ja’’(J.L.Herman 1998, s.125).

Wolność, własność, prawa człowieka – spojrzenie przekrojowe

5/5 - (2 votes)

Z pewnością można stwierdzić, że koncepcja wolności, jest jedną z najbardziej charakterystycznych cech liberalizmu. Koncepcja wolności stopniowo zmieniała się z ubiegiem lat, dostosowując się do nadchodzących czasów. Można zauważyć, że koncepcja wolności przyjęta przez klasycznych liberałów jest koncepcją negatywną, natomiast liberałowie od wieku XIX w coraz większym stopniu afirmowali pozytywne rozumienie wolności. Niektórzy liberałowie rozróżniają dwa nurty w liberalizmie, które różnią się interpretacją koncepcji wolności.

Pierwszy nurt to nurt racjonalistyczny, typowy zwłaszcza dla liberalizmu francuskiego. Francuscy liberałowie uznawali rozum i wolność za nieograniczone możliwości człowieka. Drugi nurt to nurt antyracjonalistyczny – typowy dla liberalizmu brytyjskiego. Rozwój teorii wolności dokonał się głównie w XVIII wieku w Anglii i Francji i w związku z tym, powstały dwa rożne nurty i tradycje. W Anglii tradycja wolności powstała spontanicznie, we Francji natomiast powstała teoria wolności zmierzająca do zbudowania utopii.[1]

Wolność indywidualna jest wartością najwyższą, dlatego i twórcy liberalizmu, jak i jego bardziej współcześni kontynuatorzy, widzą w wolności niezbywalny atrybut człowieka, oraz najbardziej istotny element jego osobowości. John Locke uznał, że wolność jest stanem pierwotnym i naturalnym dla człowieka. Dlatego też, człowiek powinien być niezależny od wszelkich autorytetów, a w życiu kierować się jedynie własnym rozumem.[2]

Isaiah Berlin przedstawił różnicę pomiędzy wolnością negatywną i pozytywną w prostej formie. Według tego myśliciela, jest różnica pomiędzy niezależnością i nieingerencją z jednej strony, a prawem do uczestniczenia w kolektywistycznym podejmowaniu decyzji – z drugiej. Określa on wolność negatywną jako tę, która umożliwia znalezienie odpowiedzi na pytanie : „Jak daleko sięga obszar, w granicach, którego podmiot ma lub powinien mieć całkowitą swobodę działania i bycia wedle własnej woli, bez wtrącania się innych osób?” Druga koncepcja wolności – wolności pozytywnej – wiąże się z pytaniem: „Co lub kto jest źródłem władzy albo ingerencji, która może przesądzić, że ktoś ma raczej zrobić to niż tamto?”[3].

Pojęcie wolności negatywnej, przedstawianej przez Hayeka czy Berlina wiąże się z indywidualizmem. Koncepcja ta jest związana z istnieniem osobistej, nieskrępowanej sfery działań. Działania takiej jednostki nie są skrępowane przez jakiekolwiek siły zewnętrzne.

Ciekawą teorią, którą możemy przeczytać u Hayeka, jest ta mówiąca o tym, że lepsze są zakazy niż nakazy. Nakazy według filozofa bardziej ograniczają wolność. Zakaz jakiegoś postępowania pozostawia człowiekowi całą gamę innych możliwości poza tą jedną zabronioną, a przy nakazie człowiek musi zachowywać się w jeden określony sposób.

Klasyczni liberałowie, argumentowali, że tylko wolność negatywna może być rozpowszechniona, bo jest w stanie usunąć wszelkie ograniczenia działań ludzkich, dla każdego w równym stopniu. Taka „równość wolności” mówi również o tym, że wolność jednego człowieka nie może naruszać wolności drugiego człowieka. Jeśli by tak było to jedna osoba byłaby bardziej wolna od drugiej.

Druga koncepcja wolności – wolność pozytywna – wyrażana jest w kontekście zdolności i możliwości działania. Mówi o autonomii jednostki, o samostanowieniu, kierowaniu sobą a nie byciu kierowanym przez innych. U Kanta można odnaleźć dwa postulaty dobrze opisujące wolność pozytywną. Pierwszy mówiący, że powinniśmy każdego człowieka traktować jako istotę samą dla siebie, będącą samym w sobie celem a nie środkiem do celu. Drugi postulat mówi o tym, że wszelkie reguły powinny podlegać uniwersalizacji, czyli jeśli coś zostanie zastosowane w jednym przypadku, to może i powinno być stosowane w innych.[4]

Wielu klasycznych liberałów postrzega koncepcję wolności pozytywnej jako niebezpieczną. Pozytywna koncepcja wolności uznaje, że pewne zwyczaje czy style życia, wymagają wpływania na zachowanie niektórych jednostek, które są niezdolne do działania jako jednostki wolne.

Wolność oznacza samorealizację i wolność działania w sferze życia ekonomicznego. Opozycją wolności ekonomicznej jest interwencjonizm państwa i gospodarka oparta  na administracyjnym planowaniu. Współcześni neoliberałowie jak choćby Hayek są przekonani, że wolny rynek jest gwarantem wolności społeczno-politycznej, a wolność jednostki to nieograniczona wolność życia gospodarczego. Oczywiście nie może być tak do końca, bo człowiek aby się samorealizować musi mieć do tego stworzone warunki i mieć na to środki- dlatego np. liberał T. H. Green mówił, że pewien interwencjonizm państwowy oraz pewne formy wpływania na swobodę działania ludzi przyczyniają się do wzrostu wolności ogółu społeczeństwa.

Jeśli chodzi o wolność indywidualną – wszyscy myśliciele klasycznego liberalizmu są zgodni, co do tego, że popieranie wolności indywidualnej to również poparcie dla instytucji własności prywatnej i wolnego rynku. Własność prywatna to podstawowy warunek i składnik wolności indywidualnej. Można zauważyć, że wolny rynek to instytucja jedyna w swoim rodzaju, ponieważ w całym skomplikowanym społeczeństwie przemysłowym jest środkiem koordynującym działalność ekonomiczną, nie opartą na żadnym przymusie.[5]

Bezpośrednio z wolnością u liberałów jest również związana inna cecha – wiara w postęp. Liberałowie wierzą, że w warunkach wolności i swobody działania, jednostka jest w stanie samodoskonalić siebie i warunki w jakich żyje. Jednak nie oznacza to, dążeń liberałów do stanu idealnego. Wręcz przeciwnie, nie wierzą w osiągnięcie ostatecznej doskonałości, a ideologie, które oparte są na takiej wierze, liberałowie traktują wrogo. Liberalna wiara w postęp zakłada empiryczny stosunek do zastanej rzeczywistości. Jest to skłonność do eksperymentowania poszukiwania coraz to lepszych rozwiązań.[6]

Rzymskie prawo dwunastu tablic stworzyło istotne gwarancje wolności jednostki, wpływając także na filozofię liberalną. Pierwsze z zawartych tu praw publicznych stanowi, że: „żadne przywileje albo kodeksy nie powinny być wprowadzane na korzyść osób prywatnych, z krzywdą dla innych, […] sprzeczne by to było z powszechnym prawem wszystkich obywateli, z którego jednostki niezależnie od stanu mają prawo robić użytek”[7] Na tej podstawie rozwinęło się w Rzymie doskonałe prawo cywilne. Mimo, że ta indywidualistyczna tradycja upadła później, wywarła duży wpływ na czasach nowożytnych. F. A. Hayek twierdzi, że od Cycerona „pochodzi koncepcja ogólnych zasad, którym jest podporządkowane prawodawstwo, koncepcja, że jesteśmy posłuszni prawu, aby być wolnymi, i myśl, że sędzia jest tylko głosem, którym przemawia prawo.”[8]

John Locke w swojej pracy pt: Traktat drugi pisał: „Naturalna wolność człowieka sprowadza się do bycia wolnym od jakiejkolwiek nadrzędnej władzy na ziemi i niepodlegania w zasadach swego postępowania woli bądź władzy ustawodawczej żadnego człowieka, a tylko prawu natury. Wolność człowieka w społeczeństwie sprowadza się do niepodlegania żadnej innej władzy ustawodawczej, a tylko tej powołanej na mocy zgody we wspólnocie, ani też panowaniu czyjejkolwiek woli, ani ograniczeniom jakiegokolwiek prawa innego, niż to, które uchwali legislatywa zgodnie z pokładanym w niej zaufaniem”[9]

Liberalizm koncentrując się na koncepcji wolności indywidualnej, postuluje jej maksymalizację w życiu społeczno- politycznym. Współcześni przedstawiciele liberalizmu przyznają, że jednostka musi włączyć się w życie społeczne. Dlatego wolności nie można w żadnym wypadku rozumieć jako anarchii czy samowoli.

Uważam, że wolność i równe traktowanie wobec prawa wszystkich członków społeczeństwa jest podstawowym warunkiem zachowania pokoju. Niemożliwe jest utrzymanie spokoju społecznego w długim okresie w społeczeństwie, w którym prawa i obowiązki poszczególnych grup są różne. Ktokolwiek odmawia praw, choćby początkowo niewielkiej grupie społecznej, musi być przygotowany na atak osób pozbawionych praw przeciwko tym, którzy je posiadają.

Posiadanie własności osobistej to podstawowy element indywidualnej wolności. Przede wszystkim własność prywatna pozwala być jednostce autonomiczną. Poza tym posiadanie prawa własności prywatnej sprawia, że posiadamy wiele innych podstawowych wolności liberalnych: wolność do zawierania umów, do pracy, do zrzeszania się, swobody poruszania się itd. Jeśli któraś z tych wolności jest ograniczana to jest wynikiem kompromisu i oddania pewnej części wolności na rzecz innego dobra.

Co w takim razie z tymi którzy nie posiadają swojej własności? Jednostka, której środki są uzależnione całkowicie od płac czy zarobków jest mniej autonomiczna na pewno od jednostki, która dysponuje swoją trwałą własnością. Dlatego właśnie klasyczni liberałowie popierali politykę podatkową, która umożliwiała upowszechnienie dobrobytu dla wszystkich, ale odrzucali takie działania, które powodowały redystrybucję środków od grup utrzymujących się z zarobków do grup posiadaczy.

Pojęcie własności jest głęboko zakorzenione w naturze ludzkiej od zarania dziejów. Rozwój koncepcji i pojęcia własności następował wraz z rozwojem społecznym. Kto może być właścicielem? Przede wszystkim osoba fizyczna. W społeczeństwach pierwotnych własność mogła przynależeć do plemion i klanów. Własność kolektywna lub spółdzielcza pojawiła się na początku XIX wieku i rozwinęła wraz z rozwojem idei socjalistycznych.

Inną formą własności jest własność rodzinna. Celem takiej własności rodzinnej jest po prostu zapewnienie środków do życia wszystkich członkom danej rodziny. Głowa rodziny jest „administratorem własności”. W momencie śmierci głowy rodziny, własność nie przechodzi na członków rodziny ale wybierany jest następca. Taka własność rodzinna nie wyklucza istnienia własności indywidualnej – obie te formy mogą istnieć obok siebie.

Własność prywatna to podstawowa zasada liberalizmu, gdyż dzięki niej może istnieć wolna konkurencja, jak i instytucja wolnego rynku. John Locke mówił, że wolność osobista to inaczej własność osoby ludzkiej. Własność prywatna gwarantuje porządek społeczny i postęp, dlatego należy chronić prawa prywatnej własności. Ścisły związek własności z wolnością mówi o tym, że posiadanie własności przez człowieka czyni go wolnym i niezależnym. Dzięki temu może on ignorować państwo i tym samym mieć prawo do swoich własnych wyborów. Żeby istniała własność prywatna, człowiek sam musi mieć prawo do kontrolowania własnego życia gospodarczego. Fridrich von Hayek mówił, że żeby posiadać prywatną sferę, której nie zagraża przymus stosowany przez państwo, trzeba mieć własność prywatną.[10]

Dzięki własności prywatnej rodzi się dobrobyt i w ogóle szeroko pojęty rozwój. Istnienie własności jest warunkiem funkcjonowania rynku, podaży i popytu. Rynek pozwala jednostkom, niezależnie od wartości jakie wyznają, w sposób pokojowy i zapewniający korzyści, kierować się własnymi interesami. Mechanizm rynku stanowi grę tworzącą bogactwo. To rynek jest w stanie skłonić uczestników transakcji rynkowych do konkurencji, która zaspokaja najlepiej potrzeby konsumentów.[11]

Ważnym aspektem posiadania własności jest ryzyko jej utraty. Ryzyko utraty czegoś, co posiadamy, mobilizuje nas do działania, które prowadzi do rozwoju. Nawet katolicka nauka społeczna od momentu swoich narodzin mówiła o tym, że własność wspólna zagraża rodzinie, sprzeciwia się prawu natury, czy też grozi rozstrojem społecznym.

W każdym razie uznanie własności prywatnej jako podstawy wolnego społeczeństwa było, i nadal zresztą jest, jednym z podstawowych elementów myśli liberalnej. Współcześnie w wielu nurtach myśli liberalnej element ten ulega przemianom. Czasem zostaje osłabiony, czasem postulat własności prywatnej zostaje ograniczony, jednak nadal własność prywatna jest dla liberałów wszystkich kierunków, niezbędnym składnikiem wolnego ustroju. Liberałowie, nawet ci dziwiętnastowieczni wierzą, że musi istnieć chociaż minimum własności prywatnej, bez której nie może istnieć wolne społeczeństwo.

Uznanie prawa własności było przez długi czas uważane za realizację praw wolnościowych jednostki. Tak formowała ten postulat Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela z 1789 roku we Francji. Własność była prawem przyrodzonym jednostki, i aby zachować ją, mogły być powołane do życia wszelkie instytucje społeczne. W późniejszym okresie własność prywatna została instytucją społeczną, a nie przyrodzonym prawem jednostki. Miała ona służyć właściwej organizacji społeczeństwa. Mogła więc stać się ograniczona tam gdzie liberałowie zaczęli zauważać zagrożenia.[12] Przykładem, jakim można się posłużyć w tym przypadku, to prywatne władanie monopolem nad drobniejszymi posiadaczami, czyli skrępowanie wolności wielu przez jedną wybitnie silną jednostkę.

Liberałom zawsze towarzyszyło przekonanie, że dla obrony wolności jednostek przed władzą państwową (jak i każdą inną) konieczne jest, aby jednostki posiadały niezależność materialną. Dlatego utrzymanie jak najszerszej własności jest niezbędne da wolności i dobrobytu społeczeństwa. Dodatkowo dążenia jednostek do samodzielnego utrzymania, a więc pewnego rodzaju inicjatywa indywidualna jest czynnikiem osiągania postępu i rozwoju.

Innym postulatem, który wiąże się bezpośrednio z posiadaniem własności jest ograniczenie funkcji państwa. Postulat ten jest utożsamiamy z klasyczną zasadą liberalizmu ekonomicznego – leseferyzmu. Liberałami w sferze ekonomii są ci, którzy są zwolennikami wolnej gospodarki, przeciwnikami za to wszelkich form nacjonalizacji czy też planowania. [13]

Naturalnym uzupełnieniem zasady wolnej własności była wolność gospodarowania, czyli inaczej pełna swoboda dysponowania swoimi narzędziami produkcji i wytworzonym produktem.

Jednak nawet we wczesnej fazie liberalizmu i w pierwszej połowie XIX wieku było wiele przypadków dopuszczenia przez liberałów, interwencji państwowej w dziedzinie gospodarki. Wprowadzano np. cła ochronne, a więc należy pamiętać, że postulat leseferyzmu nigdy nie był nienaruszalny jakby się mogło wydawać.

Postulat ograniczenia funkcji państwa był odnoszony nie tylko do sfery życia gospodarczego. Liberałowie odnosili go do wszelkiej działalności władz państwowych, które wykraczały poza tradycyjne funkcje obrony państwa i utrzymaniu porządku publicznego. Stąd powstało powiedzenie o działaniu państwa jako „nocnego stróża”. Jednak i od tych reguł występowały wyjątki. Liberałowie zaakceptowali np. świadczenia socjalne, a między innymi John Stuart Mill domagał się wprowadzenia państwowego systemu oświaty.

Mogłoby się wydawać, że przy omawianym powyżej postulacie posiadania własności prywatnej, istnieje wiele różnych myśli zaproponowanych przez ówczesnych liberałów. Jednak są podstawy, aby twierdzić, że cechą kierunku liberalnego, widoczną przez kilka stuleci, jest przekonanie, że funkcje państwa, zależne są od stopnia rozwoju społecznego. Rozwój cywilizacyjny sprawia, że zadania państwa sukcesywnie zostają zwiększone. Liberałowie chcieli i chcą nadal, aby odpowiednio do każdej epoki, utrzymanie zadań państwa było na jak najniższym poziomie. A więc interwencja państwa była zawsze widziana przez liberałów jako konieczność, którą można stosować ale bardzo ostrożnie.

Liberałowie preferowali zawsze inicjatywę prywatną i rozwiązywanie zadań społecznych przez dobrowolne stowarzyszenia, bez ingerencji państwa. Kiedyś takie stanowisko dopuszczało tylko ideę laissez faire i państwa „nocnego stróża”. Współcześnie to stanowisko pozawala na interwencję państwa. Jednak punkt wyjścia -czyli jak największa swoboda jednostek i możliwie największa sfera wolna od ingerencji państwa- jest ten sam i kiedyś i dzisiaj.

Prawa człowieka, a w tym prawo do godnego życia to problemy, które od początku pojawiały się u klasyków liberalizmu. Z całą pewnością nie będzie błędem stwierdzenie, że tym co charakteryzuje liberalizm jest obrona praw człowieka. To właśnie zaraz obok innych praw, takich jak prawo do wolności, bezpieczeństwa i własności prywatnej wymieniamy prawo do godnego życia, jako element myśli liberalnej. Według liberałów, człowiek ma prawo do godnego życia. Nie tylko życie każdego człowieka powinno być chronione, ale również jego własność

prywatna, która jest częścią jego życia. Jak widać wyraźnie te dwa prawa są nierozerwalnie ze sobą związane, więc wszędzie gdzie poruszamy temat prawa do godnego życia i wolności wyboru, jednocześnie mówimy o prawie do posiadania własności. John Locke napisał, że „każdy człowiek dysponuje własnością swej osoby. Nikt nie ma do niej żadnego uprawnienia poza nim samym. Możemy więc powiedzieć, że praca jego ciała i dzieło jego rąk słusznie należą do niego[…] Angielski myśliciel mówiąc o prawach człowieka odwoływał się do rozumu ludzkiego, ale przyznawał także, że tak rozum jak i same prawa pochodzą od Stwórcy.

Prawa człowieka i jego wolności dobrze przedstawiają dokumenty, które powstały Francji czy Stanach Zjednoczonych. Filozofia indywidualistyczno-liberalna oddziaływała na sformułowanie praw człowieka, które zostały zawarte w XVIII-wiecznych deklaracjach zarówno amerykańskiej, jak i francuskiej. Amerykańska Deklaracja Niepodległości z 1776 roku była przesiąknięta ideałami Johna Locke’a. Głosiła, że wszyscy ludzie są wolni, równi i niezależni, Wszyscy mają prawo do życia, wolności, własności, szczęścia i bezpieczeństwa. Państwo natomiast nie znosi własności prywatnej lecz ją gwarantuje. Zapewniono wówczas również prawa polityczne, między innymi prawo wyborcze. Dla przykładu podaję tutaj tekst zapisany w jednej z Kart Praw Stanu Massachusetts: „Wszyscy ludzie rodzą się wolni i równi, mają pewne naturalne, podstawowe i nienaruszalne prawa; między tymi prawami znajdują się prawa nabywania, posiadania i ochrony własności.”[14] [15]

Drugą istotną rolę dla praw człowieka odegrała Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela ogłoszona w 1789 roku podczas Rewolucji Francuskiej. Dużo jej elementów jest podobnych do tych z deklaracji amerykańskiej. Prawa człowieka, obowiązki państwa wobec społeczeństwa, prawo do równości itd. Wspomniane deklaracje różnią się od siebie w sposobie odwoływania się do Boga i Kościoła. Nic dziwnego gdyż obydwa dokumenty były ogłaszane w odmiennym kontekście historyczno-politycznym, dlatego ich odbiór przez Kościół katolicki był odmienny. Kościół nigdy nie oceniał negatywnie deklaracji amerykańskiej. Między innymi papież Jan Paweł II w 1979 roku mówił: „Filadelfia jest miastem Deklaracji Niepodległości, tego ważnego dokumentu zawierającego uroczyste potwierdzenie równości istot ludzkich, którym stwórca nadał niezbywalne prawa: życie, wolność, dążenie do szczęścia[…], takie są zdrowe zasady moralne[…].

Klasyczny liberalizm uwypukla rolę praw człowieka, koncentruje się wokół prawa do życia i tego, że każdy człowiek jest równy wobec prawa. Autentyczna wolność i równość wymaga zaistnienia niezbędnych warunków w zakresie życia ekonomicznego, społecznego i kulturalno-oświatowego, dlatego wszyscy ludzie mają prawo do pracy, godziwej płacy, wykształcenia i wychowania, zabezpieczenia życia i zdrowia. To państwo ma być tym czynnikiem, który zdolny jest chronić tego rodzaju uprawnienia. Współcześni liberałowie w odróżnieniu od klasycznych, uznając interwencje państwa w zakresie ochrony praw człowieka, dostrzegają zagrożenia w postaci dyktatorskich modeli państwa.

Występując za równością wobec prawa, liberałowie zwalczali uprzywilejowanie jakiejkolwiek warstwy społecznej, wpisane nadto w reguły prawne. Mimo to, uważali, że każda z warstw społecznych ma inną wartość.[16] [17] Niektórzy filozofowie podkreślali, że szczególnie wartościowa jest klasa średnia. Między innymi John Stuart Mil podkreślał szczególne wartości klas średnich, uważając je za naturalną elitę i przewodnika klas niższych.[18]

Ważnym poglądem, na temat praw człowieka, o którym warto wspomnieć, jest pogląd J. Benthama. Napisał on w jednej ze swoich prac: „Społeczeństwo jest rzekomym ciałem, złożonym z indywidualnych osób, które się traktuje, jakby stanowiło jego członki. Czymże jest wobec tego interes społeczeństwa? Sumą interesów składających się na nie jednostek.”[19] Wynika z jego myśli jednoznacznie, że liczą się jedynie interesy i dobro poszczególnych jednostek. Bentham twierdząc, że każdy dąży do osiągania maksimum przyjemności i unikania przykrości, stworzył teorie utylitaryzmu, która bardzo odpowiadała mieszczaństwu początków XIX wieku. Z jego teorii wynikały wnioski mówiące, że dobry ustrój to taki, który zapewnia obywatelom maksimum szczęścia. Państwo i prawo miały zapewnić człowiekowi pewność egzystencji i poszanowanie zdobytych dóbr.

Warunkiem właściwego rozwoju społeczeństwa jest zapewnienie swobodnego rozwoju jednostek, które mają również prawo do dobrowolnego zrzeszania się.[20] Liberalizm podkreślający jak ważne są prawa człowieka zrodził się z walki przeciwko absolutyzmowi. Prawa człowieka rozwijały się wszędzie tam, gdzie była walka burżuazji przeciwko krępującym ją siłom duchowym czy politycznym.

Postulaty wolnościowe i głoszące prawa jednostki, przez lata ulegały ewolucji. Z biegiem czasu ich zakres stopniowo się rozszerzał. W początkowym etapie najważniejsze były wszystkie te wolności, które potocznie nazywamy wolnościami cywilnymi. Są to takie wolności, które określają status prywatny jednostki w państwie, czyli wolność sumienia, wolność osobista, czy wolność ekonomiczna. Później powstał inny katalog wolności zwanych politycznymi. Chodziło tu o wolność zrzeszania się, słowa i druku. W trzecim, ostatnim etapie postulaty wolnościowe jednostek przeobraziły się w prawo udziału we władzy, lub po prostu w prawo rządzenia sobą i swoimi prawami. Z chwilą gdy rozszerzono opinię liberałów, że wolność jednostki wymaga tego, aby decydowały o swoich losach, liberalizm skojarzony został z demokracją i wykształcił się w związku z tym nowy kierunek zwany demoliberalizmem.

Przedstawiona powyżej skrótowa i dosyć ogólna charakterystyka założeń liberalizmu pokazuje jakie elementy muszą być zawarte w poglądach poszczególnych myślicieli, aby można było ich zaliczyć do przedstawicieli liberalizmu. Każdy z elementów wymienionych przeze mnie wcześniej występuje u poszczególnych filozofów i w poszczególnych doktrynach z różnym nasileniem, ukazując jak szerokim i pojemnym pojęciem jest liberalizm.

W większości prac, szczególnie przekrojowych, czy też podręcznikowych powtarzają się zbliżone czy nawet identyczne definicje myśli liberalnej. Moim zdaniem, liberalizm oznacza wiarę w siłę rozumu, który jest w stanie regulować sposób życia, i pokazywać całkiem nowy, eksperymentalny stosunek do problemów rządu i społeczeństwa. Liberalizm jest obroną indywidualizmu, wolności obywatelskich, jest również koncepcją rządów odpowiedzialnych.


[1]   W. Kwaśnicki, Historia myśli liberalnej, Polskie Wydawnictwo Ekonomiczne, Warszawa 2000, s.214

[2]   J .Locke, Dwa traktaty o rządzie, tłum. Z. Ran, PWN, Warszawa 1992 s.167

[3]   I. Berlin, Dwie koncepcje wolności i inne eseje, ResPublica, Warszawa 1991, s.114

[4]   W. Kwaśnicki, Historia myśli liberalnej, opr. cyt., s. 216

[5]   J. Gray, Liberalizm, Wydawnictwo ZNAK, Kraków 1994, s.80-81

[6]   B.Sobolewska, M.Sobolewski, Myśl polityczna XIXIXX wieku. Liberalizm., PWN, Warszawa

1978, s.10

[7]   F.A.Hayek, Konstytucja wolności, tłum. F.Englis, PWN, Warszawa – Wrocław 1987, s.157-158

[8]   tamże, s.158

[9]   J. Gray, Liberalizm, opr. cyt., s. 77

[10]  B. Sobolewska, M. Sobolewski, Myśl polityczna XIX i XX wieku. Liberalizm., opr. cyt., .s.45

20

[11] K. Chojnicka, W. Kozub – Ciembroniewicz, Doktryny Polityczne XIXi XXwieku., Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2000, s. 77-78

[12] B. Sobolewska, M. Sobolewski, Myśl polityczna XIX i XX wieku. … opr. cyt.,, s.12

[13] tamże, s.13

[14] J. Locke, Dwa traktaty o rządzie, tłum. Z. Ran, PWN, Warszawa 1992, s.320

[15] Fragment zapisu z Karty Praw Massachusetts Bill of Rights z 1780 r.

[16] Jan Paweł II Wspominając Deklarację Niepodległości [w] Jan Paweł II, Nauczanie społeczne

1978-1979, Ośrodek dokumentacji i studiów społecznych, Warszawa 1992, s.341-342

[17] B. Sobolewska, M. Sobolewski, Myśl polityczna XIX i XX wieku., opr. cyt. , s.31

[18] tamże, s.33

[19] J. Bentham, Wprowadzenie do zasad moralności i prawodawstwa., PWN, Warszawa 1958, cz. I , s.19

[20] B. Sobolewska, M. Sobolewski, Myśl polityczna XIX i XX wieku., opr. cyt., s.11