Przestępstwo czarów przed sądami duchownymi

5/5 - (2 votes)

wyśmienita praca magisterska

W Polsce pierwsze procesy o czary pojawiły się z początkiem wieku XV. Właściwe w sprawach magii, na mocy zdobytych immunitetów, były tu sądy biskupie. Nie brak jednak śladów, że i sądy świeckie, a zwłaszcza miejskie – już w XV wieku – sprawami tymi się zajmowały. Były to jednak przypadki sporadyczne. Ilość wzmianek traktujących o czarach przed sadami biskupimi jest stosunkowo mała, biorąc pod uwagę ogół zachowanych z tego okresu akt. Nie świadczy to bynajmniej o tym, że nie było wcześniej na ziemiach polskich ludzi wierzących i praktykujących magię.

Dowodami na obecność problemu czarownictwa oraz żywotnego nim zainteresowania Kościoła były instrukcje wizytatorskie, nakazujące wizytatorom pilnie śledzić po parafiach tych, którzy się „czarami bawią” oraz teksty zachowanych przemówień kaznodziejów, którzy z ambon ostro krytykowali uciekających się do czarów i guseł.

Wiara w czary, mimo wysiłków wizytatorów i grzmiących z ambon kaznodziejów, była jednak głęboko zakorzeniona i pod jej wpływem pozostawały szerokie kręgi społeczne, od chłopów poczynając, a na szlachcie duchownej i świeckiej kończąc. Wiara w demony była utrwalana także przez ówczesnych teologów w traktatach demonologicznych.

Pierwsze procesy, w których pojawiły się wzmianki o czarach, wcale magii w głównej mierze nie dotyczyły. Były to zarzuty procesowe podnoszone przez oskarżonych w celu zdyskredytowania poszkodowanych w sprawach karnych, bądź też są to przesłanki mające umożliwić rozwiązanie małżeństwa. Zarzut czarownictwa miał często podważyć zdolność procesową strony i tym samym udaremniać jej sądowne dochodzenie sprawiedliwości.

Jak wyżej wspomniano, obok sporadycznych przypadków procesów toczących się przed sądami miejskimi czy wiejskimi, przeważająca ilość procesów o czary toczyła się przed sądami duchownymi. Były to sądy biskupie, nigdy natomiast inkwizytorskie. Nie było w Polsce także sporów kompetencyjnych na tym polu między wymienionymi sądami, co było sytuacją dosyć wyjątkową w Europie. Na zachodzie kontynentu częstotliwość tych sporów zmusiła w 1258 roku papieża Aleksandra IV do wydania dekretału, nakazującego inkwizytorom zajmowanie się sprawami czarów tylko w przypadku posiadania przez nich znamion herezji. Akt ten omawiany był wyżej. Postanowienie to przejął Bonifacy VIII do Liber Sykstus, a powtórzyły je podręczniki inkwizytorskie: mianowicie Directorium Inąuisitorium Emeryka z 1376 roku oraz przeróbka tego dzieła sporządzona przez Piotra – inkwizytora krakowskiego. Jak wspomniano wyżej, stosunek papiestwa w tej kwestii był dynamiczny i praktycznie rzecz biorąc, ulegał przemianom równocześnie ze zmianami personalnymi na Sede Apostolarum.

Samo postanowienie Aleksandra IV powodowało rozbieżności w wykładni, ponieważ użyty zwrot “(…) si haeresiam sapiat manifeste (…)” można było w rozmaity sposób interpretować. Sami inkwizytorzy stali na stanowisku, że wszelkie praktyki czarodziejskie, o ile dokonane są przy pomocy diabła, noszą wyraźnie znamiona herezji. Nie wszyscy inkwizytorzy jednak pogląd ten podzielali. Bernard Gui autor słynnego podręcznika Practica Inąuisitoris haereticae pravitatis przyj ął ten pogląd z zastrzeżeniem, że herezj ą jest dopiero oddawanie czci diabłu, w przeciwieństwie do wzywania go, które przesłanek herezji nie spełnia i przez to praktyka ta nie może być osądzana przez inkwizytora.

Na przeciwnym stanowisku stał wspomniany wyżej Emeryk, którego zdaniem wszelkie wzywanie diabła przy praktykach czarodziejskich jest herezją. Zasadę wyinterpretowaną przez tegoż inkwizytora potwierdził dokument z połowy XV wieku relacjonujący jedyny w Polsce przypadek procesu o czary, toczący się przed trybunałem inkwizycyjnym. Urzędnik prowadzący postępowanie, w wyroku wyraźnie zaznacył, iż każde wzywanie diabła nosi znamiona herezji.

Mimo więc, iż zasada ta była na ziemiach polskich znana i przestrzegana, większość procesów o czary toczyło się jednak przed sadami biskupimi. Powodem takiego stanu rzeczy był fakt, iż we wszystkich sprawach o magię, poza wspomnianym wyżej jedynym procesem przed sadem inkwizytorskim, nie było żadnej wzmianki o diable. Odmiennie ma się rzecz na Zachodzie, gdzie akta procesów o czary już wtedy, bardzo często zawierały wzmianki o szatanie i podpisywanych z nim paktach. Była to pewnego rodzaju polska specyfika procesów o czary.

Nie brak oczywiście w aktach polskich sądów wzmianek o tym, że nawet zwykłe przestępstwo (takie jak kradzież czy zabójstwo) dokonane było z powodu diabelskich podszeptów. Wynikało to jednak raczej ze średniowiecznego porządku prawnego, który opierał się na założeniach naturalnego prawa boskiego. Naruszenie tego porządku traktowane było jako obraza osobistego autorytetu władcy, a przez to gwarantującego jego panowanie Boga i często było w ten sposób racjonalizowane. Diabeł pojawiał się wtedy tylko pośrednio, jako kuszący do naruszenia wyznaczonego przez Boga ładu, a nie jako mentor i protektor czarowników podpisujących cyrograf i z nim paktujących.

Kościół polski nie znając, bądź znając a nie stosując jeszcze doktryny diabelskiego źródła wszelkiej magii, procesy o czary opierał na założeniu, że jest to przestępstwo popełnione przez szkodzenie przy pomocy rozmaitych środków czarodziejskich zdrowiu oraz mieniu innych ludzi. W tym przypadku najczęściej pojawiał się zarzut trucicielstwa, „zadania choroby” lub spowodowania bezpłodności.

Jak wspomniano we wcześniejszym rozdziale, prawo rzymskie od czasów panowania cesarza Tyberiusza (lata 14 – 47) nakazywało karać czarodziejów tak samo jak trucicieli. Później te same zasady zostały przekazywane w barbarzyńskich zbiorach prawa. Również prawu polskiemu średniowiecznemu nie była obca ta instytucja. Akta sądów duchownych używały słowa veneficium (z łac. trucicielstwo, czarownictwo) na określenie czarów, a słowa venefica by wskazać osoby bawiące się czarami. Połączenie tych dwóch zarzutów, stosunkowo częste w aktach sadów duchownych, podnoszone było zawsze, gdy chodziło o podstawy rozwiązania małżeństwa.

Innym zarzutem o działalność magiczną spotykanym w źródłach, były zapiski o używaniu niedozwolonych, często tajemnych środków, celem udzielenia komuś pomocy lub przysporzenia korzyści. W tym przypadku mamy do czynienia z magicznym wzbudzaniem miłości poprzez rzucanie na określoną osobę (ofiarę) uroków. Częściej nawet spotykane były przypadki magicznego zwalczania chorób lub sporządzania medalionów przed nimi chroniących. Najczęstszą formą owych artefaktów były ligaturae i „nawęzy”. Oskarżeni sporządzali również amulety mające zapewnić lepsze urodzaje, podnieść wydajność wypieku chleba, zapewnić pomyślne warzenie piwa, czy wręcz w celach reklamy danego szynku czy gospody. Zdarzało się też, że magia była stosowana do jeszcze bardziej odważnych, intratnych przedsięwzięć, takich jak szukanie skarbów. Magię wykorzystywano także w celach śledczych, na przykład do pomocy przy wykrywaniu złodziei. Metoda ta miała swoich zwolenników zarówno wśród prostego ludu jak i wśród miejskiego patrycjatu urzędniczego. Przykładem takiego śledczego zastosowania czarów był kazus słynnego złodzieja kasy miejskiej w Poznaniu przez rajców, którego szukano przy wsparciu czarownika Grelicha w 1452 roku.

Czarowanie takie nieraz działo się przy wykorzystaniu zupełnie neutralnych składników, takich jak: pająki, sól czy kamienie. Niekiedy jednak dochodziło do wykorzystania magicznych – jak wtedy wierzono – przedmiotów: relikwii, krucyfiksów, hostii czy wody święconej. Znamiona czarownictwa polegające na szkodzeniu, bądź też na przysparzaniu korzyści w polskich procesach o czary znajdywały zastosowanie także w wiekach późniejszych, gdy na ziemiach polskich szerokie uznanie zyskiwała koncepcja paktu z szatanem.

Jak wspomniano wyżej, właściwymi w kwestiach czarów były sądy kościelne, a w szczególności sądy biskupie. Sądy te ścigały paranie się magią jako przestępstwo przeciwko religii i czyniły to najczęściej z urzędu. Oprócz tej zasady spotykamy w zapiskach sądów biskupich nieliczne przypadki wdrażania postępowania na podstawie skargi prywatnej. Mała ilość oskarżeń tego typu była niewątpliwie skutkiem niedogodności jakie przewidywało prawo dla oskarżyciela, a jakie są związane z oskarżeniem per accusationem. Według reguł tego procesu, ciężar przeprowadzenia dowodu spoczywał na oskarżycielu prywatnym. W razie nieprzeprowadzenia skutecznego postępowania dowodowego, sprawa była zakańczana. Dodatkowym obciążeniem dla strony skarżącej było wysokie ryzyko, jakie ponosili. W razie przegrania procesu podlegali oni często – choć nie była to reguła bezwzględnie obowiązująca – karze talionu, czyli karze jaką poniósłby oskarżony, gdyby dowód się udał.

Postępowanie przed sądami biskupimi prowadzone było zatem najczęściej z urzędu, w trybie inkwizycyjnym. Opisując zasady tego procesu, posłużę się podręcznikiem inkwizytorskim Bernarda Gui. Synod kalisko – wieluński z 1420 roku nakazał by w sprawach dotyczących heretyków korzystać z procedur zawartych w Clementines, posiłkując się podręcznikami inkwizytorskimi. Było to zresztą najprawdopodobniej tylko oficjalne zatwierdzenie reguły, która już od wielu lat była w Polsce stosowana.

Wpływ przykrych doświadczeń na przyszłe życie ofiary

5/5 - (2 votes)

kontynuacja pracy z poprzedniego miesiąca – Kazirodztwo jako przejaw największego okrucieństwa wobec dziecka

Wiele dzieci wykorzystywanych czepia się nadziei, że gdy dorosną będą mogły uciec i zdobyć wolność. Ale osobowość ukształtowana w warunkach kontroli przez przymus nie jest dobrze przystosowana do dorosłego życia. Dorosły człowiek, pozornie uwolniony, pozostaje wciąż więźniem własnego dzieciństwa i próbując rozpocząć nowe życie doznaje ponownych urazów.

Większość ofiar kazirodztwa ma szczególne trudności z dorosłymi związkami miłosnymi. Jeśli przypadkowo osobie takiej uda się utworzyć związek oparty na miłości, to zły duch przeszłości odbija na nim swe piętno – zwłaszcza w sferze seksu. Bardzo często zdarza się, że odczuwa ona wstręt na samą myśl o seksie. Współżycie wiąże się ze wspomnieniami cierpienia i zdrady. Większość jest niezdolna do seksu bez narażania się na przypominanie tragicznych scen z przeszłości. Podczas współżycia często widzą i słyszą swoich napastników. Inne osoby posługują się swoją seksualnością dla oczerniania samego siebie, ponieważ uważają, że nadają się jedynie do uprawiania seksu.

Ofiara, której  jako osobie dorosłej udało się osiągnąć seksualną wrażliwość i orgazmiczność może nadal obwiniać siebie za swoje seksualne odczucia z trudem lub w ogóle nie czerpiąc z nich przyjemności. Poczucie winy może zmienić uczucia pozytywne na złe.

Wyjątkowo wiele ofiar kazirodztwa, jak pisze S.Forward (1996), szczególnie kobiety, pozwala sobie w wieku dorosłym na otyłość. Nadwaga służy dwóm celom. Po pierwsze, ma utrzymać mężczyznę z dala od kobiety. Po drugie, masa ciała tworzy  fałszywą iluzję siły i potęgi. Wiele ofiar jest przerażonych kiedy zaczynają tracić na wadze, gdyż sprawia to, iż czują się znowu bezradne i słabe.

Skutki seksualnego wykorzystywania nie ograniczają się jedynie do trudności w życiu seksualnym. Jak twierdzi A. Miller (1991) przykre doświadczenia z dzieciństwa upośledzają rozwój jaźni i utrudniają powstanie autonomicznego charakteru. Sytuacja bezsilnego uzależnienia od ukochanej osoby, matki albo ojca, stwarza bardzo wcześnie połączenie miłości z nienawiścią.  Ambiwalencja uczuć, związek miłości i nienawiści pozostaje ważną cechą późniejszych stosunków międzyludzkich. Wielu z tych ludzi zupełnie nie potrafi sobie wyobrazić, że miłość może być możliwa bez cierpienia, ofiary, strachu, bez bycia wykorzystywanym, bez upokorzeń i poniżeń.

Ponieważ fakt wykorzystywania musi zostać wyparty (jest to konieczne do przeżycia) także każda wiedza, która mogłaby rozluźnić kontrolę tego wyparcia wszelkimi środkami musi być odpierana, co w końcu prowadzi do ,, zubożenia osobowości i utraty żywotnych korzeni ’’, jak np. w przypadku depresji (A.Miller, tamże).

Według J.L.Hermann (1998, s.121) ,, empatyczne dostrajanie się do życzeń innych osób i automatyczny, często nieświadomy, nawyk posłuszeństwa również przyczynia się do bezbronności ofiary wobec każdego, kto reprezentuje siłę i autorytet ’’.

Osoby wykorzystywane w dzieciństwie, w życiu dorosłym o wiele częściej stają się ofiarami (lub krzywdzą same siebie) niż prześladowcami. Z powodu głęboko utrwalonego negatywnego autowizerunku, poszkodowani skłonni są  kierować swą agresję na siebie. Istnieje dlatego wśród nich dość wysoki wskaźnik samobójstw i samookaleczeń.

Wiele ofiar przemocy seksualnej zatraca się w oparach alkoholu i narkotyków. Przynosi to chwilowe zagłuszenie poczucia zagubienia i pustki. Jednakże zwłoka w stawianiu czoła problemowi przedłuża tylko cierpienie pokrzywdzonego.

Duża liczba ofiar kazirodztwa szuka dla siebie kary, w świecie w ogóle. Sabotują swoje związki, domagając się kary od tych, których kochają. Sabotują samych siebie w pracy, domagając się kary od kolegów i pracodawców. Niektórzy popełniają okrutne zbrodnie, domagając się w ten sposób ukarania przez społeczeństwo. Jeszcze inni zajmują się prostytucją.

Kiedy ofiara staje przed zadaniem dorosłego życia, dziedzictwo przeszłości stanowi coraz większy problem. Proces powrotu do zdrowia ofiar przemocy może przebiegać tylko w relacji z innymi osobami, nigdy w izolacji.

Definicja niewypłacalności w prawie polskim

5/5 - (2 votes)

rozdział pracy mgr z prawa

Jak już wskazano zdefiniowanie pojęcia niewypłacalności pracodawcy ma zasadnicze znaczenie dla zakresu ochrony przyznanej pracownikom. Ustawa o ochronie roszczeń pracowniczych określa na własne potrzeby, w jakich sytuacjach pracodawca będzie uznawany za niewypłacalnego. Katalog tych przypadków obejmuje znacznie szerszy zakres, w porównaniu z definicją upadłości na gruncie prawa upadłościowego.

Niewypłacalność pracodawcy zdefiniowana jest w art. 3 ustawy. Pierwsza część tego przepisu bezpośrednio nawiązuje do przepisów prawa upadłościowego. Zgodnie z ustawą o ochronie roszczeń pracowniczych niewypłacalność pracodawcy zachodzi, gdy na podstawie prawa upadłościowego:

1) ogłoszono upadłość pracodawcy;

2) odrzucono wniosek o ogłoszenie upadłości pracodawcy z powodu niezłożenia przez wierzyciela zaliczki na koszty postępowania;

3) oddalono wniosek o ogłoszenie upadłości pracodawcy, ponieważ jego majątek oczywiście nie wystarcza nawet na zaspokojenie kosztów postępowania;

4) umorzono postępowanie upadłościowe, ponieważ:

a) majątek masy nie wystarcza nawet na zaspokojenie kosztów postępowania;

b) wierzyciel, na którego wniosek upadłość była ogłoszona, nie złożył zaliczki na koszty postępowania,  a  zachodzi  brak  płynnych  funduszów na te koszty. Wszystkie wymienione powyżej przypadki niewypłacalności związane są z postępowaniem sądowym zmierzającym do ogłoszenia upadłości. Stan majątkowy pracodawcy za każdym razem badany jest przez właściwy sąd gospodarczy i od jego oceny uzależnione jest wydanie odpowiedniego postanowienia.

Ustawa przewiduje także inne, niż określone w prawie upadłościowym przypadki występowania niewypłacalności. Przypadki niewypłacalności, o których mowa, zachodzą w razie niezaspokojenia roszczeń pracowniczych z powodu braku środków finansowych[65]:

1) w okolicznościach stanowiących, zgodnie z przepisami o działalności gospodarczej, podstawę do:

  1. a) wykreślenia z ewidencji działalności gospodarczej wpisu o podjęciu takiej działalności przez osobę fizyczną,
  2. b) cofnięcia koncesji na prowadzenie działalności gospodarczej,

2) przez pracodawcę, wobec którego, na podstawie odrębnych przepisów, jest prowadzone postępowanie likwidacyjne,

3) w przypadku faktycznego zaprzestania działalności przez pracodawcę.

Takie rozwiązanie umożliwia realizację roszczeń pracowniczych w sytuacjach, gdy nie jest uzasadnione przeprowadzenie postępowania sądowego. Ocena czy zachodzą przewidziane w ustawie przypadki i ewentualna decyzja[66] o wypłacie ze środków Funduszu leży w kompetencjach Dyrektora Wojewódzkiego Urzędu Pracy, właściwego ze względu na siedzibę pracodawcy.

Ustawa przewiduje jeden przypadek umożliwiający uruchomienie środków Funduszu nie związany z pojęciem niewypłacalności pracodawcy (art. 4). Chodzi tu o możliwość wypłacenia jednorazowego świadczenia w razie niewypłacenia pracownikom wynagrodzenia za pracę w związku z przejściowymi trudnościami finansowymi pracodawcy (trwającymi ponad miesiąc).

Rozwiązanie takie, wspierające pracodawcę nie będącego w stanie niewypłacalności (nawet szeroko rozumianej) budzi liczne kontrowersje. Z jednej strony jest wyrazem nowoczesności polskiego ustawodawstwa. Celem tego przepisu jest bowiem ochrona zakładu pracy przed upadłością i utrzymanie miejsc pracy. Jest też dowiedzione, że działanie prewencyjne jest tym skuteczniejsze, im szybciej zostanie podjęte. Z drugiej strony zastrzeżenia może budzić fakt wypłat na rzecz takiego pracodawcy, który jest wypłacalny, a przedsiębiorstwo nadal funkcjonuje. Po pierwsze wykracza to poza zakres ustawy wyznaczony jej tytułem. Po drugie może prowadzić do subsydiowania przedsiębiorstw i rozwiązań niewskazanych gospodarce wolnego rynku[67]. Temu ostatniemu przeciwdziałać ma zastrzeżenie, że wypłata takiego świadczenia jest jednorazowa i nie przysługuje ponownie temu samemu pracodawcy[68].


[65] Dodano by wykluczyć przypadki niezaspokojenia roszczeń pracowniczych, z innych powodów niż brak środków finansowych (np. wynikających ze złej woli pracodawcy, w sytuacji gdy dysponuje on wystarczającymi funduszami.

[66] Nie jest to decyzja administracyjna; w sprawach spornych wykluczone jest zatem postępowanie przed NSA. Wszystkie spory rozpatrywane są przez sąd właściwy do rozstrzygania sporów ze stosunków pracy.

[67] Było to przedmiotem licznych dyskusji w ramach prac nad Konwencją i Zaleceniem MOP.

[68] Lepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie pewnego okresu po upływie którego można ubiegać się o taką wypłatę z Funduszu (np. 3 albo 5 lat). Możliwe jest przecież, że pracodawca który przezwycięży przejściowe trudności, popadnie w nie ponownie. Nie jest chyba wystarczającym uzasadnieniem do odmowy wypłaty stwierdzenie, że przed 5 laty też miał podobne trudności.

Kazirodztwo jako przejaw największego okrucieństwa wobec dziecka

5/5 - (2 votes)

W pułapce milczenia

Dziewięćdziesiąt procent ofiar kazirodztwa nigdy nie przyznaje się nikomu do tego co im się zdarzyło lub co ma miejsce w ich rodzinie (S.Forward 1996).

Przyczyn tego zachowania jest wiele. Jednym z głównych powodów, dla których dziecko nie ujawnia faktu wykorzystywania jest strach przed rozpadem rodziny. W tych rzadkich przypadkach, kiedy kazirodztwo wychodzi na jaw, bardzo często tak się właśnie dzieje. Z  powodu postępowania sądowego, usunięcia dziecka z domu czy też silnego stresu związanego z publicznym ośmieszeniem, wielu rodzin nie jest w stanie przetrwać. Nawet jeśli rozpad rodziny leży w najlepszym interesie dziecka, niezmiennie czuje się ono za ten rozpad odpowiedzialne. Kazirodztwo może wywoływać przerażenie, ale myśl o odpowiedzialności za rozbicie rodziny jest jeszcze gorsza. Wierność wobec rodziny jest niezwykle potężną siłą w życiu dzieci, bez względu na to jak bardzo niezdrowe stosunki w niej panują.

Napastowane seksualnie dzieci wcześnie uświadamiają sobie, że ich wiarygodność jest żadna w porównaniu z wiarygodnością napastnika. W naszym społeczeństwie człowiek dorosły jest niemal zawsze bardziej wiarygodny niż dziecko. Jeśli rodzic odniósł pewien sukces w życiu, przepaść wiarygodności staje się dla dziecka otchłanią. Ponadto, gdy jest ono napastowane przez rodzica tej samej płci, który pozostaje przecież w formalnym związku małżeńskim, nabiera jeszcze większego przekonania, że nikt mu nie uwierzy.

Napastnicy  dopuszczający się kazirodztwa, wykorzystując emocjonalną słabość dziecka, wzbudzają w nim poczucie zagrożenia i lęku związanego z odtajnieniem, poprzez stosowanie gróźb. Do najbardziej powszechnych pogróżek należą:

– ,,jeśli powiesz, zabiję cię’’;

– ,,jeśli powiesz, zbiję cię do krwi’’;

– ,,jeśli powiesz, mama się rozchoruje’’;

– ,,jeśli powiesz, ludzie pomyślą, że zwariowałeś’’;

– ,,jeśli powiesz, nikt ci nie uwierzy’’;

– ,,jeśli powiesz, mama będzie bardzo zła na nas’’;

– ,,jeśli powiesz, znienawidzę cię do końca życia’’;

– ,,jeśli powiesz, wyślą mnie do więzienia i nie będzie komu utrzymać rodziny”.

Tego rodzaju groźby stanowią szantaż emocjonalny, wykorzystują lęk i bezradność naiwnej ofiary. Inną formą szantażu jest chęć zjednania sobie dziecka poprzez przekupywanie go i obdarzanie specjalnymi względami. Wszystkie działania oprawcy mają tu charakter psychologicznego przymusu i zmierzają do uczynienia z dziecka milczącego wspólnika zdarzeń.

Kolejnym z powodów, dla którego dzieci milczą jest przypisywanie sobie winy za czyny kazirodcze. Zdaniem J.L.Herman (1998), obwinianie siebie jest zgodne z typowym dla wczesnego dzieciństwa sposobem myślenia, w którym ,,ja’’ stanowi punkt odniesienia dla wszystkich wydarzeń. Dzieci szukają winy we własnym zachowaniu aby znaleźć jakiś sens tego, co im się przydarzyło. Szukanie winy w sobie służy jednocześnie podstawowemu celowi jakim jest zachowanie pierwotnego przywiązania do rodziców w obliczu codziennych dowodów ich złej woli. Charakterystyczne dla wielu ofiar kazirodztwa, wg S.Forward (1996), jest poczucie, że zdradzają drugiego rodzica, odsuwają rodziców od siebie. Takie myślenie dodatkowo potęguje poczucie winy w dziecku. Dziecko zamieszane w podobne potworności zaczyna wierzyć, że jest na swój sposób odpowiedzialne za zbrodnie swoich prześladowców.

Jest przekonane, iż przez fakt samego istnienia doprowadziło najpotężniejsze osoby ze swojego świata do  robienia okrutnych rzeczy.  Z pewnością zatem jego charakter jest przeżarty grzechem. Ofiara zaczyna myśleć o sobie w kategoriach czegoś wstrętnego. Poczucie winy i wewnętrznego zła wzrasta jeżeli dziecko jest w stanie z tej okropnej sytuacji wynieść jakąkolwiek korzyść. Staje się do dla niego dowodem, że sprowokowało akt nadużycia i ponosi za to pełną odpowiedzialność. Jeśli ofiara doświadczyła kiedyś przyjemności seksualnej albo cieszyła się specjalnymi względami prześladowcy, liczyła na jego przychylność albo wykorzystywała seksualną więź do uzyskania przywilejów, grzechy  te świadczą w jej oczach o własnej podłości. I  tak, głębokie poczucie wewnętrznego zła staje się rdzeniem wokół którego kształtuje się tożsamość dziecka wykorzystywanego.

Ponieważ dziecko nie może ani uciec, ani wpłynąć na rzeczywistość, która jest nie do zniesienia, zmienia ją w swoim umyśle. Usuwa ze świadomości i pamięci swoją krzywdę, bądź też ją umniejsza, racjonalizuje i usprawiedliwia.

Wykorzystywane dziecko woli wierzyć, że nadużycie nie miało miejsca. W tym celu próbuje trzymać je w tajemnicy przed samym sobą. Może zaprzeczać mu wprost, stosować celowe tłumienie myśli lub korzystać z rozlicznych reakcji dysocjacji. Jak twierdzi J.L. Herman (1998),  wielu pacjentów  którzy byli wykorzystywani w dzieciństwie opowiada o swojej biegłości w posługiwaniu się transem. Osoby te nauczyły się ignorować dotkliwy ból, wymazywać wspomnienia za pomocą kompleksowej amnezji, zmieniać poczucie czasu, miejsca czy osoby, jak również wywoływać u siebie halucynacje lub stany opętania. W przypadku poważnego i długotrwałego urazu, niektóre dzieci – być może obdarzone wyjątkowymi, wrodzonymi zdolnościami wchodzenia w trans – zaczynają zniekształcać odrębne fragmenty osobowości, z których każdy dysponuje własnym imieniem, funkcjami psychicznymi i wyselekcjonowanymi wspomnieniami. Dysocjacja zmienia się tu z mechanizmu przystosowania w podstawową zasadę organizacji osobowości. Zjawisko fragmentaryzacji osobowości pozwala ofierze sprawnie radzić sobie z nadużyciem oraz wymazać z codziennej świadomości fakt nadużycia (J.L.Herman 1998).

Dziecko uwięzione w wykorzystującym je środowisku staje przed przerażającym zadaniem adaptacji. Czasem  jedynym sposobem w jaki wiele ofiar radzi sobie z traumą  kazirodztwa we wczesnym okresie życia jest psychologiczne ukrycie jej poprzez  zepchnięcie określonych wspomnień  tak głęboko w podświadomość, że mogą one nie ujawnić się przez lata, a wręcz nigdy.

[ciąg dalszy tej pracy za miesiąc]

Nowoczesne formy ochrony roszczeń pracowniczych – rozwój w Europie Zachodniej

5/5 - (1 vote)

praca magisterska z prawa pracy

Niedoskonałość opisanego powyżej systemu ochrony ujawniła się szczególnie w czasie kryzysu gospodarczego lat sześćdziesiątych. Wtedy też powstawały pierwsze projekty zmian istniejących rozwiązań prawnych. Szczególne znaczenie przywiązywano do zapewnienia pracownikom natychmiastowej wypłaty należnych im świadczeń, niezależnie od wielkości likwidowanego majątku pracodawcy. Najlepszym rozwiązaniem okazały się fundusze gwarantujące wypłaty świadczeń, działające na podobnych zasadach, jak te wypracowane przez instytucje zabezpieczenia socjalnego[4].

W wielu krajach fundusze te zostały wkomponowane w już istniejące systemy ochrony socjalnej (np. przeciw bezrobociu), czy w fundusze emerytalne.

Wypłaty z takich funduszów możliwe są dzięki składkom opłacanym przez wszystkich pracodawców. Składki te mogą być traktowane jako szczególnego rodzaju ubezpieczenie przed skutkami niewypłacalności. Obowiązek opłacania składek jest przejawem solidarności przedsiębiorców, zbiorowej odpowiedzialności wszystkich na wypadek upadłości niektórych z nich. Opisywany system stanowi zasadniczą zmianę w stosunku do sytuacji, w której pracodawca odpowiadał za swoje zobowiązania tylko własnym majątkiem. Dochodzenie świadczeń nie jest już wyłącznie domeną prawa prywatnego, rządzącego stosunkami pomiędzy wierzycielem a dłużnikiem, lecz w istotnej części poddane zostało prawu publicznemu. Wypłaty z funduszu uzależnione są od decyzji administracyjnej (lub o podobnym charakterze) wydawanej przez organ, którego kompetencje obejmują zarządzanie funduszem.

Początkowo fundusze gwarantujące wypłaty powstawać zaczęły w rozwiniętych państwach europejskich. Pierwszy został utworzony w Belgii (1967), a kolejne w Holandii (1968), Szwecji (1970), Danii (1972), Finlandii, Norwegii i Francji (1973). W późniejszym czasie fundusze takie powstawały także na innych kontynentach – w Izraelu, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Argentynie, Japonii. Pierwsze regulacje dały impuls do prac nad rozpowszechnianiem i udoskonalaniem tego systemu. Prace takie przeprowadzane były nie tylko przez poszczególne państwa w ramach ich wewnętrznego ustawodawstwa, ale stały się także przedmiotem zainteresowania organizacji międzynarodowych.

Zjawisko to stało się szczególnie widoczne na terenie Europy Zachodniej. Wraz z postępującą integracją gospodarczą i polityczną państw tego regionu powstała konieczność ujednolicenia obowiązujących przepisów prawnych, również w dziedzinie stosunków pracowniczych. Przy opracowywaniu nowych rozwiązań liczono się z tym, że jednym z ubocznych skutków zmian warunków prowadzenia działalności gospodarczej będzie zwiększona liczba przypadków niewypłacalności i upadłości przedsiębiorstw. Dlatego też zaistniała konieczność wprowadzenia jednolitych standardów dotyczących ochrony pracowników przed negatywnymi skutkami niewypłacalności pracodawcy. Poza względami socjalnymi (zapewnienie utrzymania), miało to duże znaczenie dla stworzenia pracownikom jednakowych warunków zatrudnienia we wszystkich państwach członkowskich (co jest nierozerwalnie związane ze swobodą przepływu pracowników).

Wprowadzenie jednolitych standardów ochrony pracowników było bardzo istotne także dla pracodawców. Regulacja taka wpływa bowiem bezpośrednio na koszty produkcji, a niedopuszczalne byłoby w ramach wspólnego rynku utrzymywanie w jakimkolwiek państwie wyższej konkurencyjności kosztem przyznania słabszej ochrony socjalnej pracownikom. W celu wyeliminowania różnic istniejących w ustawodawstwach państw członkowskich Rada Wspólnot przyjęła w 1980 r. Dyrektywę nr 987 w sprawie zbliżenia przepisów prawnych państw członkowskich o ochronie pracowników w razie niewypłacalności pracodawcy[5].

Dyrektywa ta nałożyła na państwa członkowskie obowiązek powołania wciągu 36 miesięcy od chwili jej opublikowania instytucji gwarantujących wypłatę pracownikom należnych im świadczeń (ewentualnie, dostosowania już istniejących systemów ochrony do standardów przewidzianych w Dyrektywie). Określa także podstawowe pojęcia i wskazuje podstawy funkcjonowania instytucji gwarancyjnych. Dyrektywa pozostawia jednakże państwom członkowskim znaczną swobodę w zakresie szczegółowego unormowania tego zagadnienia (np. możliwość wyłączenia niektórych grup pracowników, wprowadzenia ograniczeń czasowych czy kwotowych, podjęcia odpowiednich kroków w celu przeciwdziałaniu nadużyciom).


[4] Przymusowe uczestnictwo, nieproporcjonalność świadczeń i składek, wypłata świadczeń niezależna od dopełnienia obowiązku opłaty składek, składki uzależnione od poziomu dochodów, zarządzanie przez instytucję typu non-profit.

[5] Directive 80/987 on the approximation of laws of the Member States relating to the protection of employees in the event of the insolvency of their employer, Dziennik Urzędowy Wspólnot Europejskich nr L 238 z dnia 28.10.1980, zmieniona dyrektywą nr 87/164 z dnia 02.03.1987 r., Dziennik Urzędowy Wspólnot Europejskich nr L 66 z dnia 11.03.1987 roku.