Proces norymberski trwał od 20 listopada 1945 do 1 października 1946 roku. Rozprawa prowadzona była w czterech językach: angielskim, francuskim, rosyjskim i niemieckim. Trybunał odbył 403 sesje jawne, z których stenograficzny protokół liczy 21 tomów, około 12 tysięcy stron.. Mniej więcej drugie tyle zawierają opublikowane dokumenty procesowe. Trybunał powołał specjalna komisję w celu zebrania materiału dowodowego w sprawie oskarżonych organizacji i grup przestępczych. Komisja ta, na wniosek obrony, przesłuchała 101 świadków, ponadto przedłożyła Trybunałowi 1809 zeznań innych świadków i 6 sprawozdań, w których zreasumowała zebrany materiał dowodowy. Cały przewód sądowy był dokładnie stenografowany, a ponadto utrwalony na taśmie.
Akt oskarżenia w swej głównej części powstał między lipcem a wrześniem 1945 roku. Z powodu nieobecności Polski w reprezentacji UNWCC nie dostarczono delegatom mocarstw materiału do opracowania polskich zagadnień. Stąd też w akcie fragmentaryczne odniesienie do spraw polskich. Nie znalazły się tam między innymi: wywózki milionów Polaków na prace przymusowe do Niemiec, terror, masowe rozstrzeliwania, eksterminacja inteligencji. Dopiero podczas procesu złożono „polski akt oskarżenia”, który został zaliczony przez trybunał w poczet dowodów.
W procesie norymberskim brała udział czteroosobowa delegacja z Polski w osobach Stefana Kurowskiego, dra Jerzego Sawickiego, dra Tadeusza Cypriana, dra Stanisława Piotrowskiego, odegrała ona znaczną rolę. „Można stwierdzić, że nie byliśmy nieobecni w Norymberdze, gdy odbywał się tam największy w dziejach proces przestępców wojennych. Doświadczenia zaś zebrane przez delegatów polskich w czasie jego trwania nie poszły na marne; świadczą o tym publikacje i pogłębienie znajomości międzynarodowego prawa karnego (…). Wreszcie świadczy o tym najbardziej przekonywająco ilość miejsca poświęconego sprawom polskim w wyroku trybunału w porównaniu z całym aktem oskarżenia”[1].
W dniach 30 września i 1 października 1946 roku został ogłoszony wyrok wobec zasiadających na ławie oskarżonych zbrodniarzy hitlerowskich, skazał 13 oskarżonych za zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości, 3 za zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko pokojowi oraz 2 za zbrodnie przeciwko ludzkości. Za organizacje zbrodnicze uznano NSDAP, SS, SD i Gestapo. Oskarżeni nie poczuwali się do winy i twierdzili, że działali na rozkaz. Nie stanowiło to jednak o ich usprawiedliwieniu.
Charakterystyczne były ostatnie słowa wypowiedziane przed egzekucją przez samych skazanych, do końca wiernych führerowi. Juliusz Streicher, przed wykonaniem na nim wyroku, wypowiedział słowa „Heil Hitler”. Z kolei Fritz Sauckel umarł wypowiedziawszy: „Rzesza powstanie na nowo”, zaś marszałek Wilhelm Keitel stwierdził „Deutschland über alles”. Ostatnim ze skazanych zbrodniarzy, którzy do końca odbyli karę, był Rudolf Hess, zmarły w wieku 93 lat w więzieniu Spandau, znajdującym się w Berlinie Zachodnim. Większość ze skazanych przez Trybunał Norymberski domagała się rozstrzelania, jednak wszyscy skazani na karę śmierci zostali powieszeni. Tylko Göringowi udało się zażyć truciznę dostarczoną mu przez żonę lub adwokata i w ten sposób uniknąć haniebnej śmierci. Odczytany 30 września i 1 października 1946 r. wyrok nie podobał się władzom radzieckim. Chodziło tu o uniewinnienie 3 oskarżonych i uznanie tylko kilku organizacji działających w III Rzeszy za zbrodnicze.
Proces przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym zapoczątkował serię dalszych procesów w Norymberdze, ale już przed amerykańskimi trybunałami wojskowymi. Łącznie skazano w nich 177 osób, z czego 25 na karę śmierci. W 1948 r. trybunał aliancki osądził 25 głównych japońskich zbrodniarzy wojennych, z których 7 otrzymało wyroki śmierci. W innych, mniejszych procesach na śmierć skazano 920 przestępców wojennych, a ponad 3 tys. na kary pozbawienia wolności.
Tysiącom zbrodniarzy hitlerowskich udało się zbiec do Ameryki Południowej. Najwięcej z nich ukrywało się w: Argentynie, Brazylii, Chile, Paragwaju i Urugwaju.
Najbardziej znani z nich to Josef Mengele, „lekarz śmierci” z Oświęcimia, Klaus Barbie, „kat Lyonu”, Martin Borman skazany zaocznie na śmierć czy Adolf Eichmann. W wypadku tego zbrodniarza izraelski wywiad Mosad zlokalizował go w Argentynie. 23 maja 1960 r. premier Izraela Ben Gurion poinformował opinię światową, że Eichmann został schwytany w tym kraju. Dokonano porwania go i przewiezienia do Izraela, gdzie wytoczono mu proces. Proces Eichmanna rozpoczął się 11 kwietnia 1961 r. w Tel Avivie. Zbrodniarz ten w aparacie władzy hitlerowskiej był uznawany za koordynatora „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”. 15 grudnia 1961 r. został skazany na karę śmierci. 29 maja 1962 r. Sąd Najwyższy Izraela odrzucił apelację obrońcy Eichmana. 31 maja 1962 r. w więzieniu Ramlah wykonano wyrok przez powieszenie. Była to, jak do tej pory, jedyna orzeczona i wykonana kara śmierci w Izraelu po II wojnie światowej.
W Polsce w latach 1946-1948 odbyło się 7 procesów przeciwko najważniejszym zbrodniarzom hitlerowskim, którzy znajdowali się w jurysdykcji naszych władz. Najbardziej znani oprawcy osądzeni i skazani w Polsce to Arthur Greiser – rządca Kraju Warty i 11 członków załogi obozu koncentracyjnego w Stutthofie. Egzekucje na tych zbrodniarzach odbywały się w asyście dziesiątków tysięcy ludzi.
Zasady norymberskie, sformułowane w porozumieniu wielkich mocarstw i w Statucie Trybunału, stanowią obecnie część powszechnego prawa publicznego; stwierdzają co następuje:
- każdy, kto dopuszcza się zbrodni międzynarodowej, ponosi za to odpowiedzialność i karę;
- w skład prawa materialnego przewidzianego przez Statut wchodzą: zbrodnie przeciw pokojowi, zbrodnie wojenne, zbrodnie przeciw ludzkości; stanowią one niejako „Kodeks karny przestępstw międzynarodowych”;
- oskarżony, który popełnił zbrodnię międzynarodową, ma prawo do bezstronnego i rzetelnego procesu;
- działanie z rozkazu, bądź w imieniu państwa nie zwalnia z odpowiedzialności;
- czyny popełnione przed 1 września 1939 r zostały wyeliminowane z rozważań Trybunału;
- państwo jest ograniczone w kształtowaniu prawa wewnętrznego prawem międzynarodowym; jeżeli prawo krajowe nie przewiduje kary za popełnienie zbrodni międzynarodowych, to ta okoliczność nie zwalnia od poniesienia odpowiedzialności osoby, która takiej zbrodni się dopuściła
- wyodrębniony został jeden odrębny typ zbrodni: spisek zawiązany w celu wywołania wojny napastniczej.
„Wyrok Norymberski posiada historyczne znaczenie w sensie prawnym, politycznym i moralnym, ma również znaczenie dokumentacyjne. Wyrok Norymberski utrwalił przekonanie o konieczności karania zbrodni wojennych (..). Stał się historycznym symbolem zmierzchu epoki bezkarności sprawców pogwałceń prawa międzynarodowego bez względu na ich szczebel w hierarchii państwowej”[2].
Pomimo to, reguły odnoszące się do ścigania zbrodniarzy wojennych po II wojnie światowej były i są przedmiotem wielu dyskusji. Sama idea nigdy nie była kwestionowana, lecz jedynie sposób, w jaki to uczyniono, ograniczając się do przeprowadzenia procesów państw Osi. Uwolniono tym samym od odpowiedzialności zbrodniarzy radzieckich, którzy byli sprawcami strasznych mordów. Rosjanie próbowali nawet wykorzystać proces do obciążenia własną zbrodnią Niemców. Trybunał nie dał jednak wiary oskarżeniom radzieckim, nie obarczył skazanych w Norymberdze zbrodniarzy odpowiedzialnością za mord katyński. Odwaga sędziów Międzynarodowego Trybunału Wojskowego uratowała norymberski precedens. Gdyby ulegli radzieckiej presji, Norymberga przeszłaby do historii nie jako symbol sprawiedliwej kary za popełnione przerażające zbrodnie, ale jako przykład kompromitacji sądownictwa międzynarodowego.
Zdarzają się jednak niepochlebne opinie na temat procesu norymberskiego. David Irving, w swej książce „Norymberga. Ostatnia bitwa”, przekonuje, że postawienie przed sądem przywódców suwerennego państwa, które przegrało wojnę, stanowiło naruszenie prawa międzynarodowego. Niemcy nie podlegali jurysdykcji sądów alianckich, powinni więc być sądzeni jedynie przez sady niemieckie. Ponadto oskarżonych pociągnięto do odpowiedzialności za uczestnictwo w sprzysiężeniu przeciw pokojowi, prowadzenie wojny napastniczej oraz ludobójstwo, które to czyny nie podlegały karze w momencie ich popełnienia. Złamano wiec, według autora, fundamentalną zasadę nakazującą, by prawo nie działało wstecz.
Irving zarzuca trybunałowi stronniczość, twierdząc, iż powierzenie przedstawicielom zwycięskich mocarstw roli sędziów z góry stawiało oskarżonych na przegranej pozycji. Przedstawia też długi katalog przypadków łamania przez aliantów reguł uczciwego procesu, obejmujący wymuszanie zeznań, fałszowanie dokumentów i utrudnianie pracy obrońcom. Niemieckim adwokatom, jak podaje Irving utrudniano w znacznym stopniu pracę. Udostępniono im cały ogrom materiału obciążającego. Podobno mogli się pod nim załamać. Natomiast niemałe obszary dokumentacji dowodowej, które przemawiały na rzecz oskarżonych – zdaniem autora – były im nieznane lub znane niedostatecznie. Nierównowaga stron w procesie miała wyrażać się choćby w tym, że obrońcy nie znali metody proceduralnej „krzyżowych pytań”, gubili się w tym nawet najlepsi z nich. Budziła w nich grozę brytyjska i amerykańska konfrontacyjność procedury sądowej. Przypomina wreszcie, że nazistowskich przywódców oskarżono o przewinienia, których wielokrotnie dopuszczały się także państwa Wielkiej Koalicji, a zwłaszcza Związek Radziecki – zbrodnie wojenne, wymuszanie pracy niewolniczej, a nawet ludobójstwo, gdyż jako takie określa alianckie bombardowania strategiczne. Ogólnie rzecz ujmując, Irving stara się wykazać, że cały proces miał charakter polityczny, był parodią wymiaru sprawiedliwości i zemstą zwycięzców nad pokonanymi. Książka Irvinga zaciekawia i zdumiewa, niejednokrotnie jednak jego poglądy mogą oburzać. Należy zatem pamiętać, że jest to niezwykle jednostronny obraz wydarzeń.
Bardziej wiarygodny zdaje się być obraz procesu przedstawiony przez Połtoraka, który osobiście w nim uczestniczył jako sekretarz delegacji radzieckiej. Według niego proces norymberski był sądem całej ludzkości powołanym do umocnienia bezpieczeństwa międzynarodowego i sprzyjającym walce o pokój. „Wyrok norymberski to miecz Damoklesa, który będzie zawsze wisiał nad głowami tych, którzy znowu usiłowaliby naruszyć pokój narodów i wciągnąć ludzkość do nowej wojny”[3].
[1] Tadeusz Cyprian, Materiały norymberskie: umowa – statut – akt oskarżenia – wyrok – radzieckie votum, op. cit., s. 35
[2] Zbrodnie i sprawcy, Ludobójstwo hitlerowskie przed sądem ludzkości i historii, pod red. Czesława Pilichowskiego, Warszawa 1980, s.791
[3] Arkadiusz Połtorak, Norymberski epilog, Warszawa 1968, s. 556