Zakres prawnokarnej ochrony dziecka przed złym traktowaniem

5/5 - (4 votes)

rozdział II pracy magisterskiej

Problem krzywdzenia dzieci był przez wiele lat pomijany. Wiązało się to niewątpliwie z monopolem władz na kreowanie problemów społecznych. W zasadzie w Polsce do lat 90 – tych ten problem był pomijany. Analizy prawne przestępstw, których ofiarami są dzieci, zrodził zainteresowanie agend państwowych ochroną ich interesów, co było poprzedzone działaniami organizacji pozarządowych organizujących pomoc dzieciom i ich rodzinom.

Obecny zakres prawno karnych uregulowań dotyczących ochrony dziecka przed złym traktowaniem w stosunku do przepisów kodeksu karnego z 1969 roku w zasadzie się nie zmienił. Przestępstwa dotyczące złego traktowania dzieci znajdują się w dwóch rozdziałach obowiązującego kodeksu karnego. Są to rozdział XXV obejmujący przestępstwa przeciwko wolności seksualnej i obyczajności i rozdział XXVI dotyczący przestępstw przeciwko rodzinie i opiece. W sumie jest to 8 przepisów. Skala zjawiska złego traktowania dzieci wskazuje na zatrważające liczby dzieci – ofiar, które są molestowane seksualnie, bite, poniżane. Jednak, mimo niektórych głosów opinii społecznej, nie są temu winne przepisy karne – ich zdaniem zbyt liberalne, lecz słaby system zapobiegania i wykrywania przestępstw przeciwko najmłodszym, którzy niejednokrotnie nie są przecież w stanie mówić o problemach, które ich przerastają.

Badacze problemów społecznych wskazują, iż jednym z najskuteczniejszych sposobów uwidocznienia problemu jest gromadzenie oraz publiczna prezentacja danych statystycznych i naukowych obrazujących jego skalę.

Czyn lubieżny (art. 200 k.k.).

Niektóre kraje powołały specjalne instytucje, a także organizacje zajmujące się tak zbieraniem informacji na temat zjawiska, jak też profilaktyką i leczeniem. W Polsce natomiast przez dłuższy czas nie nadawano temu zjawisku rozgłosu. Ta „zmowa milczenia” została powoli przerwana na początku lat 90 – tych. Wtedy zaczęto przede wszystkim informować społeczeństwo jak rozpoznać ten problem u dziecka, a także jak mu pomóc i chronić, czy wreszcie jak pomóc rodzinie tego dziecka.

W 1985 r. Światowa Organizacja Zdrowia, w raporcie poświęconym zjawisku przemocy seksualnej wobec dzieci, zdefiniowała ją jako nadużywanie dziecka dla uzyskania przyjemności seksualnej przez osoby dorosłe1.

Czyn lubieżny popełniony względem osoby nieletniej stanowił przestępstwo z art. 176 k.k. z 1969 roku. Obecnie jest to przepis art. 200 § 1 i § 2, umieszczony w rozdziale XXV k.k. zatytułowanym „Przestępstwa przeciwko wolności seksualnej i obyczajności”. Przedmiotem ochrony z art. 200 k.k. jest wolność seksualna i obyczajowość.

Ustawodawca przyjął, że małoletni poniżej wieku 15 lat nie są dojrzali seksualnie i są jeszcze niezdolni do wyrażania woli w zakresie życia seksualnego, oni to właśnie są chronieni przez specjalnie ustanowiony typ rodzajowy przestępstwa z art. 200 k.k. Przestępne zachowanie polega na doprowadzeniu dziecka, a więc małoletniego poniżej lat 15 do obcowania płciowego lub innej czynności seksualnej. Znamię „doprowadza” do – według wykładni Sądu Najwyższego oznacza każdą czynność, której skutkiem jest podjęcie przez małoletniego określonych w dyspozycji czynności seksualnej2. Obejmuje ono również sposoby działania penalizowane na podstawie art. 197 k.k. (przestępstwa zgwałcenia). Są to mianowicie: namowa, zachęta, groźba bezprawna, podstęp itp. Zgoda małoletniego nie ma dla samej istoty czynu znaczenia.

Wprowadzenie takiego pojęcia wyklucza z kręgu penalizowanych zachowań ekshibicjonizm, czy też inne demoralizujące zachowanie, które nie jest doprowadzeniem małoletniego do czynności seksualnej sensu stricte. Niewątpliwie kodeks karny z 1969 r. przewidywał szerszy zakres ochrony. Przepis art. 177 k.k. z 1969 r. dopuszczał karalność wykonywania czynu nierządnego w obecności małoletniego lub też publicznie. Kodeks karny nie zawiera odpowiednika przestępstwa z przepisu art. 177 d. k.k. Według doktryny pominięcie publicznego dopuszczenia się czynu o treści seksualnej jest w pełni uzasadnione3. Argumentuje się ten fakt między innymi karalnością takiego czynu jako wykroczenia nieobyczajnego wybryku z art. 140 Kodeksu wykroczeń, co jednocześnie wynika z praktyki stosowania przepisu art. 177 k.k. z 69 r.: „w świetle uwarunkowań nowego k.k. chroniących dziecko przed nadużyciem seksualnym takie zachowania jak obnażanie się w jego obecności, wykonywanie lubieżnych gestów zachęcających je do zachowań seksualnych będą jedynie usiłowaniem przestępstwa z art. 100 § 1 kk., podczas gdy na gruncie Kodeksu karnego z 1969 r. byłyby dokonanym czynem lubieżnym względem małoletniej ofiary”4.

Warto jeszcze zwrócić uwagę na samo pojęcie czynu lubieżnego, które tak na gruncie wykładni Sądu Najwyższego, jak też licznych publikacji wzbudzało kontrowersje. W jednym z orzeczeń SN wyraził pogląd, iż: „dla bytu przestępstwa z art. 176 kk. (obecnie 200 § 2) – przypisanego oskarżonemu – wystarczające było uczestniczenie w filmowaniu przez oskarżonego małoletnich, którzy zostali skłonieni do obnażania się i onanizowania”5. Taka postać czynu lubieżnego powinna zostać uznana za drastyczną i potraktowana jako okoliczność obciążająca6. Tak więc SN uznał filmowanie małoletnich, uprzednio skłonionych do obnażenia się, za czyn lubieżny kwalifikowany z art. 176 d. k.k.

Pojęcie czynu lubieżnego na gruncie k.k. z 1969 r. obejmowało bardzo szeroki zakres zachowań związanych z aktywnością seksualną. W wyjątkowych sytuacjach niektóre przejawy aktywności seksualnej mogły być faktycznie uznane za obciążające. Według niektórych autorów zachowanie, o którym jest mowa w wyroku SN, uznawane jest za typowe w rozumieniu „inne czynności seksualnej” – na gruncie art. 176 d. k.k.

W świetle interpretacji SN „inna czynność seksualna” może polegać nie tylko na fizycznym, ale i na intelektualnym zaangażowaniu ofiary wtedy, gdy ma ono seksualny charakter, przy czym doprowadzenie dziecka do czynności seksualnej może nastąpić w dwojaki sposób7. Mianowicie może polegać na doprowadzeniu dziecka do oddania się takiej czynności lub też doprowadzenie go do wykonania takiej czynności. Występek w postaci innej czynności seksualnej może również polegać na oddziaływaniu na świadomość ofiary choćby z pewnej odległości. Zgodzić się tutaj trzeba z J. Warylewskim, że zachowanie polegające na doprowadzeniu ofiary do obnażenia się i onanizowania nie przesądza o drastyczności czynu, jednak trzeba jasno stwierdzić, iż okoliczności te mają wielkie znaczenie dla psychiki ofiary, dla jej rozwoju psychicznego i fizycznego. Okoliczności te mają również wielką wagę jeśli chodzi o wymiar kary. Przy ocenie stopnia społecznej szkodliwości czynu sąd bierze pod uwagę między innymi sposób i okoliczności jego popełnienia.

Przestępstwo z art. 200 § 1 k.k. jest to tzw. przestępstwo abstrakcyjnego narażenia dobra chronionego na niebezpieczeństwo. Do znamion czynu nie należy spowodowanie skutku w postaci uszczerbku dla tego dobra. Czyn ten godzi w sferę wolności i obyczajowości życia intymnego człowieka, ale także w struktury bardziej istotne dla dziecka, a mianowicie: prawidłowy rozwój psychiczny, fizyczny, moralny i emocjonalny8. Skutki takich zachowań względem nieletnich rzutują na ich dorosłe życie. Powodują sytuacje lękowe, nieprawidłowości w rozwoju emocjonalnym, które prowadzą do różnego rodzaju zboczeń i dewiacji. Szkody te mają więc rozległy charakter. Fakt ten potwierdza orzecznictwo SN. Otóż wyrok z 20 III 1978 r. (II KR 37/38) stwierdza, iż przepis art. 176 k.k. z 69 r., a obecnie 200 § 1 k.k. (teza Sądu Najwyższego w dalszym ciągu aktualna) nie wymaga ustalenia po ich stronie braku lub ograniczenia zdolności rozpoznania czynu lub pokierowania swym postępowaniem. Tak więc w przepisie art. 200 § 1 k.k. zawarte jest niewzruszalne domniemanie, że osoba, która nie osiągnęła wspomnianego wieku jeszcze nie dojrzała do podjęcia współżycia, gdyż pojęcia dojrzałości nie można rozumieć tylko w sensie fizycznym, ale także należy mieć na względzie tak stronę psychiczną jak i emocjonalną.

Przestępstwo z art. 200 § 1 k.k. ma charakter materialny. Musi więc zachodzić związek przyczynowy miedzy zachowaniem sprawcy a skutkiem w postaci obcowania płciowego czy innej czynności seksualnej dziecka.

Doprowadzenie dziecka do obcowania płciowego czy też innej czynności seksualnej ma charakter umyślny. Sprawca przestępstwa musi się co najmniej godzić na to, że osoba, z którą dopuszcza się czynu lubieżnego nie ma ukończonych 15 lat. Fakt ten musi być widoczny, bowiem jeśli sprawca dopuszcza się takiego czynu z osobą, której rozwój fizyczny i wygląd wskazuje na osiągnięcie tego wieku nie ponosi odpowiedzialności pod warunkiem, wiek był mu znany. Ciekawe jednak w tym stwierdzeniu jest to, dlaczego wykładnia sądów nie bierze pod uwagę stopnia psychicznego rozwoju ofiary – która nadal mimo rozwoju fizycznego jest dzieckiem.

Według niektórych naukowców możliwy jest też zamiar quasi – ewentualny bądź też zamiar bezpośredni. Przy zamiarze quasi – ewentualnym sprawca nie ma pewności, że małoletni ukończył 15 lat, jednak przewiduje, iż jest poniżej tej granicy i z tym faktem się godzi.

Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu lubieżnego wobec dziecka z zastosowaniem przemocy lub groźby lub podstępu odpowiada za przestępstwo kwalifikowane kumulatywne z art. 197 k.k.

W obecnym stanie prawnym ochrona dziecka przed nadużyciem seksualnym uległa zwężeniu. Poza obszarem penalizacji pozostały przypadki wykorzystania dzieci do aktów ekshibicji, „przy których zszokowanie upatrzonej małoletniej ofiary jest źródłem satysfakcji i zaspokojenia seksualnego sprawcy”. Zrezygnowano również z dotychczasowego ogólnego określenia czynu lubieżnego na rzecz pojęcia „obcowanie płciowe” i „innej czynności seksualnej”, a także na zastąpieniu określenia „dopuszcza się czynu lubieżnego względem osoby poniżej 15 lat” określeniem „doprowadza małoletniego poniżej lat 15 do obcowania płciowego lub poddania się innej czynności seksualnej”. Sformułowanie czynności wykonawczej przestępstwa z art. 200 § 1 powoduje, że ma ono szerszy zakres niż w dawnym kodeksie karnym. Obecnie bowiem nie wymaga się, aby sprawca był jednocześnie wykonawcą czynności seksualnej wobec dziecka. Także przepis ten nie ogranicza się tylko do penalizacji wykorzystania seksualnego dziecka, ale również ma zastosowanie do innych nadużyć wobec dziecka w tej dziedzinie. Obejmuje także najgroźniejsze przypadki obcowania płciowego, które zagrażają w sposób bezpośredni prawidłowemu rozwojowi dziecka. Jednak zdekryminalizowanie publicznego obcowania płciowego osłabiło prawnokarną ochronę dziecka przed kontaktami z czynami seksualnymi.

Kazirodztwo (art. 201 k.k.).

Zakaz kazirodztwa nie jest obecnie przedmiotem szerszego zainteresowania polskiej doktryny, choć problematyka ta nie ma marginalnego charakteru. Wynika to nie tylko ze statystyk sądowych, ale również wskazywane jest w doktrynie. Kazirodztwo było kiedyś przywilejem faraonów i królów. W starożytności było tolerowane przez Egipcjan, Rzymian, Persów, Greków. Natomiast prawo hebrajskie ostro formułowało zakazy kazirodztwa. W Księdze Kapłańskiej zawarte są szczegółowe unormowania w tym zakresie. Dotyczą one zakazu w stosunku do zstępnych (mężczyzna i żona ojca), jak też relacji płciowych z siostrą, córką ojca lub matki. Zakaz ten dotyczył także siostry matki lub ojca i ciotki. W każdym z tych przypadków groziła kara śmierci przez ukamienowanie, spalenie lub też powieszenie.

W Polsce w XVI i XVII wieku nie istniały szczególne kary za kazirodztwo. Gdy kazirodztwa dopuścili się członkowie stanu szlacheckiego karano ich ścięciem. Według Kodeksu Kar Głównych i Poprawczych z 1848 r. kazirodztwo pociągało za sobą karę zesłania na Syberię.

Kodeks karny z 1932 r. wprowadził karalność kazirodztwa tylko w przypadku spółkowania z krewnymi w linii prostej, bratem lub siostrą. Karą za to przestępstwo było do 5 lat więzienia. Tak sformułowany zakaz jak i jego interpretacja wskazywały, że przedmiotem ochrony w zamierzeniu ustawodawcy miało być zdrowie i prawidłowy rozwój potomstwa. Zakres czynu sprawczego, podobnie jak dziś, był bardzo wąski, chodziło tu jedynie o spółkowanie – wprowadzenie organu płciowego mężczyzny do organów płciowych kobiety, pomijając w ten sposób inne czynności seksualne nie wchodzące w zakres tego pojęcia.

W Kodeksie karnym z 1969 r. karalność kazirodztwa rozciągnięto na osoby pozostające w stosunku przysposobienia, natomiast spółkowanie zastąpiono szerszym pojęciem obcowania płciowego. Skutkuje to objęcie tym terminem również stosunków homoseksualnych i nienaturalnych. Nie wypełnia natomiast znamion kazirodztwa „inna czynność seksualna”, o której jest mowa w artykułach 197 § 2, 198, 199 i 200 Kodeksu karnego z 1997 r.

Obecnie zakaz kazirodztwa sformułowany jest w art. 201 k.k. Poza nieznacznymi zmianami redakcyjnymi przepis ten w stosunku do uregulowań d. k.k. w zasadzie nie wprowadza zmian. W art. 201 k.k. użyto zwrotu „wstępny” lub „zstępny” zamiast „krewny w linii prostej” – nie oznacza to żadnej zmiany merytorycznej w stosunku do uregulowania z art. 175 k.k. z 1969 r. Przestępstwa z art. 201 k.k. dopuszczają się obie strony obcujące płciowo, spokrewnione ze sobą; chyba, że jedna z nich została do tego zmuszona lub jest nieodpowiedzialna ze względu na wiek lub niepoczytalność. Przestępstwo jest umyślne i może być dokonane z zamiarem bezpośrednim lub quasi – ewentualnym w przypadku, gdy sprawca przypuszcza, że osoba, z którą zamierza obcować płciowo jest spokrewniona z nim, jednak godzi się na ten fakt.

Niektórzy autorzy poddają w wątpliwość zasadność istnienia zakazu kazirodztwa i postulują dekryminalizację tego przestępstwa9. Argumentując swoje stanowisko twierdzą na przykład, że podobną rolę w stosunku do ochrony dzieci i rodziny spełniają inne przepisy kodeksu karnego – jak np. art. 200 k.k. – nie potrzeba więc specjalnie regulować tego typu przestępstwa. Za jedyne argumenty przeważające za tym zakazem podają względy eugeniczne, jednak i te są szybko obalane ze względu na coraz nowsze odkrycia genetyczne w tej dziedzinie. Natomiast centralnym argumentem wysuwanym przez przeciwników przestępstwa z art. 201 k.k. jest teza, iż prawo karne powinno jak najmniej ingerować w indywidualną wolność człowieka.

Wszyscy zwolennicy dekryminalizacji zakazu kazirodztwa nie biorą pod uwagę dobra ofiary – dziecka. Problem przemocy wobec dzieci jest niewątpliwie kryzysem życia rodzinnego, jak też załamania się poczucia odpowiedzialności za bezpieczeństwo członków rodziny, zwłaszcza tych najmniejszych, najbardziej bezbronnych. Kazirodztwo jest bez wątpienia najbardziej zawstydzającą i raniącą ze wszystkich form przemocy10. Niezrozumiałe jest w takiej sytuacji, że zachowanie polegające na poważnym naruszeniu dobra chronionego w postaci obcowania płciowego zagrożone jest karą łagodniejszą niż zamachy w postaci „obcowania płciowego” czy poddania się „innej czynności seksualnej” czy „wykonywania takiej czynności” jak jest to w art. 200 § 1 k.k. Konsekwencją tego jest uprzywilejowanie sprawcy, który jako „rodzic ofiary (z reguły ojciec) obciążony jest szczególnym obowiązkiem prawnym i moralnym sprawowania nad nią pieczy”11.

Warto w tym miejscu przytoczyć badania jednego z naukowców12. Otóż wykazał on, że w Polsce około 35% kobiet i około 29% mężczyzn miało pewne doświadczenia seksualne jeszcze przed ukończeniem 15 lat. 15% z nich miało kontakt fizyczny z członkiem rodziny. Wynika stąd, że co dwudziesta dziewczynka i co dwudziesty chłopiec są ofiarami kazirodztwa, przy czym najczęściej są to stosunki kazirodcze między ojcem a nieletnią córką.

Liczbę stwierdzonych przestępstw kazirodztwa w Polsce w latach 1989 – 1998 przedstawia tabela:13

Rok 1990 1991 1992 1993 1994 1995 1996 1997 1998
Liczba przestępstw 33 46 51 84 110 75 101 68 87

Większość stosunków kazirodczych jest wymuszana groźbą, przemocą lub podstępem. Około 95% wszystkich pokrzywdzonych nie ukończyło 10 roku życia – liczba ta jest bardzo duża. Trzeba również mieć na uwadze, że statystyki nie obejmują wszystkich przypadków kazirodztwa, bowiem wiele z nich nie jest zgłaszanych, odsetek ten to około 90%14.

W obecnych projektach zmiany kodeksu karnego właściwie nie wysuwa się propozycji zmiany przepisu art. 201 k.k. Nie ma więc również szansy na zrównanie sankcji z tego przepisu z sankcją z art. 200 k.k. (od miesiąca do 10 lat). Jest to niezrozumiałe, gdy weźmiemy pod uwagę ofiarę przestępstwa i zmiany jakie zachodzą zwłaszcza w jego psychice. „Za utrzymanie wyidealizowanego obrazu rodzica dziecko płaci cenę zniszczenia własnego „ja”, które już nigdy nie będzie jak dawniej”15.


1 A. Pietrzyk: O wiarygodności zeznań małoletnich świadków – ofiar przemocy seksualnej rodziców wobec nich, „Palestra” 1995 nr 3 s. 117.

2 J. Wojciechowski: Kodeks karny. Komentarz, orzecznictwo, wyd. I, Warszawa 1997, s. 272.

3 A. Marek: Prawo karne, wyd. III, Warszawa 2000 s. 509.

4 V. Konarska – Wrzosek: Ochrona dziecka w polskim prawie karnym, Toruń 1999 r.

5 Wyrok SN z dnia 17 czerwca 1998 r. IV KKN 650/97

6 Por.: K. Daszkiewicz: Problemy rozgraniczenia „czynów nierządnych” i „czynów lubieżnych”, [w:] „Nowe Prawo” 1979/4 s. 23; jak też J. Leszczyński: W sprawie rozgraniczenia pojęć czyn nierządny i czyn lubieżny – polemiki; „Nowe Prawo” 1980/ 7, a także J. Warylewski: Karnoprawna ochrona małoletniego przed wykorzystywaniem seksualnym w orzecznictwie Sądu Najwyższego [w:] „Prokuratura i Prawo” 1999/9 s. 93.

7 Uchwała SN z dnia 19 V 1999 r., I KZP 17/99.

8 Wyrok SN z dnia 17 VI 1998 r., IV KKN 650 /97.

9 Tak np. J. Baranowski [w:] Ratio legis prawnego zakazu kazirodztwa, „Przegląd Prawa Karnego” 1990/3 s. 69, jak też J. Warylewski: „Przegląd Sądowy” 2001/5 s. 95 – 98.

10 A. Pietrzyk: O wiarygodności zeznań…, jw. s. 119.

11 J. Baranowski: Ratio legis prawnokarnego zakazu kazirodztwa, jw. s. 69.

12 Badania przedstawione przez Z. L. Starowicza w „Przemoc seksualna” Warszawa, s. 38 i 86.

13 Dane zawarte w: J. Warylewski: Zakaz kazirodztwa…, jw. s. 94.

14 Informacja na podstawie: A. Siemaszko, B. Gruszczyńska, H. Harczewski: Atlas przestępczości w Polsce, Warszawa 1999, s. 52.

15 A. Pietrzak: O wiarygodności zeznań…, jw. s. 119.

Przestępstwo znęcania się nad dzieckiem (art. 207 § 1 k.k.)

5/5 - (2 votes)

W polskim prawie karnym podstawowym przepisem chroniącym dziecko przed złym traktowaniem jest art. 207 k.k., który brzmi: „§ 1 Kto znęca się fizycznie lub psychicznie nad osobą najbliższą lub nad inną osobą najbliższą lub nad inną osobą pozostającą w stałym lub przemijającym stosunku zależności od sprawcy albo nad małoletnim lub osobą nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.”

Pierwszy raz znamię przedmiotowe „znęca się” zostało określone w Kodeksie karnym z 1932 r. Komisja kodyfikacyjna opracowująca projekt kodeksu przedstawiła własną koncepcję treści pojęcia „znęcanie się”. Twierdziła, że znęcaniem się może być tak bicie czy w ogóle zadawanie bólu, jak też sprawianie ciężkich przykrości moralnych. Przy czym Komisja podkreśliła możliwość jednorazowego działania38.

Stan prawny z 1932 r. utrzymał się do 1956 r., kiedy weszła w życie ustawa o zwalczaniu alkoholizmu z 27 IV 1956 r.39 Na jej mocy wprowadzono nowy rodzaj przestępstwa znęcania się, a mianowicie znęcanie się w stanie nietrzeźwości nad członkami rodziny i osobami zależnymi.

W 1969 r. uchwalono nowy kodeks karny, w którym zawarto elementy art. 246 k.k. z 32 r. i 23 ustawy o zwalczaniu alkoholizmu. Oprócz zmian redakcyjnych wprowadzonych przez ustawodawcę weszła w życie kwalifikowana postać czynu w przypadku, kiedy następstwem znęcania się jest targnięcie się pokrzywdzonego na własne życie.

Obecnie dyspozycja art. 207 k.k. wskazuje na szeroki zakres ochrony. Osobom małoletnim udzielana jest ochrona w każdej sytuacji bez jakichkolwiek ograniczeń. Nie wymaga się istnienia między sprawcą a ofiarą relacji rodzinnej czy istnienia stosunku zależności. Niewątpliwie jest tak, jak stwierdza Sąd Najwyższy40 w wytycznych z 1976 r., iż przestępstwo znęcania godzi w podstawowe zasady współżycia w rodzinie, stanowi rażące naruszenie obowiązków rodzinnych i jest czynnikiem wpływającym na osłabienie funkcji wychowawczej rodziny, co skutkuje szkodliwymi następstwami w postaci niewłaściwego rozwoju fizycznego i psychicznego dzieci i młodzieży.

W języku potocznym znaczenie wyrazu „znęca się” jest szerokie. Według Słownika Języka Polskiego41 „znęcać się to zadawać komuś cierpienie (fizyczne lub moralne); pastwić się nad kimś (słabszym, bezbronnym); dręczyć, tyranizować kogo (…)”.

Szczególną jego cechą jest to, iż czyn znęcania można popełnić wobec osób słabszych fizycznie, a takie są przecież dzieci. Pojęcie „znęcania się” zawiera w sobie istnienie przewagi sprawcy nad osobą pokrzywdzoną, której nie może się ona przeciwstawić lub może to uczynić w niewielkim stopniu42. Według przeprowadzonych badań największy odsetek ofiar tego przestępstwa stanowią żony: ok. 80% – 90%43. Nie umniejsza to skali zjawiska. „Problem złego obchodzenia się z dziećmi jest na tyle poważny, że zajęli się nim nie tylko poszczególni badacze, ale różnego typu organizacje narodowe i ponadnarodowe, w tym Organizacja Narodów Zjednoczonych44. Również Komitet Ministrów Rady Europy w zaleceniu nr R (85) 4 z 26 marca 1985 r. w sprawie przemocy w rodzinie wyjaśnił, że przemoc w rodzinie to każde działanie lub zaniedbanie podjęte przez jednego z jej członków godzące w życie, integralność fizyczną lub psychiczną albo w wolność członka rodziny lub poważnie szkodzące rozwojowi jego osobowości. W publikacjach na ten temat wypracowano szereg pojęć, które charakteryzują zjawisko negatywnych postaw wychowawczych rodziców wobec dzieci, odbijających się niekorzystnie na ich zdrowiu, rozwoju i zagrażających przystosowaniu ich do życia w społeczeństwie. Są to: nadużycie dziecka, zaniedbanie, „syndrom dziecka bitego czy maltretowanego”45.

W praktyce wymiaru sprawiedliwości terminowi „znęca się” nadano szerokie znaczenie. Obejmuje ono zarówno aktywne zachowanie jak i zaniechanie, np. w sytuacji, gdy matka dręczy dziecko głodem.

Sąd Najwyższy określił, iż ustawowe pojęcie „znęca się” oznacza działanie albo zaniechanie polegające na umyślnym zadawaniu bólu fizycznego lub dotkliwych cierpień moralnych powtarzających się albo jednorazowych, lecz intensywnych, rozciągniętych w czasie46. Zatem znęcanie fizyczne to długotrwałe zadawanie bólu fizycznego, który negatywnie wpływa na organizm człowieka, jego zachowanie, przy czym dotkliwy ból nie musi się tutaj łączyć z uszkodzeniem ciała47. Do znęcania fizycznego zalicza się także przypadki zaniedbania opieki, które nie mogą sprowadzić niebezpieczeństwa śmierci. Są to np. pozostawienie dziecka bez opieki, pozbawienie go warunków higienicznych itp.

Znęcanie psychiczne na gruncie kodeksu karnego z 1969 r. jest to zadawanie cierpień, które oddziałują na przeżycia psychiczne człowieka. Może się ono przejawiać np. w wyszydzaniu, groźbach, tworzeniu upokarzających dla pokrzywdzonego warunków życia, uporczywym milczeniu. „Do znęcania zalicza się również świadome zaniedbywanie moralne dzieci, przez które rozumie się świadome niezaspokajanie ich fizycznych, uczuciowych, intelektualnych lub materialnych potrzeb”48.

Przestępstwo z art. 207 k.k. jest z reguły przestępstwem trwałym, złożonym z wielu fragmentów wykonawczych, które traktowane odrębnie mogą stanowić samoistne przestępstwa, takie jak: uszkodzenie ciała (art. 156 k.k., 157 k.k., 158 k.k.), pozbawienie wolności (art. 189 k.k.), groźba karalna (art. 190 k.k.), zmuszanie (art. 191 k.k.), zniewaga (art. 257 k.k.). Te różnorodne działania są jednak wyrazem jednorodnego zachowania sprawcy, którym jest chęć wyrządzenia dolegliwości i krzywdy ofierze, dlatego też traktowane jako jedno przestępstwo, choć składa się ono z wielości czynów skierowanych na dobro chronione prawem.

Sąd Najwyższy w uchwale z 9 VI 1976 r. podkreślił, iż: „za znęcanie się można uznać postępowanie wprawdzie ograniczone do jednego zdarzenia, zwartego czasowo i miejscowo, lecz odznaczające się intensywnością w zadawaniu dolegliwości fizycznych lub psychicznych (…)”49. Dobrem chronionym na gruncie art. 207 k.k. jest bezpieczeństwo osobiste jednostki – w tym wypadku dziecka – jej życie, zdrowie, godność, nienaruszalność cielesna50. W zakresie katalogu dóbr chronionych nie ma jednomyślnych poglądów. Według niektórych naukowców przedmiotem ochrony jest zdrowie, bezpieczeństwo osobiste podmiotów wymienionych w art. 207 § 1 k.k., a w szerszym znaczeniu normalne funkcjonowanie rodziny51. Według innych są dwa poziomy ochrony prawnokarnej52. Bezpośrednim jest dobro rodziny, skuteczność opieki nad słabszymi i bezradnymi, racjonalne wychowanie młodzieży w ramach prawidłowych stosunków rodzinnych, ale i międzyludzkich. Na drugim poziomie jest bezpieczeństwo zdrowia i życia pokrzywdzonego. Niewątpliwe jest, iż najpełniejszy zakres ochrony obejmuje tak życie, jak też zdrowie, bezpieczeństwo i nienaruszalność osobistą. Nie można tutaj pominąć prawidłowego rozwoju fizycznego i psychicznego małoletniego, który szczególnie narażony jest na niebezpieczeństwo poprzez różne wpływy, a w rodzinie powinien doznać bezpieczeństwa i miłości. „Rodzina jest podstawową komórką organizmu społecznego, od jej jakości zależy wartość społeczeństwa, a także osobisty los jednostki”53.

Przestępstwo znęcania się może być popełnione umyślnie i to w obydwu formach, a mianowicie z zamiarem bezpośrednim jak i ewentualnym54.

Art. 207 § 2 k.k. przewiduje typ kwalifikowany przestępstwa znęcania się przez dodanie do jego strony przedmiotowej znamienia szczególnego okrucieństwa. „Przez szczególne okrucieństwo należy rozumieć takie zachowanie sprawcy, które przez wyrządzanie dolegliwości fizycznych lub psychicznych zmierza do wyrządzenia krzywdy, zadania bólu, poniżenia ofiary (…)”55. Chodzi tutaj nie tylko o wyrządzenie dotkliwego bólu fizycznego, ale także silnych cierpień moralnych. Znamię szczególnego okrucieństwa jest kategorią ocenną, tak więc przy kwalifikowaniu zachowania sprawcy należy brać subiektywny odbiór czynu przez pokrzywdzonego.

Druga kwalifikowana postać znęcania się (art. 207 § 3) zależy od dodatkowego skutku w postaci targnięcia się na własne życie, przy czym zamach nie musi być skuteczny. Przypisanie sprawcy tej formy przestępstwa wymaga ustalenia związku przyczynowego między znęcaniem się a targnięciem się na własne życie. Przestępstwo to może być popełnione z winy mieszanej, tak więc sprawca poniesie surowszą odpowiedzialność, jeżeli skutek swojego czynu w postaci usiłowania zabójstwa przewidywał lub mógł przewidzieć.

Skala zjawiska znęcania się w rodzinach rośnie. Najczęściej występuje ono w rodzinach alkoholików. Co do pozostałych przypadków akty znęcania się mają miejsce przy okazji przewinień czy też negatywnego zdaniem rodziców postępowania dzieci. W takich sytuacjach rodzice reagują odwrotnie proporcjonalnie do przyczyny, uznając swoje reakcje za uzasadnione metody wychowawcze. Rodzice nie zawsze uświadamiają sobie własne cele wychowawcze względem dzieci. Ich zadaniem jest wpajanie młodemu pokoleniu wartości, na których ma ono w przyszłości budować swoje życie.

W dniu 24 maja 2001 r. Rzecznik Praw Dziecka wystąpił do Przewodniczącego Sejmowej Nadzwyczajnej Komisji ds. Zmian Kodyfikacyjnych, a później do Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego w sprawie wyodrębnienia nowego typu kwalifikowanego przestępstwa znęcania się nad osobą małoletnią oraz nieporadną i podwyższenia progów odpowiedzialności karnej. Zaproponowana zmiana nawiązywała do rządowego projektu zmian Kodeksu karnego z grudnia 2000 r. modyfikując ją poprzez wprowadzenie takiego typu przestępstwa. Zamierzeniem Rzecznika Praw Dziecka było zwiększenie zakresu ochrony prawnokarnej nad dzieckiem jako ofiarą znęcania się. Rzecznik nawiązał również do danych Komendy Głównej Policji, które wykazują kilkunastoprocentowy wzrost ilości przestępstw z użyciem przemocy względem dzieci, a w szczególności przestępstwa znęcania się. Podkreślił on również, iż dotychczasowe uregulowanie przewidujące dolny próg ustawowego zagrożenia (6 miesięcy) nie pozwala na dostateczne odseparowanie sprawcy od ofiar tak, by mogły sobie zabezpieczyć przyszłość. Niejednokrotnie istnieje potrzeba terapii medycznej i psychologicznej, zmiany miejsca zamieszkania, szkoły itd. Zgodzę się z Rzecznikiem, że na pewne procedury związane z próbą zatarcia w psychice ofiary – dziecka śladów przemocy dolny próg zagrożenia to za mało, jednak należałoby uczynić więcej kroków w celu chronienia dzieci przed przemocą. Trzeba szukać środków, aby przerwać mur milczenia.


38 Wiadomość na podst. A. Ratajczak: Przestępstwa przeciwko rodzinie, opiece i młodzieży w systemie polskiego prawa karnego. Zagadnienia wybrane, Warszawa 1980, s. 123.

39 Wyrok SN z 11 VIII 1989 r.

40 Wytyczne Sądu Najwyższego w zakresie prawnokarnej ochrony rodziny – OSKW 86/76, str.2 – 3.

41 Słownik Języka Polskiego PAN, t. X, wyd. 2, W. Doroszewski red., Warszawa 1968.

42 Wyrok SN z 11.08.1986 r.

43 V. Konarska – Wrzosek: Ochrona dziecka…, jw. s. 51.

44 V. Konarska – Wrzosek, jw. s. 51.

45 op. cit. s. 52. Warto też przytoczyć za V. Konarską – Wrzosek przykład definicji legalnej dziecka zaniedbanego i maltretowanego pochodzącej z Federal Child Abuse Prevention and Treatment Act – aktu wydanego w 1974 r., w której okresem ochronnym objęto dziecko do 18 roku życia. Pojęcie to należy rozumieć jako: „fizyczne lub psychiczne krzywdzenie, nadużywanie lub wykorzystywanie seksualne, zaniedbywanie lub maltretowanie dziecka w przypadkach, które wskazują, że zdrowie dziecka lub jego dobro są naruszane.”

46 Uchwała Pełnego Składu Izby Karnej SN., VI KZP 13/75, inaczej V. Konarska – Wrzosek, por. s. 57.

47 Por. J. Bryk: Przemoc w rodzinie w aspekcie znęcania się (art. 207 k.k.), „Przegląd Policyjny” 3 – 4/1998, s. 75. Inaczej A. Tobis [w:] Główne przestępstwa przeciwko rodzinie, Poznań 1980 r., s. 45.

48 J. Bryk: Przemoc w rodzinie…, jw. s. 76.

49 Uchwała Pełnego Składu Izby Karnej Sądu Najwyższego VI KZP 13/75.

50 Katalog ochrony dóbr osobistych wyodrębnionych przez V. Konarską – Wrzosek [w]: Ochrona dziecka…, jw. s. 54.

51 Tak twierdził A. Ratajczak [w]: Przestępstwa przeciwko rodzinie…, jw. s. 126 i 134.

52 Tak twierdził J. Śliwowski: Prawo karne, Warszawa 1975, s. 421.

53 J. Jundziłł: Dziecko ofiara przemocy, Warszawa 1993, s. 28.

54 Takiego zdania są m. in.: A. Ratajczak [w:] Przestępstwa przeciwko rodzinie jw. s. 140 – 144, jak też J. Wojciechowski [w:] Kodeks karny. Komentarz, jw. s. 280, A. Marek [w:] Prawo karne. s. 522. Inaczej natomiast A. Tobis [w:] Przestępstwa przeciwko rodzinie, jw. s. 212.

55 J. Bryk: Kształtowanie się odpowiedzialności karnej za przestępstwo znęcania się, „Przegląd Policyjny” 2000/3 – 4 s. 78.

Lars von Trier „Europejski Dogmatyk”

5/5 - (1 vote)

„Gdy doliczę do dziesięciu znajdziesz się w EUROPIE…”. Zobaczysz ciemny, mokry i smutny kraj, który zrodził doskonałe myśli, wielkich ludzi i piękną, silną cywilizację. Teraz, w końcu wieku, kraj tonie zalany mętną breją, w której nurzają się strzępy pięknej i silnej cywilizacji, trupy wielkich ludzi i przewartościowane, nikomu niepotrzebne myśli…

…1…
ciała ofiar były patroszone

„Woda, woda… wszędzie woda… i ani kropli do picia”. Głęboka noc. Niewielka łódź ciężko porusza się po czarnych falach w kierunku pustego skorodowanego przez wodę i wiatr nabrzeża. Wysiadasz… Seria brutalnych morderstw popełnianych na kilkunastoletnich dziewczynkach (ciała ofiar były patroszone i porzucane) wstrząsnęła krajem, odbierając mieszkańcom liche resztki spokoju. Taki stan rzeczy zastajemy w pierwszych minutach Elementu zbrodni – filmu otwierającego Europejską Trylogię Larsa von Triera, który wysyła nas w nieokreśloną, choć niezbyt odległą przyszłość. Poddani hipnotycznemu seansowi przemierzamy kraj będący na skraju kompletnego rozkładu. Panuje tu wulgarność, zrezygnowanie i strach wobec czającej się w każdym zaułku śmierci, personifikowanej przez mordercę – dewianta.

…2…
Europa stacza się

Dzięki nadzwyczajnej wyobraźni von Triera oglądamy świat w barwach poetyki niemieckiego ekspresjonizmu, w który wkrada się nutka wczesnego Hitchcocka. Jednak czarny kryminał dla Triera nie jest tylko gatunkiem filmowym wytyczonym przez wcześniejszych, wielkich artystów kina (Lang, Hitchcock). Ekscentryczny Duńczyk bez wahania wykracza poza jego ramy (oczywiście zachowując należny mistrzom szacunek). Jest filmowym poszukiwaczem. Eksperymentuje ze środkami ekspresji, bada granice kreacji artystycznej, dotyczy to zarówno fabuły jak i technicznych aspektów filmu. Nowatorstwo Larsa von Triera, zabawa środkami wypowiedzi sprawia, że gdzieś zanika granica między opowiadaną historią a wizualnym sposobem jej przedstawienia. Kombinowane czarno-białe i kolorowe zdjęcia, nietypowe zabiegi montażowe, surowość kadrów, przy zaskakujących zachowaniach postaci czyni z Elementu Zbrodni żywy organizm, którym reżyser bawi się z widzem. Gra na jego emocjach, poczuciu smaku, wrażliwości wizualnej. Sprawia, że zaczynamy przedostawać się do „trierowskiego” świata. Wierzymy, że to, co zarejestrowano na taśmie jest naprawdę, że Europa stacza się do najgorszego rynsztoka, a ten los zgotowali jej sami Europejczycy. Źle się będzie działo w Europie…

…3…
mistrzowie się mylą

Lars von Trier: Pokazałem Element Zbrodni Tarkowskiemu. Powiedział, że to największe gówno, jakie kiedykolwiek oglądał. Ta opinia mogłaby zostać wypowiedziana z ust nie jednego mistrza, pod adresem filmów von Triera. Przecież to skandal… 100 lat kina w Europie zbudowało wielką tradycję, reguły, techniczne ramy dzieła filmowego, a tu zjawia się nagle jakiś młodzian z Duńskiego Instytutu Filmowego i śmie cały ten dorobek postawić na głowie. Ma czelność oszukiwać widza, pogrywać na jego uczuciach, „zamiatać” kamerą jak wiatr zawieje i do tego jeszcze mienić się innowatorem. Cóż, trudno nie brać pod uwagę zdania tak wybitnego twórcy kina jak Tarkowski. Autor Stalkera najprawdopodobniej ma rację, a siedem nagród, dla debiutu von Triera, na europejskich festiwalach (w tym Nagroda Najwyższej Komisji Technicznej na MFF w Cannes), to czysty przypadek i wyjątkowy przykład braku kompetencji u jurorów. Tak na prawdę jedynym zarzutem, jaki można postawić przed Elementem Zbrodni to nieco przejaskrawione fobie Larsa von Triera, które co jakiś czas „kłują” widza w oczy kompletnie absurdalnymi scenami (zjawisko widoczne także w innych obrazach Triera, choć nie brak im swoistego uroku). Poza tym ogląda się całym ciałem. Zatem mistrzowie się mylą.

…4…
zagłębie Ruhry i pasta Signal

Temat walki między nauką i kulturą w Europie oraz wnikliwe studium „rozkładu” kontynentu, Trier postanowił kontynuować w drugiej części Europejskiej Trylogii, w filmie Epidemia – autotematycznym dziele korespondującym z Osiem i Pół Felliniego. Tu Europa jawi się dużo „normalniej” niż w Elemencie…, takie odnosimy wrażenie na początku. Być może dlatego, że autor z przyszłości wraca do końca lat osiemdziesiątych XX wieku. Autostrady, zadymione niebo zagłębia Ruhry i pasta Signal, wszystko zdaje się być bardzo znajome, bliskie, po prostu normalne. Dwóch młodych filmowców pracuje nad scenariuszem filmu, który z resztą nigdy nie powstał (a szkoda). „Epidemia” jest dokumentalnym zapisem ich pracy. Pytanie więc: Gdzie ta niszczejąca Europa? Już w pierwszej scenie ma miejsce dziwne zdarzenie (ta uwaga nie dotyczy użytkowników komputerów podłączonych do drukarek), którego efektem jest niepowodzenie, swoista porażka bohaterów, infekcja. Ścieżce dokumentalnej filmu towarzyszą niezbyt ściśle połączone sceny fabularne (scenariusz dopiero powstaje) dotyczące przyszłości. Opowiadają o kraju zaatakowanym przez potworną zarazę. Niby nic szczególnego, każdy mógłby wymyślić taką historię…

…5…
tory zupełnie się pokryły

Poważny niepokój u widza budzi jednak fakt, że owe ścieżki filmu (dokumentalna i fabularna) zaczynają mieć ze sobą coś wspólnego. Początkowo tylko delikatnie się zbliżają, tak jak czasami tory kolejowe. Nasze wstępne i jeszcze niczym nieuzasadnione obawy nabierają wyrazistszych barw dopiero, gdy tory się od czasu do czasu krzyżują. Coraz częściej rzuca się w oczy obecny cały czas na ekranie tytuł filmu. To kolejny, genialny wręcz zabieg techniczny autora. Oprócz tego, że wizualnie prezentuje się doskonale (intensywny, czerwony napis na czarno-białym obrazie), ma też koronny wpływ na akcję filmu. Coraz szybciej widz odpowiada sobie na zadane wyżej pytanie. Coraz mniej jest bliskości i normalności w tej Europie, jakby miniaturowymi kanalikami wkradała się do niej jakaś choroba. Coraz więcej jest w Epidemii nawiązań do zatopionej Europy znanej z Elementu Zbrodni. Sceny fabularne coraz mocniej przenikają do dokumentalnej rzeczywistości, akcentując pamięć o historycznych plagach opisywanych w literaturze. I choć finałowa scena (majstersztyk) sugeruje zwyczajne, nawet lekko humorystyczne zakończenie, to jednak jesteśmy świadkami wręcz dantejskiego obrazu (na nieco mniejszą skalę). Tory zupełnie się pokryły…

…6…
zły to ptak

Jesteś w pociągu. Przybyłeś nim właśnie do Niemiec, w Europie. Jest rok 1945… Tak najkrócej można streścić sytuację bohatera ostatniej części trylogii. Tytuł filmu jest chyba oczywisty Europa. Obraz ten różni się nieco od poprzednich dwóch. Jest wśród nich najbardziej dojrzałym filmowo dziełem (może dlatego, że jest rozdziałem kończącym). Ponownie autor czerpie z dorobku wielkich kina, szczególnie widoczne są wpływy Bergmana i Dreyera.

Nowotwór zżerający kontynent rozwinął się, dorósł, a wraz z nim Lars von Trier. Reżyser mniej tu eksperymentuje, skupiając się na poprawności warsztatowej obrazu (bardzo ładne kadry). Docieramy do Niemiec roku ’45. Kraj zanurzony jest w mrokach powojennej nocy. Wśród ruin przetaczają się masy przesiedleńców. Ludzkie życie uległo całkowitej dewaluacji. Nie można tu liczyć na pomoc bliźniego bo wszędzie panoszy się groza i śmierć. Człowiek jest tak słaby, że nawet nie myśli o próbie zjednoczenia się przeciwko tym strasznym realiom. Wszędzie mnóstwo patroli MP, głód, nienawiść i akcje Werwolfu. Absolutnie beznadziejna walka tych, którzy „wolą zginąć, niż uznać się za pokonanych”. Europa to „trierowski” Armagedon, źródło i jednocześnie apogeum zagłady jakiej uległ kraj wielkiej myśli. Nie bez powodu Trier odwrócił chronologię swojej trylogii. Każe nam wrócić tam, gdzie rozpoczynaliśmy ratowanie Europy po strasznej wojnie. Ale dlaczego to uczynił? Na pierwszy rzut oka to prorocza wizja kręgu, jaki mają zatoczyć dzieje Europy, wówczas koniec jest oczywisty… Może jednak jest to rodzaj ostrzeżenia, że jednak idziemy złą drogą i należałoby zawrócić by od początku przeanalizować nasze kroki. Tak czy inaczej trylogię Larsa von Triera należy traktować jako dzieło bardzo uniwersalne. Nawet osobiste dygresje autora dotyczą nas wszystkich. Nie jest to jednak wyrok na Europę, raczej hipotetyczna wizja niezwykle mądrego, wręcz genialnego człowieka, który odważył się skompromitować cały dorobek europejskiej kultury. Postanowił wyciągnąć na światło dzienne jego największe ułomności. Jako Europejczyk z krwi i kości kala własne gniazdo, abyśmy zobaczyli, że gnije od środka…

„Teraz doliczę do dziesięciu. Gdy powiem 10 będziesz w Europie …7…8…9…10„.

udo

Stosunki między pracownikiem a pracodawcą

5/5 - (2 votes)

Poszczególne aspekty stosunków między pracownikiem a pracodawcą regulo­wane są różnymi aktami prawnymi, co dotyczy zwłaszcza równych szans zatrudnienia, wynagrodzenia i świadczeń, stosunków pracowniczych oraz bez­pieczeństwa pracy i zdrowia. Tak samo jak każda inna dziedzina zarządzania, gospodarowanie zasobami ludzkimi podlega różnym regulacjom prawnym i orzeczeniom sądowym. Te ustawy i orzeczenia wpływają na funkcje zasobów ludzkich w wielu różnych dziedzinach[1].

Na sposób wzajemnego oddziaływania organizacji i ich pracowników wpływają także rozmaite zmiany społeczne. Przede wszystkim wiele dziedzin cierpi na brak wykwalifikowanych pracowników. Dotyczy to szczególnie takich zawodów, jak mechanik, pielęgniarka, czy programista komputerowy. W rezultacie organizacje musza polegać na pracownikach zatrudnionych w niepełnym wymiarze godzin i ponosić większe wydatki na przyuczanie swoich pracowników do bardziej złożonych prac. Z drugiej strony znacznie powszechniejsze niż przed kilku laty jest występowanie rodzin, w których dwie osoby pracują zawodowo. Organizacje muszą przystosować się do tej sytuacji, co może wiązać się z opóźnieniem przeniesienia, zaoferowanie zatrudnienia małżonkowi pracownika, którego firma pragnie utrzymać, oraz zapewnienie bardziej elastycznego czasu pracy i korzystniejszych dodatków.

Ważnym problem staje się również zatrudnienie „wedle woli”. Oznacza ono tradycyjne spojrzenie na miejsce pracy, zgodnie, z którym organizacja może z dowolnego powodu zwolnić pracownika. Wiele orzeczeń sądowych w ostatnich latach podtrzymało ten nowy punkt widzenia i ograniczyło możliwość zwalniania pracowników przez organizacje do przypadków, gdy istnieje wyraźny i słuszny powód lub, gdy odbywa się to w ramach zwolnień grupowych dokonywanych w skali całej organizacji[2].


[1] R. Griffin, op.cit., s. 421

[2] J.w., s. 422

Deklaracja Praw Dziecka

5/5 - (2 votes)

Deklaracja Praw Dziecka zatwierdzona jednogłośnie na Zgromadzeniu Ogólnym Narodów Zjednoczonych 20 listopada 1959 r. składała się z preambuły i dziesięciu zasad. Uwzględniono w niej po raz pierwszy prawa cywilne dzieci. Były to na przykład prawo do posiadania nazwiska i narodowości. Rozszerzono także zakres praw do opieki. Był to wielki krok w porównaniu z dotychczasowymi uregulowaniami. Przede wszystkim przyjęto, iż prawa dziecka mają powszechny charakter, gdyż przysługują one każdemu dziecku. Po raz pierwszy Deklaracja zawarła stwierdzenie, iż dziecko ze względu na swoją niedojrzałość fizyczną i umysłową potrzebuje szczególnej opieki. Przy czym rozszerzyła ona ochronę prawną dziecka przed urodzeniem jak i po nim. Według postanowień zawartych w Deklaracji do harmonijnego rozwoju potrzebuje ono miłości i zrozumienia. Zapewniała ona prawa dziecka do wzrastania i wychowywania się pod pieczą rodziców a także prawo do nauki. Większość z tych praw nie dała się wyegzekwować prawnie. Jednak nie umniejsza to wartości Deklaracji jako olbrzymiego kroku w kierunku kształtowania praw dziecka na świecie.

Katalog praw dziecka został sprecyzowany przez uchwaloną 20 listopada 1989 r. Konwencją Praw Dziecka. Inicjatorem Konwencji była Polska, tu też uzyskała ona moc obowiązującą 7 lipca 1992 r. Treść Konwencji jest znacznie bogatsza niż dotychczasowe akty prawa międzynarodowego w tym zakresie. Tekst właściwy Konwencji poprzedza Preambuła. Nawiązuje ona do międzynarodowych aktów prawnych, w których zawarte są prawa człowieka „dokumentów, które uważane są za swoiste akty konstytucyjne współczesnej ochrony praw człowieka do Karty Narodów Zjednoczonych, Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka i Międzynarodowych paktów Praw Człowieka15. Preambuła pomaga niewątpliwie w zrozumieniu, czym są prawa dzieci, że wywodzą się one bezpośrednio z praw człowieka.

Konwencja zakazuje wszelkiej dyskryminacji dzieci, nie dzieli je na te, które pochodzą z małżeństwa i spoza niego. Pełny zakres praw obejmuje: prawa dziecka jako istoty ludzkiej (osobiste), prawa cywilne, kulturalne, socjalne, ale także polityczne16. Wszystkie one mają jednakową wartość, co zapewnia między innymi art. 3 i 4, a także inne przepisy.

Podkreśla ona za Deklaracją genewską, iż z uwagi na swoją niedojrzałość fizyczną i umysłową dziecko wymaga specjalnej opieki i troski, a także zwraca uwagę na to, że elementem opieki i troski o dziecko jest ochrona prawna, tak wobec nienarodzonego jak i narodzonego. W szeroki sposób reguluje ona prawa dzieci niepełnosprawnych, dzieci – uchodźców a także prawa dzieci w czasie konfliktów zbrojnych. Państwa – Strony muszą zapewnić im szczególną troskę, a także skuteczny dostęp do nauki, opieki zdrowotnej i rehabilitacyjnej. Dziecko ubiegające się o statut uchodźcy musi otrzymać odpowiednią ochronę i pomoc humanitarną ze strony państwa.

Naukowcy17 zwracają uwagę na istnienie w Konwencji czterech ogólnych zasad chroniących prawa dzieci. Są to: zasada pełnej i skutecznej ochrony dziecka, niedyskryminacji, nadrzędności interesów dziecka oraz praw nabytych. Pierwsza z nich zobowiązuje państwo do zapewnienia każdemu dziecku, które podlega jego jurysdykcji, praw ujętych w Konwencji. W praktyce oznacza to rozszerzenie tego obowiązku poza własne terytorium, czyli wszędzie tam, gdzie obowiązuje ta jurysdykcja. Zasada niedyskryminacji zobowiązuje państwo do ochrony dziecka przed wszelkimi formami dyskryminacji lub karania z powodu statusu prawnego, działalności, poglądów jego rodziców itp. Prawa dziecka przysługują każdemu dziecku niezależnie od rasy, koloru skóry, płci, języka religii – mają więc charakter uniwersalny. Wszelkie działania osób i instytucji muszą być nastawione na przestrzeganie dobra i interesów dziecka. Takie traktowanie zapewnia skuteczność ochrony dziecka jako osoby niedojrzałej podobną do ochrony praw człowieka dorosłego. Kolejną zasadą jest zasada nadrzędności interesów dziecka. Zgodnie z nią wszystkie decyzje dotyczące dzieci muszą zabezpieczać ich interes, a zadaniem państwa jest czuwanie nad działalnością odpowiednich instytucji odpowiedzialnych za ich opiekę i ochronę. Ostatnia to zasada praw nabytych. Gwarantuje ona pierwszeństwo korzystniejszym dla dziecka rozwiązaniom zawartym w ustawodawstwie danego kraju a także w prawie międzynarodowym obowiązującym dane państwo.

Konwencja jest aktem bardzo nowoczesnym. Reguluje sprawy aktualne dotyczące dzieci. Ustawodawca międzynarodowy miał do rozstrzygnięcia spór co do potrzeby pełnej ochrony życia człowieka od jego poczęcia czy też od jego urodzenia. W art. 1 Konwencji przyjęto kompromis, według którego dzieckiem jest istota ludzka w wieku poniżej osiemnastu lat, chyba, że zgodnie z prawem odnoszącym się do dziecka uzyska ono wcześniej pełnoletność. Ustawodawca, więc nie uregulował tego problemu jednoznacznie. Termin „istota ludzka” oznacza niewątpliwie takie dziecko, które urodzi się z rodziców pomimo wszelkiego rodzaju deformacji czy też niedorozwoju. Przyjmuje się na ogół, że dziecko nienarodzone – płód jest istotą ludzką, choć dla niektórych jest to wciąż jeszcze wątpliwe. W traktatach dotyczących praw człowieka prawo do życia jest różnie uregulowane. Deklaracja Praw Człowieka przyznaje prawo do życia „jednostce ludzkiej”, Pakt Praw Politycznych – „istocie ludzkiej”, a Europejska Konwencja Praw Człowieka po prostu „osobie”. W Konwencji o Prawach Dziecka ustawodawca expressis verbis sformułował prawo dziecka do życia (art.6). Również dyrektywy zamieszczone w preambule do Konwencji wskazują na istnienie różnorodnych potrzeb nie tylko po urodzeniu, ale również przed nim.

Państwa – Sygnatariusze mają za zadanie zapewnić dziecku warunki życia i rozwoju na miarę jego potrzeb. Rodzina jest podstawową komórką społeczeństwa i niezastąpionym środowiskiem rozwoju dziecka. Inne akty prawa międzynarodowego również podkreślają szczególną rolę rodziny w procesie rozwojowym i wychowawczym (np. art. 16 ust. 3 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka). Preambuła Konwencji o Prawach Dziecka podkreśla, że rodzina musi być otoczona niezbędną ochroną oraz wsparciem tak, by mogła w pełnym zakresie wypełniać swoje obowiązki. Dziecko zaś winno wychowywać się w środowisku rodzinnym w atmosferze szczęścia, miłości i zrozumienia. To prawo dziecka do rodziny można wyinterpretować z wielu norm Konwencji. Dla realizacji tego prawa Konwencja nakłada na państwa szereg obowiązków. Między innymi są to: poszanowanie autonomii stosunków rodzinnych (art. 8), troska o to, aby nie oddzielać dziecka od rodziców bez ważnej przyczyny (art. 9). Podstawowa rola rodziny dla rozwoju dziecka ma swój wyraz również w zaleceniach dla państw, aby w sytuacji stałego, lub czasowego pozbawienia dziecka środowiska rodzinnego preferowały one adopcję, a także umieszczenie go w zastępczym środowisku rodzinnym. Organy państwowe powinny również uwzględniać postulat rozszerzenia autonomii dziecka w miarę jego dojrzewania, co oznacza niewątpliwie stopniowe ograniczanie władzy rodzicielskiej.

Potwierdzeniem tych wskazań konwencyjnych jest wydana 29 maja 1993 r. w Hadze Konwencja o Ochronie Dzieci i Współpracy w Dziedzinie Przysposobienia międzynarodowego18. Państwa uznają w niej, iż dla pełnego i harmonijnego rozwoju osobowości dziecko powinno dorastać w środowisku rodzinnym, w atmosferze szczęścia miłości i zrozumienia. Podkreślają, że dla każdego państwa sprawą nadrzędną powinno być stosowanie odpowiednich środków w celu umożliwienia dziecku pozostawania pod opieką jego naturalnej rodziny.

Normy dotyczące ochrony dziecka w kontekście jego więzi z rodziną odpowiadają w pełni założeniom systemu wartości polskiego społeczeństwa. Panuje bowiem przekonanie, że jest ono osobą nadającą sens i wartość rodzinie. Kościół Katolicki w swym nauczaniu podkreśla szczególne powołanie małżonków do przekazania życia. Adhortacja Apostolska Ojca Świętego Jana Pawła II Familiaris Consortio z 22 listopada 1981 r. podkreśla, iż: „miłość małżeńska, prowadząc małżonków do wzajemnego poznania, które czyni z nich „jedno ciało”, nie wyczerpuje się wśród ich dwojga, (…) stają się współpracownikami Boga, udzielając daru życia nowej osobie”. I dalej Ojciec Święty naucza: „Stawszy się rodzicami, małżonkowie otrzymują od Boga dar nowej odpowiedzialności”19. Jednocześnie Kościół podkreśla, iż gdy zrodzenie potomstwa jest niemożliwe, życie małżeńskie nie traci z tego powodu swojej wartości. Definicja rodziny na gruncie obecnych realiów nie wydaje się taka oczywista20. Coraz więcej państw postuluje o to, aby zmieniono definicję rodziny, gdyż nie koniecznie powstanie rodziny musi mieć miejsce w małżeństwie. Według niektórych państw „klasyczna patriarchalna struktura rodziny powinna zostać przystosowana do tych nowych faktów.”21 Niewątpliwie świadczy to o upadku w ówczesnym społeczeństwie wartości, które od wieków były podstawą życia moralnego. Należy sobie zadać pytanie o byt społeczeństwa, które podważa jedno z podstawowych praw swojej egzystencji. Próby takie niejednokrotnie oparte są na błędnych definicjach norm zawartych w aktach prawnych stanowiących fundament praw człowieka.

Od początku 1991 r. działa 10 – osobowy Komitet Praw Dziecka powołany do badania postępów w realizowaniu zobowiązań w niej zawartych przez państwa – strony Konwencji. Mają one obowiązek przekładania Komitetowi sprawozdań o stosowaniu środków służących realizacji praw przewidzianych w Konwencji, a także o postępach w korzystaniu z tych praw.

W 1989 r. została zorganizowana światowa konferencja poświęcona problemom dzieci. Przedstawiciele 135 państw podpisali wówczas wspólną deklarację podejmując się jednocześnie programu działań, które miały zapewnić do 2000 roku m.in. redukcję o jedną trzecią liczby dzieci umierających przed ukończeniem piątego roku życia, zaspokojenie potrzeb żywnościowych dzieci, redukcję o połowę analfabetyzmu, przyznanie pierwszeństwa akcjom pomocy dzieciom – ofiarom wojen i przymusowych migracji.

Ważną rolę w kształtowaniu praw dziecka odegrała Europejska Konwencja o Wykonywaniu Praw Dziecka22. Konkretyzuje ona prawa procesowe dzieci. Mają one prawa tak do żądania od organu procesowego (i nie tylko) odpowiedzi na konkretne pytania, jak też do żądania ustanowienia przedstawiciela, który musi reprezentować dziecko w przypadku, gdy osoby, na których spoczywa odpowiedzialność rodzicielska nie mogą reprezentować go w postępowaniu sądowym. Organ sądowy w postępowaniu dotyczącym dzieci powinien podjąć decyzję zgodną z dobrem dziecka, a także przykładać należytą wagę do wyrażonego przez nie stanowiska. Organizacje krajowe powinny natomiast wspierać promowanie i wykonywanie praw dziecka poprzez instytucje, które m. in. będą dostarczać informacji dotyczących wykonywania praw dzieci.

Prawa dziecka odnoszą się głównie do relacji państwo – dziecko. Zatem państwo przyjmuje na siebie odpowiedzialność w zakresie ich ochrony. Zobowiązaniem jego jest zapewnienie dziecku ochrony i opieki w takim stopniu, w jakim jest to dla niego niezbędne.


15 M. Piechowiak: Preambuła, [w:] Konwencja o Prawach Dziecka. Analiza i wykładnia, Poznań 1999, s.20.

16 Inaczej A. Kwak, A. Mościskier: jw., s. 48.

17 Tak twierdzą B. Gronowska, T. Jasudowicz, C. Mik: O prawach dziecka, Toruń 1994, s. 14 – 17.

18 Dz. U. 00 nr 107, poz. 1128.

19 Ojciec Święty Jan Paweł II, Adhortacja Apostolska Familiaris Consortio, wyd. 22. 11 1989 r.

20 Por. A. Grześkowiak, jw. s. 161.

21 op. cit. s. 162.

22 Dz. U. 00 nr 107 poz. 1128.