Europejska Konwencja o Przysposobieniu Dzieci

5/5 - (2 votes)

praca magisterska z Łodzi

Europejska Konwencja o Przysposobieniu Dzieci została opracowana pod auspicjami Rady Europy przez podkomitet ekspertów oraz przez Komitet Społeczny i Komitet do spraw Współpracy Prawnej. Po przyjęciu przez Komitet Ministrów, Konwencja została otwarta do podpisu przez Państwa Członkowskie Rady Europy w dniu 24 IV 1967 roku. Konwencja zawiera właściwie tylko jedną zasadę o podstawowym znaczeniu dla praktyki przysposobienia, a mianowicie wyrażoną w artykule 8 ustęp 1, że przysposobienie może nastąpić wyłącznie dla dobra dziecka. Zasada ta jest nieodzowna, ale sama w sobie mogłaby być nieskuteczna. Dlatego też Konwencja rozwija tę zasadę, uściśla ją i określa zakres jej stosowania.

Niektóre zagadnienia wiążące się z prawidłowym funkcjonowaniem przysposobienia nie kwalifikują się do włączenia do aktu prawnego. Na przykład panuje zgodność, że przysposobiony ma prawo stosunkowo wcześnie wiedzieć od przysposabiających, że jest dzieckiem przysposobionym. Jednakże takie prawo nie może być w praktyce egzekwowane, dlatego też podkomitet, przygotowując projekt Konwencji, nie zajmował się tą sprawą.

Przysposobienie wiąże się także z innymi instytucjami prawnymi , jak np. opieka, władza rodzicielska, dziedziczenie, a zatem konieczne było dokładne rozważenie zakresu niezbędnych regulacji, określonych jako obligatoryjne, i takiego ich sformułowania, aby uniknąć konieczności merytorycznych zmian w innych dziedzinach prawa.

Konwencja uwzględniła zamierzenia Haskiej Konferencji Prawa Prywatnego Międzynarodowego co do opracowania projektu konwencji o przysposobieniu dzieci przez osoby posiadające inne obywatelstwo niż dziecko, albo stale mieszkające w innym kraju. Okazało się, że adopcje zagraniczne pomiędzy obywatelami Państw Członkowskich Rady Europy stanowiły tylko mniejszość, przynajmniej w tamtym czasie, na tle ogólnej liczby adopcji zagranicznych. Z tego powodu, a także ze względu na to, że adopcje zagraniczne stanowią tylko szczególny rodzaj przysposobienia, podkomitet doszedł do wniosku, że najlepszym rozwiązaniem problemu gwarancji dla adopcji zagranicznych jest kompleksowe podjęcie sprawy przysposobienia przez Radę Europy.

Konwencja dotyczy tylko instytucji przysposobienia w wąskim rozumieniu prawnym. W rzeczywistości w wielu państwach prawo przewiduje instytucję przekazania władzy rodzicielskiej innym podmiotom, która nie stanowi przysposobienia i której niniejsza Konwencja nie dotyczy. Celem Konwencji jest ochrona dzieci w okresie istnienia stosunku przysposobienia. Stosowanie Konwencji, w naturalny sposób, ulega więc wyłączeniu w przypadku osób pełnoletnich, a także tych spośród małoletnich, które na skutek zawarcia związku małżeńskiego lub z innych przyczyn traktowane są jak pełnoletnie oraz osób, które ukończyły 18 lat. Niektóre z postanowień Konwencji nie miałyby zastosowania do przysposobienia dzieci, które ukończyły 18 lat. Taka granica wieku została przejęta z konwencji opracowanej przez Haską Konferencję Prawa Międzynarodowego Prywatnego.

Warto wspomnieć, że celem Konwencji jest także przeciwdziałanie zawieraniu umów cywilnoprawnych o adopcji dzieci bez jakiejkolwiek ingerencji organów państwa oraz podkreślenie, że przysposobienie dokonuje się dla dobra dziecka. Właściwe organy mają obowiązek sprawdzenia, czy zachodzą wszelkie niezbędne przesłanki przysposobienia[1].


[1] M. Safjan, Standardy Prawne Rady Europy, Instytut Wymiaru Sprawiedliwości, Warszawa 1994, 26-29.

Znajomość przez badanych podstawowych informacji o Stowarzyszeniu „Dialog”

5/5 - (2 votes)

wzór napisanej pracy licencjackiej

Badana grupa liczyła 40 osób, w tym 17 kobiet i 23 mężczyzn, w wieku 14-25 lat. Byli to głównie uczniowie szkół średnich ogólnokształcących (19 osób) i zawodowo/technicznych (8 osób). Uczestniczyli również uczniowie zasadniczych szkół zawodowych (4 osoby); gimnazjum (3 osoby); szkoły policealnej (1 osoba); studenci (3 osoby) i dwie osoby, które obecnie pracują zawodowo. Wykształcenie rodziców respondentów przedstawia się następująco: średnie zawodowo/techniczne (17 osób); zasadnicze zawodowe (16 osób) i wyższe (14 osób) wykształcenie średnie ogólnokształcące  (9 osób); podstawowe (7 osób); niepełne średnie (5 osób); troje ukończyło szkoły policealne i dwoje ma nie pełne wyższe. Pięcioro respondentów pochodzi z rodzin niepełnych. Z badanej grupy 18 osób jest członkami Stowarzyszenia „Dialog” (zostali oni wpisani na listę członków stowarzyszenia), a 22 osoby to grono sympatyków stowarzyszenia. 9 osób z grupy badanej deklaruje, że jest związana z Dialogiem od początku, kolejne 5 osób jest w Dialogu więcej niż rok; następne 19 osób jest mniej niż rok, a 7 osób mniej niż pół roku.

Z grupy badanej, 72,5 % wie kto pierwszy wyszedł z inicjatywą założenia Stowarzyszenia „Dialog”. Jeszcze lepiej sytuacja wygląda odnośnie pytania kto założył Stowarzyszenie „Dialog”, a mianowicie aż 80 %  wie kto to był. Również ponad połowa badanych (65 %) wie dlaczego założono Stowarzyszenie „Dialog”. Natomiast, aż   85 %  spośród badanej grupy zna cele Stowarzyszenia „Dialog”.

Jak odpowiadały osoby, które znają cele stowarzyszenia na pytanie: czy twoim zdaniem cele Stowarzyszenia odpowiadają jego kierunkom działania, przedstawia tablica 2.

Tablica 2
RODZAJ

ODPOWIEDZI

LICZBA

WSKAŹNIKA

UDZIAŁ

PROCENTOWY

Zdecydowanie tak 9 26,5
Raczej tak 17 50
Trudno powiedzieć 7 20,6
Raczej nie 0 0
Zdecydowanie nie 1 2,9
Razem 34 100
Źródło: Badanie ankietowe.

Większość osób (76,5 %) z grupy, która zna cele Stowarzyszenia uważa, że cele odpowiadają jego kierunkom działania; 20,6 % z tej grupy twierdzi, że trudno powiedzieć; 2,9 % uważa, że Stowarzyszenie powinno zmienić swoje cele ponieważ zmieniły się kierunki działania i grupy docelowe („wcześniej były to przede wszystkim subkultury młodzieżowe, a teraz jest inaczej”).

Na pytanie czy cele stowarzyszenia powinny zostać zmienione 28 osób (82,4 %) twierdzi, że nie; natomiast 6 osób (17,6 %) uważa, że tak. Jako powód pojawiło się tu po raz kolejny, stwierdzenie iż Stowarzyszenie powinno zmienić swoje cele ponieważ, zmieniły się kierunki działania i grupy docelowe objęte tym działaniem, z tym że jedna osoba uważa, iż powinny zostać zmienione od podstaw, natomiast trzy osoby stwierdziły, że w gruncie rzeczy cele są dobre, ale powinny zostać ponownie rozpatrzone. Pozostałe dwie osoby nie podały powodów.

Z badanej grupy 87,5 % osób uważa, że nazwa Północno – Wschodnie Stowarzyszenie Wspierania i Rozwoju Inicjatyw w pełni oddaję charakter stowarzyszenia. Pozostałe 12,5 % uważa, że nie. Jednak Powody podały tylko dwie osoby. Jedna uważa, że „teren działania, przynajmniej w tej chwili jest mniejszy niż w nazwie”. Druga natomiast stwierdziła, że brakuje w nazwie określenia rodzaju inicjatyw, a także nazwa powinna być bardziej regionalna. Również tylko te dwie osoby podjęły się próby znalezienia, bardziej pasującej nazwy. Podane przez te osoby propozycje to:

Bartoszyckie Stowarzyszenie Wspierania i Rozwoju Inicjatyw „Dialog”.

Warmińsko-Mazurskie Stowarzyszenie Wspierania i Rozwoju Inicjatyw Młodzieżowych „Dialog”.

Ochrona praw dziecka w normach międzynarodowych

5/5 - (2 votes)

Współpraca międzynarodowa na rzecz ochrony praw dziecka jest przedmiotem szczególnego zainteresowania państw i organizacji międzynarodowych. Już przed pierwszą wojną światową podjęto kroki w celu zlikwidowania najbardziej drastycznych przejawów wyzysku dzieci i nieletnich. Chodziło wówczas przede wszystkim o zakaz handlu międzynarodowego dziewczętami, które były wykorzystywane dla celów prostytucji. W 1904 roku państwa europejskie zorganizowały w Paryżu konferencję międzynarodową podczas, której zawarto porozumienie o środkach przeciwdziałania wspomnianym praktykom. Zostało ono uzupełnione konwencją przyjętą w 1910 roku. Zobowiązywała ona między innymi państwa-strony do wprowadzenia w ustawodawstwie wewnętrznym przepisów o zakazie uprawiania nierządu przez nieletnie dziewczęta, pod sankcją kary[1].

W okresie międzywojennym ochroną praw dziecka zajmowała się Liga Narodów. Artykuł 23 Pakietu Ligi Narodów powierzał jej ogólny nadzór nad wykonywaniem umów dotyczących handlu żywym towarem. W 1921 roku podpisana została konwencja o zwalczaniu handlu kobietami i dziećmi, która zmieniona została Protokółem w 1947 roku[2].

W 1922 roku powołano do życia Międzynarodowe Stowarzyszenie Opieki nad Dzieckiem, którego członkiem była też Polska. Celem Stowarzyszenia było przede wszystkim koordynowanie badań prowadzonych w poszczególnych państwach i przez organizacje międzynarodowe nad sytuacją prawną i społeczną dzieci.

Ukoronowaniem wysiłków Ligi Narodów była uchwalona w 1924 roku Genewska Deklaracja Praw Dziecka. Akt ten opierał się na założeniu, że dzieci wymagają szczególnej troski, a to nie tylko z uwagi na niedojrzałość fizyczną i umysłową, ale także ze względu na ich zależność od sytuacji społecznej i materialnej rodziców.

Pierwsze konwencje uchwalone przez Międzynarodową Organizację Pracy miały na celu ochronę dzieci przed wyzyskiem i różnymi formami wykorzystywania ich pracy. Konwencje te dotyczyły najniższego wieku dopuszczenia dzieci do pracy i do określonych prac, czasu pracy oraz badań lekarskich.

[1] O zakazie uprawiania nierządu przez nieletnich, Dz. U. z 1922r., Nr 8, poz. 783.

[2] Konwencja o zwalczaniu handlu kobietami i dziećmi, Dz. U. z 1951r., Nr 59, poz. 406.

Autorytet dowódcy w wojsku

4.8/5 - (5 votes)

praca dyplomowa z Wrocławia

Największą siłą dowódcy są zawsze ludzie, którymi ma zaszczyt dowodzić. Wygrywa ten kto lepiej potrafi uruchomić potęgę umysłów i woli wykonawczej podwładnych żołnierzy.[1]

„Siła” takiego dowódcy, to także, a może przede wszystkim jego cechy wyróżniające go z pośród innych, na które składają się między innymi:

– autorytet;

– umiejętności motywowania;

– styl dowodzenia (przewodzenia);

– skuteczność komunikacyjna.

Termin „autorytet” pochodzi od łac. auctoritas, który tłumaczy się jako: wiarygodność, ważność, wzór, przykład, stanowczość, godność, powagę, znaczenie, wpływ, wolę.[2]

Autorytet dowódcy ma istotny wpływ na realizowanie przez niego procesu dowodzenia. W sposób zasadniczy wpływa na oddziaływania interpersonalne, właściwe wypełnianie przez dowódcę i podwładnych swoich funkcji i zadań. Często, ze strony podwładnych występuje akceptacja, że decydowanie i rozkazywanie, ukierunkowane jest na osiągnięcie określonych celów organizacyjnych, zaś podporządkowanie się tym decyzjom i rozkazom, to ścisła ich realizacja.[3]

Potocznie przez autorytet rozumie się uznanie u innych, wpływowość, cieszenie się w jakiejś dziedzinie lub w opinii pewnych ludzi szczególną powagą czy estymą. To uznanie wypływa nie tylko z doceniania walorów intelektualnych, ale także moralnych.

Autorytetu nie można otrzymać.[4] Dowódca musi tak pracować na wyznaczonym stanowisku, aby osiągać wyniki w pracy, zmusić środowisko do uznania własnej osobowości i tym samym doprowadzić do powstania i zachowania swego autorytetu zarówno moralnego jak i intelektualnego (fachowego).

Z zadań wykonywanych przez dowódcę wynika konieczność, by cieszył się autorytetem, co zapewni skuteczne dowodzenie. Wśród źródeł autorytetu można wymienić walory intelektualne, umiejętności specjalistyczne i doświadczenie. Usytuowanie dowódcy w hierarchii służbowej jest także źródłem tego autorytetu.

Cechy autorytetu dowódcy mają charakter ogólny, niejako związany bezpośrednio z wykonywanym przez niego zawodem.

Najistotniejszą cechą tego autorytetu jest uczciwość.[5] Jest ona immanentnym składnikiem moralności. Dowódcę powinny cechować trzy rodzaje cnót moralnych: właściwe każdemu uczciwemu człowiekowi, charakteryzujące demokratę oraz ściśle związane z wykonywanym zawodem.

Na jego kulturę osobistą składa się niewątpliwie styl zachowania się w środowisku, poprawny sposób wyrażania się, higiena osobista, estetyka ubioru, estetycznie urządzone miejsce pracy i mieszkanie. Dowódca z jednej strony musi żyć sprawami środowiska, ale górując nad nim intelektualnie i moralnie, musi zachować pewien dystans, bez którego nie może być mowy o utrzymaniu autorytetu.

Inteligencja dowódcy polega m.in. na głębokiej wiedzy jego specjalności oraz na ogólnej kulturze umysłowej. Intelektualne postawy dowódców powinny charakteryzować: umiar, ostrożność, rozwagę, powściągliwość w wydawaniu sądów, tolerancja, brak doktrynerstwa i schematyzmu w myśleniu, a także umiejętność krytycznego spojrzenia na siebie oraz szybkość i sprawność myślenia, oryginalność, umiejętność przewidywania, plastyczność, spostrzegawczość, uwaga i pamięć.

Opanowanie dowódcy polega przede wszystkim na trzymaniu w ryzach własnych emocji, odruchów i odczuć zwłaszcza tych o zabarwieniu negatywnym. Dotyczy to przede wszystkim sytuacji krytycznych oraz nietypowych. Opanowanie powinno zawsze cechować dowódcę w komunikacji interpersonalnej i to zarówno werbalnej jak i nie werbalnej.

Podwładni są przekonani, że działając pod przywództwem posiadającego autorytet, zrealizują cele wspólne i indywidualne lepiej niż bez niego. To przekonanie może mieć racjonalne podłoże, gdy opiera się ono na uznaniu wyższej wiedzy i umiejętności przełożonego. Powodem tego przekonania może być także własne doświadczenie podwładnych, wynikłe ze skutków dotychczasowych podporządkowań się przełożonemu bądź potwierdzenie autorytetem instytucji, która przełożonego na to stanowisko desygnowała. W społeczeństwach o wysokim stopniu poszanowania tradycji autorytet bardzo silnie związany jest z pełnioną funkcją lub urodzeniem w środowisku o wysokiej randze społecznej.[6]

[1] J. Wieczorek, Jak dowodzić? w: Wojsko i Wychowanie 11/1997, Warszawa 1997, s. 36.

[2] W. Kopaliński, Słownik wyrazów obcych. WP, Warszawa 1978, s. 100.

[3] S. Jarmoszko, O istocie autorytetu dowódcy. w : Vademecum dydaktyczno-wychowawcze nr 2, Warszawa 1998, s. 49.

[4] M. Bielec, M. Palimąka, Przegląd Wojsk Lądowych. 6/97, s. 82 i 83.

[5] Tamże.

[6] A. Czermiński, M. Czerska, B. Nogalski, R. Rutka, J. Apanowicz, Zarządzanie organizacjami. Toruń 2002, s.107.

Wolność a rynek prasy lokalnej i regionalnej

5/5 - (2 votes)

Wolność na lubelskim rynku prasy lokalnej i regionalnej przejawia się w wielu aspektach. Następują zmiany własnościowe w poszczególnych gazetach i czasopismach, zmienia się system kolportażu (szczególnie w przypadku bezpłatnych wydawnictw). Lokalne gazety powstają i szybko upadają, diametralnie zmienia się organizacja pracy poszczególnych redakcji, ważne stają się reklama i marketing. Jednak czytelnictwo systematycznie spada, dziennikarze odczuwają naciski z różnych stron na takie, a nie inne przekazywanie faktów. I chociaż cenzury nie ma – pracownicy lubelskich (i zapewne nie tylko lubelskich) mediów w większości przypadków stwierdzają, że kiedyś żyło się lepiej. Środowisko dziennikarskie było bardziej skonsolidowane, cenzora czasami udawało się ominąć. Teraz, niestety, rządzi wszechobecny pieniądz i układy…

Wydawałoby się, że dziennikarze powinni cieszyć się pełną swobodą, być niezależnymi. Z przeprowadzonej  – na przełomie lutego i marca 2003 roku –  ankiety (próba 100 osób) wynika jednak coś zupełnie innego.

Na pytanie – kto lub co ogranicza wolność dziennikarską –  pracownicy mediów odpowiedzieli następująco (przy możliwości wielokrotnego wyboru):

  • Autocenzura – 23,7 %
  • Cenzura wewnątrzredakcyjna – 28,4 %
  • Naciski właścicieli – 27,1 %
  • Naciski zewnętrzne (np. administracji publicznej)-   20,8 %
  • Inne powody wymieniane przez lubelskich dziennikarzy to komercja, wszechobecny „tumiwisizm” oraz „bylejakość”, naciski polityczne, cenzura wewnątrzredakcyjna to raczej „układziki” – akcentują pracownicy mediów. Rządzą kręgi towarzysko-koteryjne – podkreślają w ankiecie dziennikarze – naciski zwierzchników spowodowane niejasnym stykiem świata polityki, biznesu i dziennikarstwa, gdzie każdy ma jakiś interes, by nie pisać o innym źle, korupcja wśród dziennikarzy (samochody do testowania) to częste praktyki w mediach. Kłopoty sprawiają również zbyt rygorystyczne przepisy prawne, które nie raz powodowały „zamknięcie ust” z obawy przed kłopotami np. w sądzie. Jeden z dziennikarzy zaznaczył w swojej ankiecie „autocenzurę”, „cenzurę wewnątrzredakcyjną” oraz „naciski właścicieli”, komentując swój wybór następująco – jeżeli coś takiego ma miejsce, to przyczyny są po stronie subiektywnej i psychicznej (dziennikarzy, redaktorów naczelnych itp.). Dziennikarze, jako przejaw ograniczania wolności dziennikarskiej podają także utrudniony dostęp do informacji oraz układy towarzyskie samych pracowników mediów i ich szefów. W przypadku mediów będących własnością kościoła, widać zakaz poruszania niewygodnych dla kleru tematów – podkreśla dziennikarz lubelskiej prasy. Bardzo ważna staje się sytuacja gospodarcza i finansowa danego medium. Dużym zagrożeniem dla wolności dziennikarskiej są naciski wewnętrznych struktur marketingowych i reklamodawców (zwłaszcza dużych firm) – akcentuje pracownik mediów drukowanych. – Im mniej znaczące medium lokalne, tym większa zależność od klientów reklamowych.

Jedna z dziennikarek podsumowała ankietę bardzo charakterystycznie – chyba każdy z wymienionych w kwestionariuszu powodów pojawia się w pracy dziennikarza, ale można nad tym zapanować. Tylko często się ryzykuje…

Z problemem ograniczania wolności dziennikarskiej wiąże się także kwestia przestrzegania norm etycznych w tej trudnej pracy.

Większość ankietowanych odpowiedziała, że dziennikarze nie zawsze biorą pod uwagę zasady etyczne. Lubelscy pracownicy mediów stwierdzają, że z przestrzeganiem tych norm bywa bardzo różnie, z tendencją do pogarszania się, co jest konsekwencją ogromnej pauperyzacji zawodu, tracenia prestiżu społecznego. Najmłodsza generacja dziennikarzy jest najbardziej „krwiożercza” – liczy się temat, bez względu na koszty. Często też nie znają oni podstawowych zasad etyki zawodowej.

Pracownicy mediów nie przestrzegają norm etycznych również z innych, powodów – akcentują ankietowani. Możliwość uzyskania większych zarobków, a także walka o utrzymanie się w redakcji zmuszają do stosowania nie zawsze czystych metod oraz wymuszają uległość wobec ogłoszeniodawców i pracodawcy. Czasami decyduje także materiał nad jakim pracują oraz uwarunkowania polityczno-ekonomiczne.

Niektórzy  dziennikarze zauważają dwie tendencje odstępstw od norm etycznych:

  1. typ hiena – czyli gotowość do opisu w gazecie każdej sytuacji, bez względu na następstwa artykułu;
  2. typ prezencik – pauperyzacja zawodu, problemy życiowe i służbowe, niskie zarobki, praca w warunkach stresu sprawiają, że dość powszechne stają się kompromisy moralne.

Jeden z dziennikarzy stwierdził:  – Dla wielu z nas news, sensacja, artykuł jest priorytetem. Mam kolegów, którzy przegrali już kilka spraw sądowych przez tę potrzebę bycia pierwszym. Często w pracy spotykamy się z sytuacją, kiedy piszemy czy mówimy coś na czyjeś zamówienie. Zwłaszcza w mediach lokalnych istnieje sytuacja nieformalnych porozumień szefów z władzami. To nigdy nie jest przyjemne, ale cóż, w tej pracy, jak i w życiu nie da się zawsze być czystym.       

Także i w bezpośrednich rozmowach, dziennikarze potwierdzają, że wolność i przestrzeganie zasad etycznych na rynku prasowym to po prostu fikcja. Mają także nadzieję, że sytuacja zmieni się po wejściu Polski do Unii Europejskiej.

Problemem zaczynają też być tak zwane przecieki kontrolowane. Dziennikarz przynosi do redakcji „newsa”, a gazeta nie ma świadomości, że staje się instrumentem pewnych rozgrywek politycznych np. na szczeblu lokalnym.

Takie teksty zdarzało mi się wstrzymywać, kiedy widziałem, że zaczynamy pisać o tym co ma się stać… To już jest kreowanie czegoś, my ten sygnał dostajemy od określonego ośrodka politycznego – w tym momencie stajemy się elementem rozgrywek – mówi Stanisław Sowa, redaktor naczelny „Dziennika Wschodniego”[1].

Dla lubelskich mediów takie zjawiska stanowią duże zagrożenie. Sprzyja temu mordercza konkurencja na rynku. Wszyscy chcą być pierwsi. Stają się instrumentem w rękach polityków. Gazety pędzą, walczą o przetrwanie, brakuje dystansu, rozważenia sytuacji.

[1] Rozmowa ze St. Sową, redaktorem naczelnym „Dziennika Wschodniego”, 27.03.2003 r., zapis w archiwum autorki.