Koncepcja państwa ultraminimalnego Roberta Nozicka

5/5 - (2 votes)

Nurt umiarkowany libertarianizmu nie jest tak wyrazisty jak nurt radykalny, często graniczy zarówno z liberalizmem demokratycznym, jak i demokratyzmem socjalnym. Opowiada się za minimalizowaniem funkcji państwa, ale nie całkowitą ich eliminacją. Polegając na fundamentalnych założeniach liberalizmu klasycznego bardziej się interesuje właściwym funkcjonowaniem mechanizmów demokracji niż poszukiwaniem nowych koncepcji. Za warunek prawidłowego funkcjonowania liberalnej demokracji przyjmuje właściwą politykę społeczną, fiskalną i zagraniczną rządu. Właściwa polityka społeczna miałaby wynikać z poszanowania wolności przekonań, wypowiedzi i działań jednostki nawet w najbardziej drażliwych sprawach (jak np. aborcja, prawo do śmierci, eutanazja, samobójstwo) w warunkach jednak realizowania przez państwo przynajmniej minimalnych programów socjalnych. Powinna pobudzać rozwój nowych technologii nie szkodliwych dla środowiska naturalnego. Neoliberałowie wiążą dużą nadzieję z właściwą polityką fiskalną rządu ograniczającego wysokie i nieefektywne wydatki na wątpliwe cele. W zakresie polityki zagranicznej opowiadają się za pokojową współpracą państw umożliwiającą redukcję wydatków na obronność i wojsko[1] [2] [3].

Główny przedstawiciel libertarianizmu umiarkowanego Robert Nozick (1938 – 2002) profesor Uniwersytetu Harvarda, w cieszącej się rozgłosem pracy Anarchia, państwo i utopia (1974) przeciwstawił polemicznie teorii sprawiedliwości społecznej Rawlsa koncepcję państwa minimalnego (minimal state). Potwierdzając katalog wolności liberalizmu klasycznego, zbliżony do poglądów Locke’a, usiłuje rozstrzygnąć moralne dylematy wynikające z konieczności ich zabezpieczenia przy pomocy przymusu, którego nie jest w stanie uniknąć żadne państwo, nawet najbardziej minimalne. Dążąc do zminimalizowania funkcji państwa, ogranicza je do ochrony interesu prywatnego, a więc w wyłączeniem czegoś nazywanego interesem publicznym jako zbędnym w warunkach wolności jednostek . Funkcje państwa minimalnego, możliwe do moralnego usprawiedliwienia, pozostaj ą w granicach wolności negatywnej – zabezpieczenia naturalnych wrodzonych praw jednostki i nie powinny pretendować do wolności pozytywnej, szczególnie jakakolwiek koncepcji sprawiedliwości dystrybutywnej, zawsze polegających na arbitralności i przymusie. Znajdujące legitymizację moralną państwo minimalne otwiera maksymalne możliwości dla liberalnej metautopii – rozwijania porządku politycznego, opartego na współistnieniu w ramach jednego państwa wielu odmiennych struktur odzwierciedlających osobiste wizje ustrojowe jednostek. Libertarianizm Nozicka, w którym znalazło się miejsce zarówno dla realizmu, jak i utopizmu, jest przedmiotem wnikliwych analiz, wielu polemik, gwałtownych sprzeciwów, ale i żarliwej aprobaty .

Nozick w błyskotliwy sposób nawoływał do zalegalizowania „kapitalistycznych działań podejmowanych dobrowolnie przez dorosłe osoby”. Książka Nozicka razem z O nową wolność Rothbarda i esejami Rand[4] [5] [6] [7] stanowią jądro libertarianizmu, który w istocie odwołuje się do Spencerowskiego prawa równej wolności: jednostki mają prawo robić to, co chcą, tak długo, jak długo szanuj ą prawa innych. Rolą rządu jest bronić praw jednostki przed obcymi agresorami i sąsiadami, którzy nas morduj ą, gwałcą, rabują, napadają czy oszukują. Jeśli rząd robi coś ponad to, tym samym pozbawia nas naszych praw i swobód . Jak pisze Fryderyk Bastiat: „Są ludzie, którzy uważają, że kradzież traci całą swoją niemoralność gdy staje się legalna. Co do mnie, to nie potrafię sobie wyobrazić groźniejszych okoliczności. Jakkolwiek by nie było, pewne jest, że skutki ekonomiczne są te same” .

Opisywane w klasycznej teorii liberalnej państwo – stróż nocny, państwo ograniczone do funkcji ochrony wszystkich obywateli przed przemocą, kradzieżą, oszustwem, przed wymuszaniem kontraktów itd., wydaje się redystrybutywne. Powyżej systemu prywatnych stowarzyszeń ochrony, a niżej państwa – stróża nocnego, możemy wyobrazić sobie przynajmniej jedną pośrednią strukturę społeczną. Ponieważ państwo – stróż nocny bywa często nazywane państwem minimalnym, tę pośrednią strukturę nazwiemy państwem ultraminimalnym. Państwo ultraminimalne utrzymuje monopol na wszelkiego rodzaju użycie siły z wyjątkiem sytuacji bezpośredniej samoobrony koniecznej, a więc wyklucza prywatny (lub realizowany poprzez agencję) odwet za wyrządzoną krzywdę i prywatne egzekwowanie zadośćuczynienia; ochronę i usługi egzekucyjne zapewnia jednak jedynie tym, którzy wykupili sobie polisy gwarantujące ochronę oraz egzekucję praw[8] [9] [10] [11].

Skoro państwo minimalne o tyle, o ile zmusza pewnych ludzi do płacenia za ochronę innych, ma najwyraźniej charakter redystrybutywny, to jego zwolennicy muszą wytłumaczyć, dlaczego jest to jedyna redystrybutywna funkcja państwa. Jeśli uprawniony jest jakiś zakres redystrybucji w celu zapewnienia ochrony wszystkim, to dlaczego nieuprawniona ma być redystrybucja służąca innym atrakcyjnym i pożądanym celom? Jaka racja wskazuje na ochronę jako jedyny przedmiot uprawnionych zabiegów redystrybucyjnych? Kiedy już odkryjemy tę racj ę, może okazać się, że ta gwarancja ochrony wcale nie jest redystrybutywną. Ściślej biorąc, termin „redystrybutywny” odnosi się raczej do typu uzasadnienia pewnej struktury niż do niej samej. Moglibyśmy eliptycznie nazwać strukturę „redystrybutywną”, jeśli zasadnicze (jedynie możliwe) wspierające j ą racje same w sobie są redystrybutywne. (Podobnie jak funkcje „paternalistyczne”.) Odkrycie zniewalających racji redystrybutywnych zmusiłoby nas do porzucenia tej etykietki. To, czy powiemy, że jakaś instytucja, która zabiera pieniądze jednym, a daje innym, jest redystrybutywna czy nie, będzie zależało od tego, co myślimy o tym, dlaczego ona to robi. Zwrot ukradzionych pieniędzy lub zadośćuczynienie za naruszenie praw to nie są racje redystrybutywne. Mówiłem jak dotąd, że państwo – stróż nocny wydaje się redystrybutywne, a tym samym wykluczałem, iż można by odkryć racje o charakterze nieredystrybutywnym, które uzasadniają gwarantowanie ochrony j ednym przez innych.

Państwo jest monopolistą w zakresie stosowania przemocy na określonym terytorium. Jest agencją, która w sposób zinstytucjonalizowany zajmuje się ciągłym naruszaniem praw własności i wyzyskiem właścicieli poprzez wywłaszczenie, opodatkowanie i regulacje . Te w istocie kluczowe aspekty państwa są przedmiotem zarzutów o niemoralność, jakie pod jego adresem wysuwa anarchizm indywidualistyczny. Postawiliśmy sobie też zadanie wykazania, że te elementy monopolistyczne i redystrybutywne są same w sobie uprawnione moralnie, że przejście od stanu natury do państwa ultraminimalnego (element monopolistyczny) jest moralnie uprawnione i nie narusza niczyich praw oraz że przejście od państwa utraminimalnego do minimalnego (element „redystyrbutywny”) także jest uprawnione moralnie i nie narusza niczyich praw. Dominująca na danym terytorium agencja ochrony rzeczywiście spełnia dwa kluczowe warunki konieczne bycia państwem. Jest jednym powszechnie skutecznym egzekutorem zakazu stosowania przez ludzi niegodnych zaufania procedur egzekwowania sprawiedliwości (kwalifikując je tak wedle własnego uznania) oraz nadzorcą tych procedur. Ponadto agencja chroni tych spośród zamieszkuj ących na jej terytorium ludzi nie będących jej klientami, którym zakazała samodzielnego stosowania procedur egzekucyjnych w stosunku do jej klientów, nawet jeśli ochrona taka musi być finansowana (w sposób wedle wszelakich pozorów redystyrbutywny) przez jej klientów. Jest to wymóg moralny wynikaj ący z zasady zadośćuczynienia, gdyż ci, którzy działając w samoobronie w celu zwiększenia własnego bezpieczeństwa zabraniaj ą innym podejmowania działań ryzykownych, które mogą okazać się nie krzywdzące dla nikogo, muszą powetować narzucone im upośledzenie190.

Przekonywujący jest wniosek, że dominujące na danym obszarze stowarzyszenie ochrony jest państwem o tym terytorium, jeśli tylko terytorium to ma pewną wielkość i zamieszkują je więcej niż garstka ludzi. Nie twierdzimy, że każda osoba, która w stanie anarchii zachowuje monopol na użycie siły na własnej ziemi, jest państwem; nie są nim też jedyni trzej mieszkańcy wyspy wielkości dzielnicy dużego miasta. Próba określenia warunków wielkości populacji i terytorium koniecznych do istnienia państwa byłaby jałowa i nie służyłaby żadnemu użytecznemu celowi. Ponadto mówimy o przypadkach, w których osoby niezależne maj ą słabszą pozycj ę w konfliktach z agencją i jej klientami. Tak oto dochodzimy do wniosku, że dominujące na danym terytorium stowarzyszenie ochrony, tak jak zostało opisane, jest państwem. Prawa, które posiada państwo, już przedtem, w stanie natury, posiadała każda jednostka. Choć każda osoba ma prawo do słusznych działań w celu zakazania innym naruszania praw (włącznie z prawem do niebycia karanym bez wykazywania, że kara jest zasłużona), to jedynie dominujące stowarzyszenie ochrony będzie w stanie, nie podlegając sankcjom, wyegzekwować słuszność, tak jak ono j ą rozumie. Jego siła czyni je arbitrem słuszności; ono określa, co, dla celów karnych, traktowane ma być jako naruszenie słuszności. Nasze wyjaśnienie nie zakłada ani nie głosi, że siła stanowi prawo. Niemniej to siła rzeczywiście ustanawia efektywne zakazy, nawet jeśli nikt nie sądzi, że silny ma szczególny tytuł do wprowadzania w życie własnych poglądów na temat tego, jakie zakazy słusznie jest ustanowić[12] [13] [14].

Racjonalny anarchista wierzy, że pojęcia w rodzaju „państwa”, „społeczeństwa” czy „rządu” istniej ą na tyle jedynie, na ile fizycznie objawiaj ą się w działaniach samoodpowiedzialnych jednostek. Wierzy on, że nie sposób zrzucić winę, przenieść winę, dzielić winę… gdyż wina, odpowiedzialność i czyn to zjawiska występujące wewnątrz pojedynczych ludzi i nigdzie indziej. Lecz jako osoba racjonalna wie on także, że nie wszyscy ludzie podzielaj ą jego przekonania, próbuje więc prowadzić doskonałe życie w niedoskonałym świecie . Warto przy okazji wspomnieć, że odrodzenie idei anarchistycznych w ostatnich dekadach wiąże się z unikaniem słowa anarchia. W USA używa się określenia libertarianizm oraz libertarianie. W ruchu tym rozszerzono ideę laissez – faire na całość życia społecznego. Unikanie określenia anarchizm jest o tyle uzasadnione, że idee neoanarchistyczne całkowicie odrzucały jakiekolwiek użycie siły, stąd zbliżone są do anarchizmu indywidualistycznego czy też anarchokapitalizmu dziewiętnastowiecznego. Podstawową ideą ruchu libertariańskiego jest wiara w siłę słowa i siłę przekonywania: Idee są tym, co kształtowało życie człowieka i społeczeństw w czasie całej historii rodu ludzkiego. Idee okazują się najskuteczniejszą bronią . Libertarianizm mówi nam o naszym zachowaniu się jako ludzi, o tym, jak powinniśmy ustosunkować się do innych ludzi w społeczeństwie i do natury. Wolnościowa filozofia i etyka skuteczniej wyjaśniają zachodzącą w świecie zmianę niż socjaldemokracja, reprezentująca dzisiejszy consensus[15].

Funkcjonowanie opisanej struktury fundamentalnej ma wiele z zalet i niewiele z wad, jakie ludzie dostrzegają w wizji libertariańskiej. Choć bowiem istnieje wielka wolność wyboru między społecznościami, wiele konkretnych społeczności może wewnętrznie stosować liczne ograniczenia niedopuszczalne na gruncie libertariańskim: to jest ograniczenia, które libertarianie potępiliby, gdyby były egzekwowane przez centralny aparat państwowy. Na przykład paternalistyczne ingerowanie w życie ludzi, wyłączanie niektórych książek ze społecznego obiegu, limitowanie typów zachowań seksualnych itd. Jest to jedynie inny sposób wskazania na to, że w wolnym społeczeństwie ludziom wolno umawiać się co do różnych restrykcji, których władza polityczna nie może w uprawniony sposób im narzucić. Chociaż nasz fundament jest libertariański i leseferystyczny, konkretne powstałe na nim społeczności nie muszą mieć takiego charakteru i być może żadna z powstałych na nim społeczności nie zechce go mieć. Tak więc natura fundamentu nie musi przenikać konkretnych społeczności[16].

Jeśli nawet prawie każdy chciałby żyć w społeczeństwie komunistycznym, tak że nie istniałaby żadna konkretna społeczność nie musiałby przyznawać (choć należy mieć nadziej ę, że jednak przyznałaby) rezydentom prawa do wypowiedzenia przyj ętych w niej zasad dystrybucji udziałów. Takie oporne jednostki nie miałyby innego wyjścia niż dostosować się. A jednak inni nie zmuszają ich do tego, by się dostosowały, tak że ich prawa nie są naruszane. Człowiek nie ma prawa do tego, by inni współdziałali na rzecz umożliwienia mu nonkonformizmu. Owa różnica wydaje się tkwić w różnicy między społecznością znajomych a narodem. Człowiek wie, że w narodzie są jednostki nonkonformistyczne, lecz nie musi bezpośrednio stykać się z nimi bądź z faktem ich nonkonformizmu. Jeśli nawet ktoś uważa za obraźliwe to, że niektórzy nie chcą się dostosować, jeśli nawet świadomość tego, że istniej ą nonkonformiści, doskwiera i jest ogromnie dolegliwa, nie znaczy wcale, że inni krzywdzą tego kogoś czy naruszaj ą jego prawa. Natomiast w społeczności znajomych nie można uniknąć bezpośredniego stykania się z czymś, co uważa się za obraźliwe. Zmienia to bezpośrednie środowisko życia człowieka[17] [18].

Opisany przez nas fundament pod utopię jest równoważny państwu minimalnemu. Państwo minimalne uważa nas za nienaruszalne jednostki, których innym nie wolno używać w określony sposób jako środka, narzędzia, instrumentu czy bogactwa; uważa nas za osoby mające indywidualne prawa i obdarzone wynikającą z tego godnością. Respektuj ąc nasze prawa, a przez to szanuj ąc nas, państwo to pozwala nam decydować o naszym życiu indywidualnie albo z kim tylko chcemy i realizować nasze cele i koncepcj ę nas samych tak dalece, jak tylko potrafimy, korzystając z dobrowolnego wsparcia ze strony innych, obdarzonych taką samą godnością. Jakże by jakiekolwiek państwo czy społeczeństwo miało śmiałość zrobić więcej. Albo mniej.

Libertariańska krytyka socjalizmu, długo wyśmiewana przez lewicowych intelektualistów, okazała się słuszna. Na scenie politycznej XXI wieku, już bez socjalizmu i faszyzmu, walka toczyć się będzie pomiędzy libertarianizmem a socjaldemokracją, czyli rozcieńczoną wersją socjalizmu, której zwolennicy uznają konieczność istnienia społeczeństwa obywatelskiego i procesów rynkowych, lecz znajduj ą ciągle powody, aby ograniczać, kontrolować, kształtować i uniemożliwiać decyzje, które podejmują jednostki. Wiele ruchów politycznych proponują utopię: wprowadźmy tylko nasz program, a znajdziemy się w idealnym świecie. Libertarianie proponuj ą jednocześnie mniej i więcej: fundament pod utopię, jak uj ął to Robert Nozick. Wraz z nowym wiekiem i nowym tysiącleciem wejdziemy w świat nieskończonych możliwości. U podstaw świata globalnego rynku i nowych technologii leży libertarianizm. Ani skompromitowany socjalizm, ani skostniały konserwatyzm nie doprowadzą do wolnego, technologicznie zaawansowanego społeczeństwa, którego oczekujemy w XXI wieku. Jeśli pragniemy dynamicznego świata dobrobytu i nowych możliwości, musimy go uczynić światem libertariańskim. Proste i ponadczasowe zasady rewolucji amerykańskiej – indywidualna wolność, ograniczony rząd i wolny rynek – nabierają dzisiaj, w świecie zaawansowanych środków łączności, globalnych rynków i niespotykanego dotąd na taką skalę dostępu do informacji, większego znaczenia, niż Jefferson czy Madison mogliby sobie wymarzyć. Libertarianizm nie jest tylko fundamentem pod utopię, jest fundamentem przyszłości.

[1]    Zob. prof. Robert Nozick (załącznik 4)

[2]    R. Tokarczyk, op. cit., s. 71.

[3]     Zdaniem Misesa, „jeżeli państwo kontroluje wszystkie środki produkcji i jeśli jest ono jedynym pracodawcą, oraz posiada wyłączne prawo do decydowania, jakie przeszkolenie ma obywatel otrzymywać, gdzie i jak pracować – to wówczas nie jest on wolny. Ma on jedynie obowiązek posłuszeństwa, ale nie posiada żadnych praw”. Szerzej na ten temat: L. von Mises, Interwencjonizm…, s. 131 – 135.

[4]    R. Tokarczyk, op. cit., s. 72.

[5]     Ayn Rand (1905 – 1982) – amerykańska pisarka znana dzięki swojej filozofii obiektywizmu. Rand uważała, że „nie istnieje umysł kolektywny. Nie istnieje myśl kolektywna. Porozumienie osiągnięte przez grupę ludzi jest tylko kompromisem, średnią wyciągniętą z wielu indywidualnych myśli”. Zob. A. Rand, Źródło, Poznań 2002, s. 922.

[6]    D. Boaz, op. cit., s. 80.

[7]    F. Bastiat, Protekcjonizm, tłum. P. Stachura, „Gazeta Polska” nr 52, z 27 grudnia 2001, s. 17.

[8]    R. Nozick, Anarchia,państwo, utopia, Warszawa 1999, s. 43.

[9]    Ibidem, s. 44.

[10]   H. H. Hoppe, Naturalne elity, intelektualiści i państwo, tłum. K. Kożuchowski.

[11]   Anarchizm indywidualistyczny – podstawy doktrynalno – filozoficzne sformułowali: M. Striner i P.J. Proudhon. Główne idee: skrajny indywidualizm oparty na wolności absolutnej jednostki; dezaprobata wszelkiej władzy państwowej, instytucji społecznych i prawa; ambiwalentny stosunek do własności – postulat sprawiedliwej dystrybucji bogactwa nie wiązał się z żądaniem zniesienia wszelkiej własności prywatnej. Za: Leksykon politologii, pod red. A. Antoszewskiego, R. Herbuta, s. 19.

[12]  Ibidem, s. 144 – 146.

[13]   R. A. Heinlein, Luna to surowa pani, [w:] D. Friedman, Wolnościowy anarchista, tłum. J. Sierpiński.

[14]   W. Kwaśnicki, op. cit., s. 155.

[15]   C. Michel, Libertarianizm a rewolucja informacyjna.

[16]   R. Nozick, op. cit., s. 374.

[17]  Ibidem, s. 375 i 376.

[18]  Ibidem, s. 387 i 388.

Dziecko w rodzinie zastępczej

5/5 - (2 votes)

kontynuujemy prezentację pracy magisterskiej o Prawach dziecka

Dzieci trafiają do rodzin zastępczych najczęściej na skutek poważnych zaniedbań, jakich doświadczyły w rodzinie własnej. Mimo coraz większej świadomości, że umieszczenie poza domem negatywnie wpływa na rozwój dziecka, środek ten jest nadal wykorzystywany, przynajmniej okresowo, w celu zapewnienia dziecku bezpiecznego środowiska wychowawczego i umożliwienia mu powrotu do zmienionego systemu rodzinnego. Nierzadko rodzina zastępcza pozostaje głównym opiekunem dziecka aż do jego usamodzielnienia55. W Polsce, ostatnio dużo mówi się o likwidacji domów dziecka, jako przestarzałych form opieki, placówek opiekuńczych tworzących emocjonalne kaleki. Wskazuje się przy tym na potrzebę tworzenia i popierania formy rodzinnej opieki, jaką są rodziny zastępcze.

Kto tworzy takie rodziny zastępcze? Najczęściej jest to dalsza rodzina dziecka. W sytuacji, gdy dziecko zostanie sierotą, rodzice pozbawieni zostają praw rodzicielskich lub porzucają dziecko, zdarza się, iż opiekę nad nieletnim przyjmuje osoba z dalszej rodziny, np. babcia czy ciotka, której sąd przyznaje prawo do opieki i ustanawia rodziną zastępczą. Zdarza się, że osoba niespokrewniona chce poświęcić swoje życie, aby osierocone, czy to w naturalny sposób, czy też społecznie, dziecko wychowywać. Decyzja taka często powodowana jest tym, że z różnych względów nie jest możliwa pełna adopcja dziecka. Osoba czy rodzina, która staje się rodziną zastępczą, bardzo często musi zrezygnować z własnej kariery zawodowej, wielu przyjemności dostępnych ludziom bezdzietnym, spokojnego dnia codziennego w imię pomocy drugiemu człowiekowi. Pomocy polegającej na nieustannej terapii psychologiczno-pedagogicznej z udziałem specjalistów w tym zakresie, na ciągłym czuwaniu nad bezpieczeństwem dziecka i opiekowaniu się nim.

Rodziny zastępcze obarczone są jak gdyby podwójną odpowiedzialnością za powierzone im dziecko. Z jednej strony odpowiedzialnością moralną, tożsamą z odpowiedzialnością naturalnych rodziców za życie i przyszłość dziecka, z drugiej zaś strony odpowiedzialnością obywatela, któremu sąd przyznał, a państwo powierzyło obowiązek opiekowania się i wychowywania nieletniego człowieka tak, aby w przyszłości stał się on pełnowartościowym członkiem społeczeństwa.

Dzieci, które od urodzenia przebywały w domu dziecka, a trafiają do rodzin zastępczych w wieku powyżej drugiego roku życia, są nie tylko w pewnym stopniu opóźnione intelektualnie, lecz przede wszystkim nie są przystosowane emocjonalnie do normalnego życia. Przebiegłość, agresja, sprawianie moralnej lub psychicznej przykrości drugiemu człowiekowi to może być wynik zaniedbania jego potrzeb emocjonalnych we wczesnym dzieciństwie spędzonym w placówce opiekuńczej. Brak miłości i ciepła powoduje, iż dzieci te w późniejszych latach, nawet gdy znajdą się wśród kochających i chcących im pomóc ludzi, nie potrafią sobie poradzić z własnymi uczuciami i emocjami. Dzieci te nie chcą się podporządkować normom i zasadom obowiązującym w społeczeństwie, grupie czy rodzinie, gdyż nikt ich tego nie nauczył56.

Umieszczenie dziecka w rodzinie zastępczej uruchamia równolegle trzy procesy: separacje od rodziny własnej, przejście do rodziny zastępczej, włączenie w nowy system rodzinny. Dzieci kierowane do rodzin zastępczych wychowywały się w rodzinach, gdzie relacje rodzice – dzieci były zaburzone lub dysfunkcyjne, co zazwyczaj negatywnie odbija się na rozwoju dziecka. Dzieci umieszczone w rodzinach zastępczych nierzadko potrzebują pomocy psychoterapeutycznej57.

55 Z.W. Stelmaszuk, Dziecko w rodzinie zastępczej, [w:] Rodzice i dzieci, praca zbiorowa pod red. E. Milewskiej, A. Szymanowskiej, MPPP, Warszawa 2000, s. 100.

56 G. Rostek-Stypa, Między ideałem a rzeczywistością, Prawo i Życie 2000, Nr 7, s. 39-40.

57 Z.W. Stelmaszuk, Dziecko w rodzinie zastępczej, j.w., Warszawa 2000, s. 108-109.

Opieka nad dzieckiem porzuconym

5/5 - (2 votes)

W 1999 roku dokonana została zasadnicza reforma w systemie opieki nad dzieckiem porzuconym i to jednocześnie w dwóch płaszczyznach. Po pierwsze zmienił się resort odpowiedzialny za opiekę- z resortu edukacji na resort pomocy społecznej, po drugie, sprawy opieki nad dzieckiem przeszły ze szczebla wojewódzkiego na szczebel powiatowy.

Opieką domów dziecka, pogotowi opiekuńczych, często też ośrodków szkolno-wychowawczych i wreszcie rodzin zastępczych objęte są dzieci, które często określa się mianem sierot społecznych. Są to dzieci pozbawione trwale lub przejściowo szans wychowania w rodzinie własnej ze względu na brak odpowiedniej opieki i wychowania w rodzinie. Rodzice tych dzieci żyją, ale albo nie chcą, albo nie mogą, albo nie potrafią wypełniać swoich obowiązków rodzicielskich. Jest to szczególna grupa dzieci, za którymi nikt nie stoi.

Sieroty społeczne są tylko pod opieką państwa, tak stanowi ustawa o pomocy społecznej. Większość tych dzieci wychowuje się w rodzinach zastępczych (ponad 50%). Rodzicami zastępczymi w ponad 90% są osoby spokrewnione z dziećmi, w zdecydowanej większości są to dziadkowie, czasem bardzo wiekowi ludzie, schorowani i niewydolni wychowawczo, którzy nie potrafili wychować swoich dzieci. Około 30 tys. dzieci przebywa w placówkach opieki całkowitej, określanych obecnie jako placówki socjalizacyjne, placówki interwencyjne i najmniejsza grupa, licząca ok. 1000 dzieci, wychowywana jest w placówkach rodzinnych, zwanych domami dziecka.

Najkorzystniejszym środowiskiem wychowawczym i naturalnym środowiskiem wychowawczym jest rodzina. Jeśli nie może to być własna, powinna ją zastąpić rodzina obca, która chce i potrafi zaopiekować się porzuconym dzieckiem. Nie jest to łatwe, dzieci porzucone, sieroty społeczne, bardzo mocno, choć często nieświadomie, odczuwają fakt porzucenia. Pozostawia on trwały ślad w psychice dziecka, nawet małego. W tej trudnej sytuacji może pomóc rodzina zastępcza, adopcyjna i dom dziecka. Właśnie te kwestie będą przedmiotem poniższego rozdziału.

Aby wychowywać obce dziecko w swojej własnej rodzinie, nie wystarczy tylko dobre serce i wola sprawowania opieki. Rodzinę trzeba przygotować, rozpoznać jej możliwości i warunki, nauczyć ją sprawowania opieki na porzuconym, skrzywdzonym, często maltretowanym dzieckiem. Trudno wychować takie dzieci, stąd ważny jest dobór odpowiedniej rodziny dla dziecka. Przygotowania rodzin, które chcą przyjąć dziecko, jest zadaniem ośrodków adopcyjno-opiekuńczych33.

33 B. Passini, Rzecznik praw dziecka-Prezentacje, Materiały z konferencji w Krzywopłotach w dniach 19-20.10.2001, Warszawa 2001, s. 29.

Ewolucja współczesnej myśli liberalnej

5/5 - (2 votes)

napisana w 2007 roku praca magisterska

Ewolucja liberalizmu przebiega w dwóch jego głównych nurtach – liberalizmu politycznego i liberalizmu ekonomicznego, wzajemnie na siebie oddziaływających. Sednem obu nurtów liberalizmu jest aprobata dla wolności obywateli, pozostającej w zmiennych historycznie relacjach z demokracj ą. W liberalizmie klasycznym, do około połowy XIX wieku idea wolności jednostki występowała samodzielnie albo zdecydowanie przeważała nad ideą demokracji domagającej się szerszego uwzględnienia grupowych żądań socjalnych. W liberalizmie demokratycznym znajdujemy próby pogodzenia obu tych idei na płaszczyźnie liberalizmu politycznego, zaś w liberalizmie socjalnym na płaszczyźnie liberalizmu ekonomicznego. W ewolucji liberalizmu wyodrębnić można cztery dość wyraźnie zarysowane okresy.

Pierwszy okres, najwcześniejszy, od schyłku XVII do około połowy XIX wieku, nazywany jest okresem liberalizmu klasycznego. Mimo, że przyświecała mu maksymalistycznie pojmowana idea wolności, w realiach politycznych posplatały się wątki polityczne z ekonomicznymi, antyfeudalne z prokapitalistycznymi, antyabsolutystyczne z prorepublikańskimi. Skłaniało to niekiedy do zawierania kompromisów burżuazyjno – feudalnych i arystokratyczno – mieszczańskich. Locke wyraził swój liberalizm w duchu kompromisu arystokracji angielskiej z burżuazją angielską, utrwalonego na stulecia aktem „chwalebnej rewolucji” (glorious revolution) z 1688 roku. Monteskiusz stał się liberalnym rzecznikiem podobnego francuskiego kompromisu burżuazyjno – arystokratycznego, czemu sprzeciwiali się francuscy encyklopedyści jako zwolennicy liberalizmu mieszczańskiego. W Stanach

Zjednoczonych Ameryki, gdzie brak było sił profeudalnych, liberalizm burżuazyjny znalazł bardzo korzystne warunki dla swojego rozwoju. Toteż od jego początków mogła się zarysować opozycja między orientacją konserwatywną ciążącą ku liberalizmowi klasycznemu a  orientacją demokratyczną odzwierciedlaną w liberalizmie demokratycznym i liberalizmie socjalnym[1].

Krystalizująca ideologia konserwatywna miała jednak przede wszystkim praktyczny charakter. Nie chodziło bowiem o ochronę jakichś abstrakcyjnych zasad ideowych lub moralnych, ale o utrzymanie korzystnych warunków społeczno – gospodarczych. Nic więc dziwnego, że konserwatyści dostosowali argumenty do praktycznych potrzeb; praktyczne cele decydowały też o ideologii i stosowanej – często liberalnej – frazeologii. Stąd w myślach owego okresu wyjątkowo dużo niejasności, a nawet sprzeczności, stąd odwołanie do tak odmiennych tradycji, jak pisma Hamiltona i Jeffersona, Calhouna i Thoreau oraz rozbieżności między poszczególnymi nurtami myśli konserwatywnej .

Warunki społeczne w Stanach Zjednoczonych pod koniec XIX wieku były odmienne od tych, w jakich rodziły się amerykańskie instytucje polityczne oraz klasyczna doktryna liberalizmu amerykańskiego. Zmiany te spowodowały wątpliwości teoretyczne co do dogmatów klasycznego liberalizmu oraz co do zgodności tej doktryny z rzeczywistością. Wątpliwości te dotyczyły różnorodnych problemów, spośród których najpoważniejsze znaczenie miały kwestie zakresu władzy oraz jej obowiązków i uprawnień, jak również rozumienie pojęcia równości szans w warunkach koncentracji kapitału coraz bardziej ograniczającej wolną konkurencję. W szerszej perspektywie teoretycznej obydwa te problemy sprowadzały się do wspólnego mianownika, a mianowicie wzajemnych stosunków między wolnością a równością. Na tym tle ze względnie dotychczas jednolitej amerykańskiej myśli społeczno – politycznej powoli zaczął wyłaniać się – obok omawianego już konserwatyzmu, który w zasadzie przejął podstawowe założenia liberalizmu indywidualistycznego – także drugi nurt, a mianowicie nowoczesny liberalizm, który nabrał nowych – odmiennych od klasycznej myśli liberalnej treści społecznych .

Niezależnie od wszelkich odmian i niuansów liberalizm był doktryną wrogą państwu absolutystycznemu i policyjnemu. Zrozumiałe zatem, że jego ojczyzną były przede wszystkim te kraje, w których bogate mieszczaństwo zerwało więzy stanowe. Na gruncie europejskim rozwijał się przede wszystkim w Anglii i Francji. Ewolucja przebiegała jednak w obu tych krajach odmiennie, co było znów rezultatem odmienności dróg historycznego rozwoju. Liberalizm okresu Restauracji francuskiej i następnie monarchii lipcowej musiał uwzględniać jeszcze fakt, że elementy feudalne były nadal silne – zarówno w gospodarce, jak i ustroju politycznym. To rodziło konieczność kompromisów. Oczywiście, elementy nowe przeważały, niemniej w doktrynie należało podjąć teoretyczny wysiłek na rzecz takiej interpretacji pozostałych elementów, by przekształcić je w niesprzeczne z instytucjami starego ustroju. [2] [3]

Na tym polu rozwijali swe doktryny francuscy autorzy pierwszej połowy XIX stulecia: Pierre Paul Royer – Collard, Beniamin Constant, Francois Chateaubriand. Inaczej w Anglii. Tam problem restauracji instytucji feudalnych w XIX wieku już nie występował i liberałowie angielscy nie stawali przed alternatywą kapitalizm – feudalizm ani też nie tworzyli konstrukcji, umożliwiających kompromis burżuazyjno – feudalny. Już w poprzednim stuleciu Adam Smith, twórca liberalizmu gospodarczego, dał wykład podstawowych zasad liberalnych w dziedzinie polityki. Rozwijał je później Jeremy Bentham. Jego doktryna była najbardziej zbliżona do liberalizmu w postaci „chemicznie czystej”.[4]

Bentham reprezentował już ideologię burżuazji zwycięskiej, która wcześniej utwierdziwszy panowanie ekonomiczne, w latach dwudziestych i trzydziestych doszła do hegemonii w sferze politycznej i uzyskała poczucie bezpieczeństwa i przewagi. Liberalizm angielski pełen był akcentów optymizmu, wyrazów wiary w uniwersalne walory liberalnej gospodarki i liberalnego państwa mieszczańskiego [5] [6].

Drugi okres ewolucji liberalizmu, od około połowy XIX wieku, a więc Wiosny Ludów, trwał do około I wojny światowej. Był to okres utrwalania się założeń liberalizmu demokratycznego, zwanego również, nieco pogardliwie, demoliberalizmem. Za podstawę tożsamości liberalizmu demokratycznego przyjęto równoważenie znaczenia idei wolności w jej powiązaniach ze znaczeniem idei demokracji, wyrażonym powszechnością prawa wyborczego. Elitarny dotychczas liberalizm klasyczny ustępował stopniowo miejsca bardziej masowemu liberalizmowi demokratycznemu, rozbudzając nadzieje wszystkich obdarzonych prawami wyborczymi . Pojęcie liberalizmu demokratycznego łączone jest z nazwiskiem Johna Stuarta Milla. Dokonał on syntezy idei: liberalizmu i demokracji.

W swoich koncepcjach zasadniczo wyróżnił dwa rodzaje demokracji: czystą, która obejmuje rządy całego ludu, oraz demokrację praktykowaną w czasach mu współczesnych, oznaczającą rządy większości ludu. Postrzegał on demokrację jako ważny element wolnego rozwoju człowieka. Jego zdaniem, udział w życiu politycznym prowadzi do rozwoju i wyrażania indywidualnych zdolności . Idea demokracji przechodziła wewnętrzną, trzyetapową ewolucję. Po pierwsze, była uważana za środek w procesie emancypacji wolności jednostki rozumianej jako siła polityczna, następnie została podjęta w kontekście sprawiedliwości społecznej, co było wywołane dokonującymi się zmianami oraz napięciami społeczno – ekonomicznymi, w końcu przyjęła postać kontroli wspólnoty nad wzrostem ekonomicznym (wolny rynek) oraz wynikaj ącymi z tego faktu konsekwencjami, tak by ten wzrost właściwie wykorzystać . Jednocześnie J. S. Mill podzielał jedno z podstawowych przekonań demokracji zabezpieczającej: maksimum wolności obywateli wymagało ograniczenia zakresu aktywności państwa. W swojej wizji łączył zasadę reprezentatywnego rządu z zasadą gospodarki wolnorynkowej. Połączył bliski liberałom pogląd o ograniczeniu zakresu działalności rządu z rządową aktywnością.

Trzeci okres, nakłada się nieco na równoległy okres drugi. Rozpoczyna się od zalążków prawodawstwa socjalnego z lat 80 – tych XIX wieku, wprowadzanego w niektórych przodujących gospodarczo państwach europejskich i trwa w zasadzie nadal. Jest to okres liberalizmu socjalnego, zwanego także socjaliberalizmem. Znaczenie liberalizmu socjalnego ugruntował wielki kryzys gospodarczy lat trzydziestych. Obnażył słabość liberalizmu klasycznego, wynikające z elitarnego charakteru pełni wolności, dostępnej jedynie dla najbogatszych i słabość liberalizmu demokratycznego, łudzącego masy jedynie wolnościami politycznymi. Liberalizm socjalny wnosi polityczne i ekonomiczne ustępstwa na rzecz ludzi zagrożonych strachem i niedostatkiem. Kosztem ograniczenia pełni wolności najbogatszych, dopuszcza interwencj ę państwa w mechanizmy wolnego rynku, aby dać zabezpieczenie socjalne najbiedniejszym. W myśli politycznej przybrał liberalizm socjalny nieco propagandowe szaty doktryn państwa dobrobytu[7] [8] [9].

W drugiej połowie XIX wieku taka właśnie wizja aktywności państwa odpowiadała wymogom rozwoju kapitału, gdzie interwencjonizm musiał być oceniony jako naruszenie zasad funkcjonowania systemu zarówno w sensie politycznym, jak ekonomicznym. Coraz wyraźniej jednak zaczęto sobie uświadamiać, iż niczym nie skrępowany rozwój kapitalizmu, oparty na zasadach klasycznej wolnej konkurencji, doprowadzić może do skrajnego przeciwstawienia kapitału i klasy robotniczej, grożąc wstrząsami rewolucyjnymi. Dojrzewanie koncepcji „państwa dobrobytu” znajduje początek w reformach socjalnych końca XIX wieku i pierwszej połowy naszego stulecia. Do najbardziej znamiennych należą: reformy społeczne Bismarcka w Niemczech, reformy społeczne w Anglii w latach 1906 – 1914, polityka „New Deal” prezydenta Roosevelta w Stanach Zjednoczonych, rządy Partii Pracy w Anglii w latach 1945 – 1950[10].

Czwarty okres ewolucji liberalizmu, którego początki datowane są na lata poprzedzające wybuch II wojny światowej, konkuruje z ideami okresu trzeciego. Jest to głos zwolenników odrodzenia liberalizmu klasycznego w realiach drugiej połowy wieku XX. Zwolennicy ci utrzymują, że interwencjonizm państwowy pozbawia liberalizm sensu liberalizmu. Myśl polityczna znana jest pod nazwą liberalizmu konserwatywnego i niezbyt fortunną nazwą neoliberalizmu. Nazwa bowiem „nowy liberalizm” stosowana zamiennie z nazwą „neoliberalizm” pojawiła się już na oznaczenie pierwszych mutacji liberalizmu klasycznego – liberalizmu demokratycznego i liberalizmu socjalnego. Tak więc lepiej byłoby mówić o odrodzeniu zachowawczego nurtu liberalizmu klasycznego, następującego po narodzinach bardziej radykalnych nurtów liberalizmu demokratycznego i liberalizmu socjalnego. W każdym razie, początki liberalizmu zachowawczego wiązane są z aktywnością Kolokwium Waltera Lippmana utworzonego w latach trzydziestych, a po II wojnie światowej również międzynarodowego Stowarzyszenia Mont – Pelerin Society krzewiącego ideę „odrodzenia rynkowego”[11] [12].

Reakcją na „socjalizację państwa” w latach trzydziestych obecnego stulecia było pojawienie się kilku silnych ośrodków akademickich propaguj ących teorię klasycznego liberalizmu. Oczywiście, wielu zwolenników liberalizmu działało poza Wielką Brytanią, Austrią i Stanami Zjednoczonymi, np. J. Rueff, L. Baudin, L. Rougier i M. Allais we Francji oraz L. Einaudi i C. Bresciani – Turoni we Włoszech, jednakże tylko w tych trzech państwach wyłoniły się spójne grupy ludzi wokół centrów akademickich, gdzie w latach dwudziestych i trzydziestych obecnego stulecia rozwijano i propagowano teorię liberalizmu, a mianowicie: szkoła londyńska – z jej założycielem i „ojcem duchowym”, E. Cannem; jego uczniami w London School of Economics byli m. in.: F. C. Benham, T. Gregory, W. H. Hutt, F. W. Palish, A. Plant, L. Robbins, szkoła austriacka – z jednym z jej założycieli, Ludwigiem von Misesem; jego uczniowie to: G. Haberler, F. Machlup, F. A. Hayek, szkoła chicagowska – seniorem był tutaj Frank H. Knight, a jego uczniami: H. C. Simons, G. Stigler oraz M. Friedman .

W dniach 26 – 30 sierpnia 1939 roku w Paryżu spotkało się 25 uczonych, dyskutując nad współczesnym stanem teorii liberalnej. Debata ta, znana pod nazwą

Kolokwium Waltera Lippmana, była pierwszą próbą zinstytucjonalizowania liberalizmu XX wieku. Postanowili oni utworzyć organizację Centre International ‘Etudes pour la Renovation du Liberalisme z siedzibą w Paryżu. Tam też przyjęto, po burzliwej dyskusji, nazwę „neoliberalizm” na określenie współczesnej formy liberalizmu klasycznego. J. Rueff powiedział w czasie Kolokwium Lippmana: „Zgłaszam sprzeciw wobec słówka „neo”, które się proponuje. Jeśli jesteśmy przekonani, że nasz wysiłek powinien zmierzać do restauracji liberalizmu jako trwałej podstawy systemów ekonomicznych i społecznych, trzeba to powiedzieć jasno, w formie najbardziej wyzywającej” . W późniejszych latach różni liberałowie stosowali rozmaite określenia na tę formę odrodzonego liberalizmu, np. L. Rougier (1949) w Les mystiąues economiąues używa określeń liberalizm konstruktywny oraz liberalizm społeczny; Wilhem Roepke (1946) w Civitas Humana wprowadza nazwę konserwatyzm liberalny lub humanizm ekonomiczny. Friedrich von Hayek i Ludwig von Mises używali terminu liberalizm.

Data spotkania w Paryżu może być uznawana za umowną datę odrodzenia się współczesnego liberalizmu, choć już w listopadzie 1923 roku Wilhelm Roepke opublikował artykuł Wirtschaftlicher Liberalismus und Staatsgedanke, w którym przedstawił po raz pierwszy tezy nowego ruchu liberalnego, bardzo zbliżone do tych, jakie rozważane były podczas Kolokwium Lippmana. Wybuch II wojny światowej uniemożliwił działalność powołanego w czasie Kolokwium Lippmana, Centrum Liberalnego. Po wojnie pierwszym spotkaniem liberałów była zorganizowana przez Hayeka konferencja w Mont – Pelerin, która rozpoczęła się 1 kwietnia 1947 roku, gdzie powołano Mont – Pelerin Society. Celem tego spotkania było utworzenie prężnej organizacji liberałów, zdolnych do stworzenia warunków i zorganizowania grup nacisku, sprzyjaj ących upowszechnianiu idei liberalnych i wolnorynkowych na świecie . O znacznej popularności, jak również autorytecie szkoły może świadczyć przyznanie dwóm jej przedstawicielom nagrody Nobla w zakresie prac ekonomicznych, Friedrichowi Hayekowi (1974) i Miltonowi Friedmanowi (1976)[13] [14] [15].

Z metodologicznego punktu widzenia neoliberalizm, podobnie zresztą jak doktryna „państwa dobrobytu”, przedstawiał alternatywę rozwoju państwa burżuazyjnego w konfrontacji z doświadczeniami militaryzmu doby I wojny światowej, a przede wszystkim faszyzmu. Z drugiej strony, była to alternatywa pogłębiająca perspektywę doskonalenia systemu nowoczesnej wolności w świetle narastającej konkurencyjności oraz atrakcyjności socjaldemokratycznych wzorców ustrojowych, opartych nie tylko na doświadczeniach państw ówczesnej RWPG, lecz do pewnego stopnia również tzw. socjalizmu skandynawskiego[16].

Trudno byłoby kategorycznie twierdzić, że przełom roku 1989 otwiera jakiś nowy, piąty okres ewolucji liberalizmu. Można co najwyżej utrzymywać, że jest to data historycznego zwycięstwa liberalizmu nad socjalizmem. Nie należy jednak traktować tego jako ostatecznego zwycięstwa jakiej ś najdoskonalszej ideologii, ponieważ w wielu środowiskach socjalizm nadal zachowuje dużą atrakcyjność poznawczą i praktyczną. Bezpieczniej byłoby wskazywać na pewne prawidłowości w ewolucji samego liberalizmu. We wszystkich okresach ewolucji liberalizmu jego współtwórcy zgadzali się co do jego założeń zwanych liberalizmem politycznym, najpierw przeciwstawianych feudalizmowi, a następnie socjalizmowi. Różnią się natomiast liberałowie między sobą w poglądach na dopuszczalność i ewentualnie zakresy interwencji państwa demokratycznego w to, co określane jest mianem liberalizmu ekonomicznego[17]. Ewolucja liberalizmu przebiega zatem od zakazów jakiejkolwiek interwencji państwa w ekonomikę w liberalizmie demokratycznym, dopuszczaną już przez liberalizm socjalny i krytykowaną przez odradzający się liberalizm zachowawczy[18].


[1] R. Tokarczyk, op. cit., s. 43 – 44.

[2] W. Osiatyński, Ewolucja amerykańskiej myśli społecznej i politycznej, Warszawa 1983, s. 254.

[3] Ibidem, s. 343 i 344.

[4] H. Olszewski i M. Zmierczak, Historia doktryn politycznych i prawnych, Poznań 1993, s. 235.

[5] R. Tokarczyk, op. cit., s. 44 – 45.

[6] M. Marczewska – Rytko, Liberalizm a demokracja, [w:] Ideologia, doktryny i ruch polityczny…, s. 139.

[7]   Z. Kunicki, Demokracja: współczesne dylematy, [w:] Podstawowe kategorie…, s. 304.

[8]   M. Marczewska – Rytko, Liberalizm a demokracja, [w:] Ideologia, doktryny i ruch polityczny…, s. 139 i 140.

[9]   R. Tokarczyk, op. cit., s. 45.

[10] A. Sylwestrzak, op. cit., s. 469 – 470.

[11] R. Tokarczyk, op. cit., s. 45.

[12] W. Kwaśnicki, Historia myśli liberalnej, Warszawa 2000, s. 108 – 109.

[13] Ibidem, s. 109.

[14] Ibidem, s. 110.

[15] A. Sylwestrzak, op. cit., s. 475.

[16] Ibidem, s. 475 i 476.

[17]  Problemem jest, czy w ogóle można mówić o liberalizmie bez dookreślenia, co ma się na myśli: liberalizm w sensie ekonomicznym, politycznym czy też kulturowym? Także na płaszczyźnie ocen konkretnych rozwiązań politycznych czy ekonomicznych należy zachowywać daleko idącą przezorność. Zob. A. Szahaj, Nie taki liberalizm straszny, jak go malują, „Dziennik” nr 101 z 8 marca 2006, s. 14.

[18] R. Tokarczyk, op. cit., s. 45 i 46.

Jak badani oceniają prace lidera Stowarzyszenia

5/5 - (2 votes)

wzór pracy licencjackiej o organizacjach pozarządowych

Na pytanie: Jak określił byś twoje relacje z liderem „Dialogu”, respondenci odpowiadali:

Tablica 6
RODZAJ

ODPOWIEDZI

LICZBA

WSKAŹNIKA

UDZIAŁ

PROCENTOWY

Zdecydowanie dobre 6 15
Raczej dobre 25 62,5
Ani dobre ani złe 3 7,5
Raczej złe 1 2,5
Zdecydowanie złe 0 0
Inne 5 12,5
Razem 40 100
Źródło: Badanie ankietowe.

Jak przedstawia powyższa tablica  77,5 % z badanej grupy ocenia, że ma dobre relacje z liderem Stowarzyszenia; 7,5 % uważa, że relacje pomiędzy nimi a liderem nie są ani dobre ani złe; 2,5 % uważa, że ma złe relacje z liderem. Ponadto 12,5 % stwierdziło, że stosunki kształtują się w zależności od sytuacji.

Na pytanie: kim jest dla badanych prezes Stowarzyszenia „Dialog” Artur Ziemacki, ankietowani odpowiadali: faktycznym liderem (35 %); przyjacielem (12,5 %); dobrym kolegę (22,5 %); osobą, od której dużo się uczą (15 %); człowiekiem, który wie czego chce (5 %);  uważa, że często bywa „grubiański”, ale zawsze można na niego liczyć i ma się w nim oparcie w potrzebie (2,5 %); „dziwnym facetem” (2,5 %). Natomiast 7,5 % uważa, że nie traktują Artura jak lidera. Osoby te stwierdziły, że niektórzy członkowie boją się z nim rozmawiać, wypowiadać swoje zdanie, a także uważają, że nie można na nim polegać.

Na pytanie o to z  jakimi problemami badani zwracają się do lidera „Dialogu” ankietowani odpowiadali, że: nie zwracają się do niego z żadnymi problemami (42,5 %); ze wszystkimi, w których jest im w stanie pomóc (27,5 %); z problemami dotyczącymi Pracowni (7,5 %);  przede wszystkim z problemami miłosnymi (5 %); z problemami innych osób przynależących do „Dialogu”(2,5 %); z problemami dotyczącymi działania „Dialogu” (2,5 %). Natomiast 12,5 % badanych  nie odpowiedziało na to pytanie.  

Rysunek 8

Na co możesz liczyć ze strony lidera Dialogu”?

W pytaniu tym ankietowani mogli wybrać więcej niż jedną odpowiedź (jednak nie więcej niż 3 odp.). Widać również (rys. 8), że i w tym pytaniu respondenci wskazywali na większość z możliwych odpowiedzi. Najwięcej z ankietowanych wskazało na to, że lider stowarzyszenia zachęca ich do działania (kat. trzecia) i że można z nim szczerze porozmawiać (kat. pierwsza), a także dużo osób spotkało się ze strony lidera z krytyką bądź ironią (kat. czwarta). Natomiast dwie osoby wskazały, że ze strony lidera spotyka je brak czasu i brak zrozumienia; jedna osoba uważa lidera z osobę zarozumiałą i nie odpowiedzialną.

Z analizy odpowiedzi na pytanie jakimi cechami powinni charakteryzować się liderzy „Dialogu” wynika, że zdaniem badanych liderzy powinni być przede wszystkim:  stanowczy; umiejący szybko podejmować decyzje; muszą wierzyć, że to za co się biorą będą potrafili doprowadzić do końca; powinni umieć zachęcić innych do działania; muszą być odpowiedzialni i życzliwi; a także otwarci na problemy i potrafiący wysłuchać inne osoby.

Niektóre z badanych osób wskazywało, że liderzy „Dialogu” powinni odznaczać się cechami podobnymi do tych jakie posiada lider Artur Ziemacki. Z tym, że dodawały one potrzebę aby byli „milsi”, „niekonfliktowi’ i „potrafiący wysłuchać każdego”. Tych cech zdaniem badanych brakuje dla w/w lidera.