Prawa dziecka – przysposobienie

5/5 - (2 votes)

kontynuujemy prezentację pracy magisterskiej o Prawach dziecka

Rodzice są odpowiedzialni za los dziecka i na nich spoczywa obowiązek troski o jego rozwój i przygotowanie do samodzielności. Przysposobienie powoduje ustanie stosunku prawnego z rodzicami naturalnymi i nie może się dokonać bez zgody rodziców. Priorytetowa jest ochrona autonomii rodziny, której naruszenie ze strony właściwego organu państwowego uzasadniają tylko wyjątkowe okoliczności (artykuł 119 § 1 i 2). Zgody tej nie wymaga się w wypadku:

1)    pozbawienia rodziców władzy rodzicielskiej,

2)    gdy rodzice są nieznani,

3) gdy porozumienie z rodzicami napotyka trudne do przezwyciężenia przeszkody,

  • sądowego ustalenia ojcostwa bez przyznania ojcu władzy rodzicielskiej.

Poza tym sąd może, ze względu na szczególne okoliczności, orzec przysposobienie mimo braku zgody rodziców, jeżeli mają oni ograniczoną zdolność do czynności prawnych, a odmowa zgody jest oczywiście sprzeczna z dobrem dziecka. Oznacza to, że samo ograniczenie władzy rodzicielskiej rodzica dziecka nie uchyla obowiązku uzyskania jego zgody na przysposobienie. Ponadto ustawodawca nie różnicuje wymagania zgody rodziców od ich pełnej lub ograniczonej zdolności do czynności prawnych, a zatem jest potrzebna zgoda również małoletniej matki. Nie ma natomiast potrzeby uzyskania zgody jej przedstawiciela ustawowego74. Zgoda jest potrzebna również w razie ograniczonej zdolności do czynności prawnych rodzica, który został częściowo ubezwłasnowolniony. Jednak nowela z 1995 roku wprowadziła możliwość przysposobienia mimo odmowy rodziców mających ograniczoną zdolność do czynności prawnych, jeżeli odmowa jest sprzeczna z dobrem dziecka (artykuł 119 § 2 KRiO).

Odmowa zgody przez rodziców podlega ocenie sądu. Przede wszystkim ważne jest zbadanie czy źródło tkwi w rzeczywistych uczuciach rodziców względem dziecka, a sama odmowa zmierza do podtrzymania więzi rodzinnej.

Zgoda rodziców dotyczy konkretnego postępowania i konkretnego kandydata na przysposabiającego (artykuł 124 § 2 KRiO), tj. w razie orzeczenia przysposobienia pełnego lub niepełnego. Zaś w wypadku zamiaru ustanowienia przysposobienia pełnego – całkowitego (nieodwołalnego) rodzice mogą wyrazić zgodę na takie przysposobienie ich dziecka w przyszłości bez wskazania osoby przysposabiającej. Oświadczenie o wyrażeniu takiej zgody (nazywanej zgodą blankietową) składają rodzice przed sądem opiekuńczym, ale przed wszczęciem postępowania o adopcję i niezależnie od tego postępowania.

Zgodę na przysposobienie, niezależnie od jego rodzaju, rodzice mogą wyrazić dopiero po upływie 6 tygodni od urodzenia się dziecka. Chodzi o to, aby zgoda była rezultatem przemyślanej decyzji, zwłaszcza matki, które nie powinna decydować o losie swojego dziecka pod wpływem przeżyć związanych z porodem.

Zgoda rodziców jest aktem osobistym, nie jest wyłącznym wyrazem wykonywania władzy rodzicielskiej, chociaż z nią związanym. Osobisty charakter zgody wynika przede wszystkim z ochrony stosunku rodzicielskiego, a nie jest elementem reprezentacji dziecka75. W konsekwencji ani wyrażenia zgody, ani jej odwołania nie można dokonać przez pełnomocnika76. Zgoda rodziców jest jednak powiązana ze sprawowaniem władzy rodzicielskiej w ten sposób, że nie wymaga się jej w razie pozbawienia rodziców tej władzy lub nie przyznania jej ojcu pozamałżeńskiemu w postępowaniu o ustalenie ojcostwa (artykuł 1191 § 1 KRiO).

Sąd może orzec o przysposobieniu zarówno na wniosek jednej osoby, jak i na wniosek małżonków. W celu zapewnienia dziecku korzystnego środowiska rodzinnego podobnego do naturalnej rodziny preferuje się adopcję wspólną przez małżonków. Jednak nie można wykluczyć sytuacji, w której osoba samotna, a zwłaszcza kobieta, pomyślnie spełni rolę rodzicielską dla dobra dziecka. Można zgodzić się z poglądem, że za optymalne należy uznać przysposobienie wspólne przez małżonków, zaś adopcja przez jedną osobę wymaga w konkretnym przypadku szczególnie wnikliwej oceny pod kątem dobra dziecka77. Wspólnie mogą przysposobić tylko małżonkowie, tj. osoby, które zawarły małżeństwo zgodnie z artykułem 1 § 1-3 KRiO. Motywacji tej reguły należy szukać w generalnej zasadzie dobra dziecka. Przysposobienie wspólne może być skutkiem złożenia wniosku przez męża i żonę w tym samym postępowaniu i sąd orzeka w jednym orzeczeniu, że oboje małżonkowie wspólnie przysposabiają dziecko. Przysposobienie wspólne może także być efektem dwóch aktów o przysposobieniu tego samego dziecka, tj. najpierw przez jednego małżonka, a później przysposobienie tego samego dziecka przez drugiego małżonka za zgodą pierwszego. W wyniku przysposobienia wspólnego powstają dwa stosunki prawne: dziecko – przysposabiający mąż oraz dziecko – przysposabiająca żona78.

Przysposobić dziecko może także jedna osoba, chociaż pozostaje ona w związku małżeńskim. Takie przysposobienie pojawia się rzadko, ale w niektórych sytuacjach rodzinnych może być potrzebne. Tu konieczna jest jednak zgoda drugiego małżonka, jako że ze względu na dobro dziecka mogłoby nie znaleźć sprzyjającej mu rodziny. Poza tym przyjęcie do rodziny nowego członka jest istotną sprawą rodziny i oboje małżonkowie powinni w tej sprawie wyrazić zgodę.

74 Orzeczenie SN z 13.12.1994 r.

75 Orzeczenie SN z 27.07.1964 r., OSNCP 1965, poz. 105.

76 Orzeczenie SN z 17.06.1983 r., OSN 1984, poz. 73.

77 J. Ignatowicz, Komentarz, Warszawa 1993, s. 550.

78 Orzeczenie SN z 08.08.1967 r., I CR 120/67, OSNCP 1968, poz. 210.

Kontynuacja myśli wolnościowej w ujęciu Murray’a N. Rothbarda

5/5 - (3 votes)

Od lat sześćdziesiątych funkcjonuje w amerykańskiej myśli politycznej termin „libertarianizm” (libertarianism) – jeszcze jeden pean na cześć wolności. Początkowo terminem tym obejmowano wszystkie nurty neoliberalizmu amerykańskiego XX wieku.[1]

Później zawężono jego sens do kręgu kontynuatorów myśli Ludwiga von Misesa. Jeszcze później, w tak węziej pojmowanym libertarianizmie, wyodrębnił się nurt radykalny i nurt bardziej umiarkowany. W odróżnieniu od Hayeka, który wyjaśniał kapitalizm wolnorynkowy w kategoriach empirycznej ewolucji społeczeństw, von Mises, a w ślad za nim libertarianie, pojmowali sens kapitalizmu wolnorynkowego w uniwersalnych kategoriach spekulatywnego modelu idealnego, odpowiedniego jednak do rzeczywistych stosunków ekonomicznych. Libertarianie postulowali minimalizowanie władzy państwowej na życie jednostki aż do zupełnego jego zniesienia – zastąpienia mechanizmami wolnorynkowymi prowadzącymi do całkowitej prywatyzacji[2].

Zminimalizowane państwo objawia się w zminimalizowanej regulacji prawnej ograniczonej do stanowienia norm zakazuj ących jednostce działań przeciwko innym jednostkom (np. zabójstw, kradzieży), niezakazujących w imię obrony wolności indywidualnej jakichkolwiek działań przeciwko sobie (np. samobójstw, eutanazji, narkotyzowania się, alkoholizmu, prostytucji) i niezakazujących działań na rzecz innych jednostek (np. płacenia podatków, świadczeń socjalnych). Według libertarianizmu ład międzynarodowy wyzbyty militarystycznych dążeń agresywnych, a nawet dążeń interwencjonistycznych i paternalistycznych, miałby się opierać na swobodnej wymianie rynkowej jednostek z różnych krajów, niehamowanej granicami państwowymi[3].

Libertarianizm nie jest ani libertynizmem, ani hedonizmem. Nie twierdzi on, że „ludzie mogą czynić wszystko, co chcą i nikt nie ma prawa się w to wtrącać”. Libertarianizm proponuje raczej koncepcję społeczeństwa, w którym wolność podlega prawu, w którym jednostki mogą realizować swoje cele, dopóki szanuj ą równe prawa innych. Rządy prawa oznaczają, że jednostki podporządkowują się ogólnie stosowanym spontanicznie powstałym regułom prawa, a więc nie arbitralnym nakazom. Reguły te powinny chronić wolność jednostek, aby te z kolei mogły realizować własne koncepcje szczęścia. Nie powinny być one ukierunkowane na realizację jakiegoś określonego celu[4].

Libertarianie wierzą w istnienie naturalnej harmonii interesów wśród pokojowo nastawionych i przedsiębiorczych ludzi żyjących w sprawiedliwym społeczeństwie. Konflikty rodzą się wtedy, gdy rząd zaczyna rozdawać nagrody pod wpływem presji politycznej. Libertarianie zawsze byli przeciwko wojnom. Zdawali sobie bowiem sprawę, że wojna powoduje z jednej strony śmierć i zniszczenie na wielką skalę, rozkład rodziny i życia gospodarczego, a z drugiej – co może tłumaczyć fakt, iż rządzący nie zawsze podzielają popularne dążenie do pokoju – prowadzi do zwiększenia klasy panującej[5].

Głównym orędownikiem tego nurtu pozostaje Murray Rothbard (1926 – 1995), profesor ekonomii Uniwersytetu w Las Vegas, działacz Partii Libertariańskiej, autor m.in. książek Człowiek, ekonomia i państwo (1926), Władza i rynek (1970) i okrzykniętej manifestem libertarianizmu książki O nową wolność (1973). Rothbard nadał wolności cech wartości absolutnej, podobnie jak anarchizm, toteż jego pomysły zwane są anarchokapitalizmem. Z równego prawa naturalnego do wolności i własności wynika, że każdy powinien decydować samodzielnie o własnym losie aż po samounicestwienie. Ten racjonalny i naturalny porządek zakłóca istnienie państwa, które jest złem absolutnym.

Państwo to największa mafia wszechczasów, utrzymywana z kradzieży, jaką są podatki, uzasadnianą przez płatnych ideologów, jakimi są intelektualiści, bronioną przez żołnierzy – niewolników przymuszanych do obowiązkowej służby wojskowej. Rothbard rozważa możliwość całkowitego zniesienia państwa i zastąpienia go niczym nie skrępowanym systemem wolnorynkowym, na którym konkurowałyby ze sobą różnorodne przedsiębiorstwa prywatne oferujące nie tylko tradycyjne usługi, lecz również w zakresie policyjnym, wymiaru sprawiedliwości, obronności kraju etc. Zarówno w stosunkach wewnętrznych, jak i międzynarodowych należałoby wykluczyć jakikolwiek przymus i pozwolić ludziom żyć w warunkach wolności na zasadach dobrowolności współpracy[6].

Metoda Austriaków została doskonale opisana w dziełach Ludwiga von Misesa, który filozoficzne podstawy odnajdywał u Immanuela Kanta. Najwybitniejszy uczeń Misesa, Murray Rothbard, wolał z kolei, zgodnie z tradycja empiryczną, szukać poparcia u Arystotelesa i Tomasza z Akwinu . Dziełem Rothbarda była synteza trzech różnych poglądów wywodzących się z różnych tradycji, szkół myślenia, sfer społecznych. Trzy tematy uważane za obce sobie czy wręcz wrogie splótł w filozofię, która zdominowała współczesny ruch wolnościowy. Pierwszą z tradycji była doktryna austriackiej szkoły ekonomicznej, czyli radykalna obrona leseferystycznego kapitalizmu, wolnej gospodarki i swobody umów. Drugą  tradycją był indywidualistyczny anarchizm, z którego Rothbard wziął najbardziej wartościowe elementy – teoretyczne uzasadnienie koncepcji „samoposiadania”. Trzecią tradycją, którą Rothbard i jego krąg włączyli w swój system był izolacjonizm – antyinterwencjonistyczna polityka zagraniczna amerykańskiej Starej Prawicy (Old Rright)[7] [8].

Rothbard uczęszczał na seminarium Misesa na Uniwersytecie Nowojorskim (New York University) od pierwszego spotkania. Jako jego uczeń bronił i rozwijał jego idee, oraz wprowadził tradycję Szkoły Austriackiej na nowe poziomy, a także zintegrował ją z teorią polityczną. Szkoła Austriacka była wcześniej w dużej mierze europejskim ruchem intelektualnym. Mises zmienił to wraz ze swoją emigracją do Stanów Zjednoczonych. Rothbard zakończył ten proces, w wyniku czego punktem ciężkości szkoły nie jest już Europa, lecz Ameryka, kraj, którego fundamenty zarówno Rothbard jak i Mises bardzo podziwiali. Man, Economy, and State, największa praca Rothbarda, była kluczem do odrodzenia ekonomii austriackiej po śmierci Misesa. Rozpoczynając pracę na fundamencie filozoficznym, Rothbard zbudował gmach teorii ekonomicznej i niezłomny mur ochronny dla wolnego rynku. Jak Mises, nie patrzył na „homo economicus”, lecz na człowieka działającego, który radzi sobie z rzadkością czasu i surowców[9].

Murray Rothbard, uczeń von Misesa, pisał, że analiza prakseologiczna „bierze jako fundamentalną przesłankę istnienie ludzkiego działania. Jeżeli udowodni się, że ludzkie działanie jest koniecznym atrybutem istnienia ludzi, reszta prakseologii (…) polega na opracowaniu logicznych implikacji pojęcia działania”. Sam von Mises wyraził tą myśl bardziej szczegółowo: „Jako myślący i działający ludzie podejmujemy sens pojęcia działania. Rozumiejąc sens tego pojęcia, chwytamy jednocześnie ściśle związane z nim pojęcie wartości, bogactwa, ceny, kosztu. Wszystkie one tkwią z konieczności w pojęciu działania, a obok nich pojęcie wartościowania, skali wartości i znaczenia, braku i obfitości, korzyści, niekorzyści, sukcesu, zysku i straty. Logiczne odsłanianie tych wszystkich pojęć i kategorii w ich systematycznym wynikaniu z fundamentalnej kategorii działania, a także wykazanie koniecznego związku między nimi, stanowi naczelne zadanie naszej nauki”[10].

Libertariańskie kredo opiera się na jednym centralnym pewniku: żaden człowiek, ani grupa ludzi, nie ma prawa do agresji skierowanej przeciwko osobie lub własności innego człowieka. Twierdzenie to można nazwać „aksjomatem nieagresji”. „Agresję” definiuje się jako zainicjowanie użycia lub groźbę użycia fizycznej przemocy przeciwko osobie lub własności innego człowieka. Agresja jest więc synonimem naruszenia praw. Libertarianin nie godzi się na jakąkolwiek indywidualną lub grupową agresję skierowaną przeciwko innym osobom i ich własności, a za głównego, dominującego i najważniejszego agresora naruszającego prawa jednostki na przestrzeni dziejów i obecnie uważa państwo. W odróżnieniu od innych myślicieli, zarówno lewicowych, jak i prawicowych czy centrowych, libertarianin odmawia przyznania państwu moralnej sankcji dla podejmowania przez nie działań, które niemal wszyscy uważaj ą za niemoralne, nielegalne i przestępcze, gdy popełniane są przez jednostkę lub grupę osób. Krótko mówiąc, libertarianin obstaje przy zasadzie, by prawo moralne stosować do wszystkich podmiotów i nie czynić wyjątków dla żadnej jednostki ani grupy[11].

Na współczesnej amerykańskiej scenie politycznej libertarianie nie są ani prawicą, ani lewicą. W przeciwieństwie do współczesnych liberałów i konserwatystów libertarianie wierzą w indywidualną wolność i ograniczony rząd. Niektórzy dziennikarze mówią, że libertarianie są konserwatywni w sprawach gospodarczych i liberalni w kwestiach społecznych. Właściwsze wydaje się jednak stwierdzenie, że to współcześni liberałowie są libertarianami w (pewnych) kwestiach społecznych i etatystami w gospodarczych, podczas gdy konserwatyści są libertarianami w (pewnych) gospodarczych kwestiach, a etatystami w społecznych. Libertarianizm jest czasami oskarżany o surowość i dogmatyzm. W rzeczywistości tworzy on jedynie ramy dla społeczeństwa, w którym wolne jednostki mogą żyć wspólnie, w spokoju i harmonii, podejmując wysiłek, aby, jak ujął to Jefferson, „dążyć do doskonalenia się i wykazania przedsiębiorczością”. Społeczeństwo utworzone w ramach wyznaczonych przez libertarianizm jest najbardziej dynamicznym i kreatywnym, jakie kiedykolwiek istniało w historii. Prowadzi ono do niespotykanego postępu w nauce i technice i nienotowanego od czasów liberalnej rewolucji z końca XVIII wieku wzrostu standardu życia. W społeczeństwie libertariańskim rozpowszechniona jest dobroczynność, gdyż rodzi się z życzliwości, a nie pod wpływem państwowego przymusu[12] [13].

Myśl libertariańska kładzie więc główny nacisk na przeciwstawienie się wszelkiej agresji skierowanej przeciwko prawom własności jednostki. Kwestionuje jakiekolwiek naruszenie prawa jednostki do dysponowania swoj ą osobą oraz dobrowolnie nabytymi przedmiotami materialnymi. W odniesieniu do pojedynczych przestępców i gangów libertariańskie kredo nie różni się niczym od powszechnej opinii. Niemal wszyscy ludzie i wszystkie teorie zgodnie potępiaj ą takie przypadki naruszenia czyjeś własności i nietykalności osobistej. Ale tym, co zasadniczo odróżnia libertarian od innych, jest ich pogląd na rolę państwa jako agresora, a nie różnice w podejściu do indywidualnie popełnianych przestępstw. Libertarianie uważają bowiem państwo za największego, odwiecznego i najlepiej zorganizowanego agresora naruszającego nietykalność osób i ich mienia na skalę masową. Libertariańskie kredo możemy więc przedstawić jako: absolutne prawo każdego człowieka do posiadania własnego ciała; równie niepodważalne prawo do posiadania i dysponowania zasobami materialnymi, które sam znalazł i przekształcił; a w konsekwencji: absolutne prawo do wymiany i przekazywania praw własności każdemu, kto wyraża zgodę na ich wymianę lub przyjęcie.

Godność jednostki w pojęciu libertarian jest czymś, co przyczynia się do podniesienia społecznego dobrobytu. Libertarianizm przynosi korzyści nie tylko jednostkom, lecz także społeczeństwu. Podstawą do libertariańskiej analizy społecznej jest metodologiczny indywidualizm, a więc przekonanie, że tylko jednostka podejmuje działania. Etyczną czy normatywną podstawę libertarianizmu stanowi poszanowanie godności i wartości każdej (innej) jednostki[14]. Jedną z głównych przyczyn, dla których rachunek ekonomiczny w socjalizmie okazał się niemożliwy, jest brak własności prywatnej. Każda własność musi być przez kogoś posiadana[15]. To nie prawo własności się ochrania, lecz prawo do własności. Własność sama w sobie nie posiada przecież praw; za to człowiek, jednostka, ma trzy wielkie prawa, równie nietykalne przed arbitralną ingerencją: prawo do swojego życia, prawo do swojej wolności, prawo do swojej własności. Te trzy prawa są tak ściśle powiązane ze sobą, iż w istocie stanowią jedno prawo. Dać człowiekowi jego życie a odmówić wolności to odebrać mu wszystko, co sprawia, że jego życie jest coś warte. Dać mu jego wolność lecz odebrać własność, która jest owocem i oznaką wolności, to uczynić go niewolnikiem[16].

Wszyscy ludzie maj ą pewne fundamentalne prawa. Są naturalne, gdyż wywodzą się bezpośrednio z praw natury; są absolutne, gdyż istniej ą niezależnie od przynależności człowieka do społeczeństwa; są wieczne, gdyż nigdy i nigdzie nie różnią się swoj ą treścią; są podstawowe, gdyż są niezbędne do istnienia człowieka właśnie jako człowieka, i wreszcie są one niezbywalne, gdyż w żaden sposób nie można ich człowieka pozbawić. Zwłaszcza pięć praw ma taki charakter: prawo do życia, wolności, własności, szczęścia oraz do wolności sumienia[17]. Życie, wolność i własność istniej ą nie dlatego, że ludzie stworzyli takie prawa. Przeciwnie, to istnienie życia, wolności i własności było głównym powodem, dla którego ludzkie prawa powstały[18]. Zasada poszanowania jednostki wyrażona została w sformułowaniu Immanuela Kanta, że każda osoba winna być traktowana nie jako środek, lecz jako cel. Libertarianizm jest rodzajem indywidualizmu odpowiednim dla wolnego społeczeństwa, w którym traktuje się dorosłych jako dojrzałych ludzi, zezwalając im – nawet jeśli popełniają błędy – na ich własne decyzje i ufając, że znajdą oni swoją najlepszą drogę życiową[19].

Socjalizm był hybrydą, bo usiłował osiągnąć liberalne cele, takie jak wolność, pokój i harmonijny rozwój przemysłu, za pomocą narzucenia starych metod konserwatystów: etatyzmu, kolektywizmu i hierarchii przywilejów. Tymczasem cele te można osiągnąć tylko na drodze wolności i oddzielenia państwa od praktycznie wszystkiego. Ruch socjalistyczny był skazany na upadek i rzeczywiście poniósł żałosną klęskę w wielu krajach, w których przejął władzę w XX wieku . Sprowadził tylko bezprecedensowy despotyzm, głód i przeraźliwą nędzę. Aż do narodzin socjalizmu klasyczni wolnościowi liberałowie stanowili „lewicę”, a nawet „skrajną lewicę”. Jeszcze w 1848 roku tak wojowniczy leseferysta jak Frederic Bastiat siedział w Zgromadzeniu Narodowym po lewej stronie. Klasyczni liberałowie pojawili się na Zachodzie jako partia radykalna, rewolucyjna, partia nadziei i zmian w imię wolności, pokoju i postępu. Liberałowie popełnili poważny błąd strategiczny, pozwalając się podejść socjalistom pozującym na „lewicowców”. W rezultacie liberałowie wylądowali w środku między przeciwstawnymi obozami konserwatystów i socjalistów. Ponieważ libertarianizm nie jest niczym innym niż partią zmiany i poszerzania obszaru wolności, to zaniechanie pełnienia tej roli oznaczało w dużej mierze utratę racji bytu – jeśli nie w rzeczywistości, to przynajmniej w odbiorze społecznym .

Komuniści, jak każda partia rewolucyjna, zmierzali w istocie do zaostrzenia konfliktów społecznych, podczas gdy liberalne reformy mogły w przypadku sukcesu prowadzić do ich złagodzenia i, tym samym, osłabienia racji rewolucyjnych. Dlatego liberalizm musiał być przez komunistów zwalczany jako groźny przeciwnik polityczny i konkurent. Paradoksalnie mówiąc, w krajach, gdzie był on silniejszy i mocniej zakorzeniony w życiu publicznym, łatwiej można go było zlekceważyć jako jedną z wielu formacji tradycyjnych . Przyjęta przez komunistów koncepcja „dyktatury proletariatu” wykluczała na dłuższą metę tolerowanie jakichkolwiek poglądów innych niż własne, przy czym nawet te ostatnie zostały szybko poddane daleko posuniętej reglamentacji, tak że brak wolności dotyczył faktycznie nie tylko rzeczywistych i domniemanych wrogów komunizmu, lecz również jego szczerych wyznawców .

Żaden z socjalistycznych, komunistycznych i totalitarnych rządów nie jest w stanie produkować dostatecznie wiele, aby zaspokoić potrzeby swoich obywateli. Nie ma żadnego socjalistycznego lub komunistycznego kraju, który odniósłby sukces, którym można mierzyć swobodą ludzi w dokonywaniu osobistych wyborów [20] [21] [22] [23] i posiadaniem obfitości dóbr materialnych i usług. W krajach tych ciągle czegoś brakuje i coraz większej liczbie ich mieszkańców nie podoba się to, że są pozbawieni samodzielności . Istotą wolnego rynku i cechą stanowiącą o jego pięknie jest to, że poszczególne firmy i przedsiębiorstwa, konkuruj ąc ze sobą, posługuj ą się całą gamą środków służących do produkcji coraz to nowszych towarów i usług: doskonalą jakość, usprawniają technologię, obniżaj ą koszty, błyskawicznie reaguj ą na oczekiwania konsumentów[24] [25].

Rządy, w przeciwieństwie do wszystkich innych organizacji, nie osiągają swoich dochodów w postaci zapłaty za świadczone usługi. W związku z tym rządy maj ą do czynienia z innymi problemami gospodarczymi niż pozostałe podmioty[26] [27] [28].

Wolnościowy ekonomista może tylko w ogólnych zarysach nakreślić, jak wolny rynek mógłby się rozwijać, gdyby nie był krępowany obowiązującymi obecnie ograniczeniami. Może zaledwie wskazywać drogę do wolności i wzywać rząd do usunięcia się z niej, do zaprzestania praktyk krępuj ących moce produkcyjne i siły twórcze społeczeństwa, które mogą ujawnić się wyłącznie przez dobrowolną działalność na wolnym rynku. Dzięki teorii ekonomicznej i historycznym doświadczeniom wiemy tylko, że wolny rynek w każdej dziedzinie radzi sobie bez porównania lepiej niż przymusowy monopol biurokratycznego rządu . Wolność oznacza twoje prawo do kształtowania twych własnych instytucji. Oznacza to prawdziwie wolny rynek we wszystkim, od idei do idiosynkrazji. Oznacza to, że ludziom wolno zbiorowo lub indywidualnie organizować zasoby ich bezpośredniej wspólnoty; oznacza to swobodę posiadania tam, gdzie się tego chce sądownictwa opartego na wspólnocie. „My, wolnościowcy, nie sprzeciwiamy się samemu w sobie rządowi, ale przestępstwu, niesprawiedliwym lub przestępczym tytułom własności; jesteśmy nie za „prywatną” własnością samą w sobie, ale za sprawiedliwą, nieobciążoną winą, nie – przestępczą prywatną własnością”.


[1]  Zob. prof. Murray Newton Rothbard (załącznik 3)

[2]  Mises, uważając rząd za konieczny nie traktuje go jednak jako „zła koniecznego”. Twierdzi natomiast, że rząd, jest z konieczności przeciwieństwem wolności. Gwarantując wolność pozostaje z nią w zgodzie jeśli jej zakres ogranicza się do tego, co nazywa się wolnością ekonomiczną. Szerzej na ten temat: L. von Mises, Liberalizm w tradycji klasycznej…, s. 56 – 61.

[3] R. Tokarczyk, op. cit., s. 69 i 70.

[4] D. Boaz, Libertarianizm, Poznań 2005, s. 32.

[5] Ibidem, s. 33 – 34.

[6] R. Tokarczyk, op. cit., s. 70.

[7] M. Machaj, J. Lewiński, Szkoła austriacka o filozofii i o cyklach.

[8] P. Wipler, Społeczność bez państwa, „Najwyższy Czas!” nr 18 – 19, z 3 – 10 maja 2003, s. 35 i 36.

[9]  Llewellyn H. Rockwell, Jr., tłum. J. Lewiński, Murray Newton Rothbard.

[10] R. Legutko, Spory o kapitalizm, Kraków 1994, s. 169 i 170.

[11]   M. Rothbard, O nową wolność. Manifest libertariański, tłum. W. Falkowski.

[12] D. Boaz, op. cit., s. 38 – 81.

[13]  M. Rothbard, O nową wolność…

[14]  D. Boaz, op. cit., s. 129.

[15]  Ibidem, s. 200.

[16]  G. Sutherland, Sędzia Sądu Najwyższego USA, [w:] M. Spangler, Fałsz politycznych frazesów. Prawa człowieka a natura państwa, tłum. J. Kłos.

[17]  W. Osiatyński, Ewolucja amerykańskiej myśli społecznej i politycznej…, s. 89.

[18]  F. Bastiat, Prawo, tłum. P. Mroczkowski.

[19]  D. Boaz, op. cit., s. 129 – 139.

[20]  Należy pamiętać, że w czasach, gdy tworzył Mises, „postępowi” myśliciele społeczni jako przyszłościową ideę głosili demokratyczny egalitaryzm. Kapitalizm był dla takich ludzi systemem odrażającym, reliktem arystokratycznej i feudalnej przeszłości. Sądzili oni, że odpowiednikiem demokracji w sferze gospodarki musi być socjalizm. Zob. Robert P. Murphy, Mises i Rothbard o suwerenności konsumenta, tłum. W. Falkowski.

[21] M. Rothbard, O nową wolność…

[22] J. Szacki, Liberalizm po komunizmie, brak miejsca wydania, 1994, s. 85.

[23] Ibidem, s. 87.

[24] K. Hess, Kapitalizm, brak miejsca i daty wydania, s. 31.

[25] M. Rothbard, O nową wolność…

[26] M. Rothbard, Co rząd zrobił z naszym pieniądzem, tłum. W. Falkowski, s. 71.

[27] M. Rothbard, O nową wolność…

[28] M. Rothbard, K. Hess, Libertarianizm -fragmenty artykułu z 1969 roku.

Koncepcja państwa ultraminimalnego Roberta Nozicka

5/5 - (2 votes)

Nurt umiarkowany libertarianizmu nie jest tak wyrazisty jak nurt radykalny, często graniczy zarówno z liberalizmem demokratycznym, jak i demokratyzmem socjalnym. Opowiada się za minimalizowaniem funkcji państwa, ale nie całkowitą ich eliminacją. Polegając na fundamentalnych założeniach liberalizmu klasycznego bardziej się interesuje właściwym funkcjonowaniem mechanizmów demokracji niż poszukiwaniem nowych koncepcji. Za warunek prawidłowego funkcjonowania liberalnej demokracji przyjmuje właściwą politykę społeczną, fiskalną i zagraniczną rządu. Właściwa polityka społeczna miałaby wynikać z poszanowania wolności przekonań, wypowiedzi i działań jednostki nawet w najbardziej drażliwych sprawach (jak np. aborcja, prawo do śmierci, eutanazja, samobójstwo) w warunkach jednak realizowania przez państwo przynajmniej minimalnych programów socjalnych. Powinna pobudzać rozwój nowych technologii nie szkodliwych dla środowiska naturalnego. Neoliberałowie wiążą dużą nadzieję z właściwą polityką fiskalną rządu ograniczającego wysokie i nieefektywne wydatki na wątpliwe cele. W zakresie polityki zagranicznej opowiadają się za pokojową współpracą państw umożliwiającą redukcję wydatków na obronność i wojsko[1] [2] [3].

Główny przedstawiciel libertarianizmu umiarkowanego Robert Nozick (1938 – 2002) profesor Uniwersytetu Harvarda, w cieszącej się rozgłosem pracy Anarchia, państwo i utopia (1974) przeciwstawił polemicznie teorii sprawiedliwości społecznej Rawlsa koncepcję państwa minimalnego (minimal state). Potwierdzając katalog wolności liberalizmu klasycznego, zbliżony do poglądów Locke’a, usiłuje rozstrzygnąć moralne dylematy wynikające z konieczności ich zabezpieczenia przy pomocy przymusu, którego nie jest w stanie uniknąć żadne państwo, nawet najbardziej minimalne. Dążąc do zminimalizowania funkcji państwa, ogranicza je do ochrony interesu prywatnego, a więc w wyłączeniem czegoś nazywanego interesem publicznym jako zbędnym w warunkach wolności jednostek . Funkcje państwa minimalnego, możliwe do moralnego usprawiedliwienia, pozostaj ą w granicach wolności negatywnej – zabezpieczenia naturalnych wrodzonych praw jednostki i nie powinny pretendować do wolności pozytywnej, szczególnie jakakolwiek koncepcji sprawiedliwości dystrybutywnej, zawsze polegających na arbitralności i przymusie. Znajdujące legitymizację moralną państwo minimalne otwiera maksymalne możliwości dla liberalnej metautopii – rozwijania porządku politycznego, opartego na współistnieniu w ramach jednego państwa wielu odmiennych struktur odzwierciedlających osobiste wizje ustrojowe jednostek. Libertarianizm Nozicka, w którym znalazło się miejsce zarówno dla realizmu, jak i utopizmu, jest przedmiotem wnikliwych analiz, wielu polemik, gwałtownych sprzeciwów, ale i żarliwej aprobaty .

Nozick w błyskotliwy sposób nawoływał do zalegalizowania „kapitalistycznych działań podejmowanych dobrowolnie przez dorosłe osoby”. Książka Nozicka razem z O nową wolność Rothbarda i esejami Rand[4] [5] [6] [7] stanowią jądro libertarianizmu, który w istocie odwołuje się do Spencerowskiego prawa równej wolności: jednostki mają prawo robić to, co chcą, tak długo, jak długo szanuj ą prawa innych. Rolą rządu jest bronić praw jednostki przed obcymi agresorami i sąsiadami, którzy nas morduj ą, gwałcą, rabują, napadają czy oszukują. Jeśli rząd robi coś ponad to, tym samym pozbawia nas naszych praw i swobód . Jak pisze Fryderyk Bastiat: „Są ludzie, którzy uważają, że kradzież traci całą swoją niemoralność gdy staje się legalna. Co do mnie, to nie potrafię sobie wyobrazić groźniejszych okoliczności. Jakkolwiek by nie było, pewne jest, że skutki ekonomiczne są te same” .

Opisywane w klasycznej teorii liberalnej państwo – stróż nocny, państwo ograniczone do funkcji ochrony wszystkich obywateli przed przemocą, kradzieżą, oszustwem, przed wymuszaniem kontraktów itd., wydaje się redystrybutywne. Powyżej systemu prywatnych stowarzyszeń ochrony, a niżej państwa – stróża nocnego, możemy wyobrazić sobie przynajmniej jedną pośrednią strukturę społeczną. Ponieważ państwo – stróż nocny bywa często nazywane państwem minimalnym, tę pośrednią strukturę nazwiemy państwem ultraminimalnym. Państwo ultraminimalne utrzymuje monopol na wszelkiego rodzaju użycie siły z wyjątkiem sytuacji bezpośredniej samoobrony koniecznej, a więc wyklucza prywatny (lub realizowany poprzez agencję) odwet za wyrządzoną krzywdę i prywatne egzekwowanie zadośćuczynienia; ochronę i usługi egzekucyjne zapewnia jednak jedynie tym, którzy wykupili sobie polisy gwarantujące ochronę oraz egzekucję praw[8] [9] [10] [11].

Skoro państwo minimalne o tyle, o ile zmusza pewnych ludzi do płacenia za ochronę innych, ma najwyraźniej charakter redystrybutywny, to jego zwolennicy muszą wytłumaczyć, dlaczego jest to jedyna redystrybutywna funkcja państwa. Jeśli uprawniony jest jakiś zakres redystrybucji w celu zapewnienia ochrony wszystkim, to dlaczego nieuprawniona ma być redystrybucja służąca innym atrakcyjnym i pożądanym celom? Jaka racja wskazuje na ochronę jako jedyny przedmiot uprawnionych zabiegów redystrybucyjnych? Kiedy już odkryjemy tę racj ę, może okazać się, że ta gwarancja ochrony wcale nie jest redystrybutywną. Ściślej biorąc, termin „redystrybutywny” odnosi się raczej do typu uzasadnienia pewnej struktury niż do niej samej. Moglibyśmy eliptycznie nazwać strukturę „redystrybutywną”, jeśli zasadnicze (jedynie możliwe) wspierające j ą racje same w sobie są redystrybutywne. (Podobnie jak funkcje „paternalistyczne”.) Odkrycie zniewalających racji redystrybutywnych zmusiłoby nas do porzucenia tej etykietki. To, czy powiemy, że jakaś instytucja, która zabiera pieniądze jednym, a daje innym, jest redystrybutywna czy nie, będzie zależało od tego, co myślimy o tym, dlaczego ona to robi. Zwrot ukradzionych pieniędzy lub zadośćuczynienie za naruszenie praw to nie są racje redystrybutywne. Mówiłem jak dotąd, że państwo – stróż nocny wydaje się redystrybutywne, a tym samym wykluczałem, iż można by odkryć racje o charakterze nieredystrybutywnym, które uzasadniają gwarantowanie ochrony j ednym przez innych.

Państwo jest monopolistą w zakresie stosowania przemocy na określonym terytorium. Jest agencją, która w sposób zinstytucjonalizowany zajmuje się ciągłym naruszaniem praw własności i wyzyskiem właścicieli poprzez wywłaszczenie, opodatkowanie i regulacje . Te w istocie kluczowe aspekty państwa są przedmiotem zarzutów o niemoralność, jakie pod jego adresem wysuwa anarchizm indywidualistyczny. Postawiliśmy sobie też zadanie wykazania, że te elementy monopolistyczne i redystrybutywne są same w sobie uprawnione moralnie, że przejście od stanu natury do państwa ultraminimalnego (element monopolistyczny) jest moralnie uprawnione i nie narusza niczyich praw oraz że przejście od państwa utraminimalnego do minimalnego (element „redystyrbutywny”) także jest uprawnione moralnie i nie narusza niczyich praw. Dominująca na danym terytorium agencja ochrony rzeczywiście spełnia dwa kluczowe warunki konieczne bycia państwem. Jest jednym powszechnie skutecznym egzekutorem zakazu stosowania przez ludzi niegodnych zaufania procedur egzekwowania sprawiedliwości (kwalifikując je tak wedle własnego uznania) oraz nadzorcą tych procedur. Ponadto agencja chroni tych spośród zamieszkuj ących na jej terytorium ludzi nie będących jej klientami, którym zakazała samodzielnego stosowania procedur egzekucyjnych w stosunku do jej klientów, nawet jeśli ochrona taka musi być finansowana (w sposób wedle wszelakich pozorów redystyrbutywny) przez jej klientów. Jest to wymóg moralny wynikaj ący z zasady zadośćuczynienia, gdyż ci, którzy działając w samoobronie w celu zwiększenia własnego bezpieczeństwa zabraniaj ą innym podejmowania działań ryzykownych, które mogą okazać się nie krzywdzące dla nikogo, muszą powetować narzucone im upośledzenie190.

Przekonywujący jest wniosek, że dominujące na danym obszarze stowarzyszenie ochrony jest państwem o tym terytorium, jeśli tylko terytorium to ma pewną wielkość i zamieszkują je więcej niż garstka ludzi. Nie twierdzimy, że każda osoba, która w stanie anarchii zachowuje monopol na użycie siły na własnej ziemi, jest państwem; nie są nim też jedyni trzej mieszkańcy wyspy wielkości dzielnicy dużego miasta. Próba określenia warunków wielkości populacji i terytorium koniecznych do istnienia państwa byłaby jałowa i nie służyłaby żadnemu użytecznemu celowi. Ponadto mówimy o przypadkach, w których osoby niezależne maj ą słabszą pozycj ę w konfliktach z agencją i jej klientami. Tak oto dochodzimy do wniosku, że dominujące na danym terytorium stowarzyszenie ochrony, tak jak zostało opisane, jest państwem. Prawa, które posiada państwo, już przedtem, w stanie natury, posiadała każda jednostka. Choć każda osoba ma prawo do słusznych działań w celu zakazania innym naruszania praw (włącznie z prawem do niebycia karanym bez wykazywania, że kara jest zasłużona), to jedynie dominujące stowarzyszenie ochrony będzie w stanie, nie podlegając sankcjom, wyegzekwować słuszność, tak jak ono j ą rozumie. Jego siła czyni je arbitrem słuszności; ono określa, co, dla celów karnych, traktowane ma być jako naruszenie słuszności. Nasze wyjaśnienie nie zakłada ani nie głosi, że siła stanowi prawo. Niemniej to siła rzeczywiście ustanawia efektywne zakazy, nawet jeśli nikt nie sądzi, że silny ma szczególny tytuł do wprowadzania w życie własnych poglądów na temat tego, jakie zakazy słusznie jest ustanowić[12] [13] [14].

Racjonalny anarchista wierzy, że pojęcia w rodzaju „państwa”, „społeczeństwa” czy „rządu” istniej ą na tyle jedynie, na ile fizycznie objawiaj ą się w działaniach samoodpowiedzialnych jednostek. Wierzy on, że nie sposób zrzucić winę, przenieść winę, dzielić winę… gdyż wina, odpowiedzialność i czyn to zjawiska występujące wewnątrz pojedynczych ludzi i nigdzie indziej. Lecz jako osoba racjonalna wie on także, że nie wszyscy ludzie podzielaj ą jego przekonania, próbuje więc prowadzić doskonałe życie w niedoskonałym świecie . Warto przy okazji wspomnieć, że odrodzenie idei anarchistycznych w ostatnich dekadach wiąże się z unikaniem słowa anarchia. W USA używa się określenia libertarianizm oraz libertarianie. W ruchu tym rozszerzono ideę laissez – faire na całość życia społecznego. Unikanie określenia anarchizm jest o tyle uzasadnione, że idee neoanarchistyczne całkowicie odrzucały jakiekolwiek użycie siły, stąd zbliżone są do anarchizmu indywidualistycznego czy też anarchokapitalizmu dziewiętnastowiecznego. Podstawową ideą ruchu libertariańskiego jest wiara w siłę słowa i siłę przekonywania: Idee są tym, co kształtowało życie człowieka i społeczeństw w czasie całej historii rodu ludzkiego. Idee okazują się najskuteczniejszą bronią . Libertarianizm mówi nam o naszym zachowaniu się jako ludzi, o tym, jak powinniśmy ustosunkować się do innych ludzi w społeczeństwie i do natury. Wolnościowa filozofia i etyka skuteczniej wyjaśniają zachodzącą w świecie zmianę niż socjaldemokracja, reprezentująca dzisiejszy consensus[15].

Funkcjonowanie opisanej struktury fundamentalnej ma wiele z zalet i niewiele z wad, jakie ludzie dostrzegają w wizji libertariańskiej. Choć bowiem istnieje wielka wolność wyboru między społecznościami, wiele konkretnych społeczności może wewnętrznie stosować liczne ograniczenia niedopuszczalne na gruncie libertariańskim: to jest ograniczenia, które libertarianie potępiliby, gdyby były egzekwowane przez centralny aparat państwowy. Na przykład paternalistyczne ingerowanie w życie ludzi, wyłączanie niektórych książek ze społecznego obiegu, limitowanie typów zachowań seksualnych itd. Jest to jedynie inny sposób wskazania na to, że w wolnym społeczeństwie ludziom wolno umawiać się co do różnych restrykcji, których władza polityczna nie może w uprawniony sposób im narzucić. Chociaż nasz fundament jest libertariański i leseferystyczny, konkretne powstałe na nim społeczności nie muszą mieć takiego charakteru i być może żadna z powstałych na nim społeczności nie zechce go mieć. Tak więc natura fundamentu nie musi przenikać konkretnych społeczności[16].

Jeśli nawet prawie każdy chciałby żyć w społeczeństwie komunistycznym, tak że nie istniałaby żadna konkretna społeczność nie musiałby przyznawać (choć należy mieć nadziej ę, że jednak przyznałaby) rezydentom prawa do wypowiedzenia przyj ętych w niej zasad dystrybucji udziałów. Takie oporne jednostki nie miałyby innego wyjścia niż dostosować się. A jednak inni nie zmuszają ich do tego, by się dostosowały, tak że ich prawa nie są naruszane. Człowiek nie ma prawa do tego, by inni współdziałali na rzecz umożliwienia mu nonkonformizmu. Owa różnica wydaje się tkwić w różnicy między społecznością znajomych a narodem. Człowiek wie, że w narodzie są jednostki nonkonformistyczne, lecz nie musi bezpośrednio stykać się z nimi bądź z faktem ich nonkonformizmu. Jeśli nawet ktoś uważa za obraźliwe to, że niektórzy nie chcą się dostosować, jeśli nawet świadomość tego, że istniej ą nonkonformiści, doskwiera i jest ogromnie dolegliwa, nie znaczy wcale, że inni krzywdzą tego kogoś czy naruszaj ą jego prawa. Natomiast w społeczności znajomych nie można uniknąć bezpośredniego stykania się z czymś, co uważa się za obraźliwe. Zmienia to bezpośrednie środowisko życia człowieka[17] [18].

Opisany przez nas fundament pod utopię jest równoważny państwu minimalnemu. Państwo minimalne uważa nas za nienaruszalne jednostki, których innym nie wolno używać w określony sposób jako środka, narzędzia, instrumentu czy bogactwa; uważa nas za osoby mające indywidualne prawa i obdarzone wynikającą z tego godnością. Respektuj ąc nasze prawa, a przez to szanuj ąc nas, państwo to pozwala nam decydować o naszym życiu indywidualnie albo z kim tylko chcemy i realizować nasze cele i koncepcj ę nas samych tak dalece, jak tylko potrafimy, korzystając z dobrowolnego wsparcia ze strony innych, obdarzonych taką samą godnością. Jakże by jakiekolwiek państwo czy społeczeństwo miało śmiałość zrobić więcej. Albo mniej.

Libertariańska krytyka socjalizmu, długo wyśmiewana przez lewicowych intelektualistów, okazała się słuszna. Na scenie politycznej XXI wieku, już bez socjalizmu i faszyzmu, walka toczyć się będzie pomiędzy libertarianizmem a socjaldemokracją, czyli rozcieńczoną wersją socjalizmu, której zwolennicy uznają konieczność istnienia społeczeństwa obywatelskiego i procesów rynkowych, lecz znajduj ą ciągle powody, aby ograniczać, kontrolować, kształtować i uniemożliwiać decyzje, które podejmują jednostki. Wiele ruchów politycznych proponują utopię: wprowadźmy tylko nasz program, a znajdziemy się w idealnym świecie. Libertarianie proponuj ą jednocześnie mniej i więcej: fundament pod utopię, jak uj ął to Robert Nozick. Wraz z nowym wiekiem i nowym tysiącleciem wejdziemy w świat nieskończonych możliwości. U podstaw świata globalnego rynku i nowych technologii leży libertarianizm. Ani skompromitowany socjalizm, ani skostniały konserwatyzm nie doprowadzą do wolnego, technologicznie zaawansowanego społeczeństwa, którego oczekujemy w XXI wieku. Jeśli pragniemy dynamicznego świata dobrobytu i nowych możliwości, musimy go uczynić światem libertariańskim. Proste i ponadczasowe zasady rewolucji amerykańskiej – indywidualna wolność, ograniczony rząd i wolny rynek – nabierają dzisiaj, w świecie zaawansowanych środków łączności, globalnych rynków i niespotykanego dotąd na taką skalę dostępu do informacji, większego znaczenia, niż Jefferson czy Madison mogliby sobie wymarzyć. Libertarianizm nie jest tylko fundamentem pod utopię, jest fundamentem przyszłości.

[1]    Zob. prof. Robert Nozick (załącznik 4)

[2]    R. Tokarczyk, op. cit., s. 71.

[3]     Zdaniem Misesa, „jeżeli państwo kontroluje wszystkie środki produkcji i jeśli jest ono jedynym pracodawcą, oraz posiada wyłączne prawo do decydowania, jakie przeszkolenie ma obywatel otrzymywać, gdzie i jak pracować – to wówczas nie jest on wolny. Ma on jedynie obowiązek posłuszeństwa, ale nie posiada żadnych praw”. Szerzej na ten temat: L. von Mises, Interwencjonizm…, s. 131 – 135.

[4]    R. Tokarczyk, op. cit., s. 72.

[5]     Ayn Rand (1905 – 1982) – amerykańska pisarka znana dzięki swojej filozofii obiektywizmu. Rand uważała, że „nie istnieje umysł kolektywny. Nie istnieje myśl kolektywna. Porozumienie osiągnięte przez grupę ludzi jest tylko kompromisem, średnią wyciągniętą z wielu indywidualnych myśli”. Zob. A. Rand, Źródło, Poznań 2002, s. 922.

[6]    D. Boaz, op. cit., s. 80.

[7]    F. Bastiat, Protekcjonizm, tłum. P. Stachura, „Gazeta Polska” nr 52, z 27 grudnia 2001, s. 17.

[8]    R. Nozick, Anarchia,państwo, utopia, Warszawa 1999, s. 43.

[9]    Ibidem, s. 44.

[10]   H. H. Hoppe, Naturalne elity, intelektualiści i państwo, tłum. K. Kożuchowski.

[11]   Anarchizm indywidualistyczny – podstawy doktrynalno – filozoficzne sformułowali: M. Striner i P.J. Proudhon. Główne idee: skrajny indywidualizm oparty na wolności absolutnej jednostki; dezaprobata wszelkiej władzy państwowej, instytucji społecznych i prawa; ambiwalentny stosunek do własności – postulat sprawiedliwej dystrybucji bogactwa nie wiązał się z żądaniem zniesienia wszelkiej własności prywatnej. Za: Leksykon politologii, pod red. A. Antoszewskiego, R. Herbuta, s. 19.

[12]  Ibidem, s. 144 – 146.

[13]   R. A. Heinlein, Luna to surowa pani, [w:] D. Friedman, Wolnościowy anarchista, tłum. J. Sierpiński.

[14]   W. Kwaśnicki, op. cit., s. 155.

[15]   C. Michel, Libertarianizm a rewolucja informacyjna.

[16]   R. Nozick, op. cit., s. 374.

[17]  Ibidem, s. 375 i 376.

[18]  Ibidem, s. 387 i 388.

Dziecko w rodzinie zastępczej

5/5 - (2 votes)

kontynuujemy prezentację pracy magisterskiej o Prawach dziecka

Dzieci trafiają do rodzin zastępczych najczęściej na skutek poważnych zaniedbań, jakich doświadczyły w rodzinie własnej. Mimo coraz większej świadomości, że umieszczenie poza domem negatywnie wpływa na rozwój dziecka, środek ten jest nadal wykorzystywany, przynajmniej okresowo, w celu zapewnienia dziecku bezpiecznego środowiska wychowawczego i umożliwienia mu powrotu do zmienionego systemu rodzinnego. Nierzadko rodzina zastępcza pozostaje głównym opiekunem dziecka aż do jego usamodzielnienia55. W Polsce, ostatnio dużo mówi się o likwidacji domów dziecka, jako przestarzałych form opieki, placówek opiekuńczych tworzących emocjonalne kaleki. Wskazuje się przy tym na potrzebę tworzenia i popierania formy rodzinnej opieki, jaką są rodziny zastępcze.

Kto tworzy takie rodziny zastępcze? Najczęściej jest to dalsza rodzina dziecka. W sytuacji, gdy dziecko zostanie sierotą, rodzice pozbawieni zostają praw rodzicielskich lub porzucają dziecko, zdarza się, iż opiekę nad nieletnim przyjmuje osoba z dalszej rodziny, np. babcia czy ciotka, której sąd przyznaje prawo do opieki i ustanawia rodziną zastępczą. Zdarza się, że osoba niespokrewniona chce poświęcić swoje życie, aby osierocone, czy to w naturalny sposób, czy też społecznie, dziecko wychowywać. Decyzja taka często powodowana jest tym, że z różnych względów nie jest możliwa pełna adopcja dziecka. Osoba czy rodzina, która staje się rodziną zastępczą, bardzo często musi zrezygnować z własnej kariery zawodowej, wielu przyjemności dostępnych ludziom bezdzietnym, spokojnego dnia codziennego w imię pomocy drugiemu człowiekowi. Pomocy polegającej na nieustannej terapii psychologiczno-pedagogicznej z udziałem specjalistów w tym zakresie, na ciągłym czuwaniu nad bezpieczeństwem dziecka i opiekowaniu się nim.

Rodziny zastępcze obarczone są jak gdyby podwójną odpowiedzialnością za powierzone im dziecko. Z jednej strony odpowiedzialnością moralną, tożsamą z odpowiedzialnością naturalnych rodziców za życie i przyszłość dziecka, z drugiej zaś strony odpowiedzialnością obywatela, któremu sąd przyznał, a państwo powierzyło obowiązek opiekowania się i wychowywania nieletniego człowieka tak, aby w przyszłości stał się on pełnowartościowym członkiem społeczeństwa.

Dzieci, które od urodzenia przebywały w domu dziecka, a trafiają do rodzin zastępczych w wieku powyżej drugiego roku życia, są nie tylko w pewnym stopniu opóźnione intelektualnie, lecz przede wszystkim nie są przystosowane emocjonalnie do normalnego życia. Przebiegłość, agresja, sprawianie moralnej lub psychicznej przykrości drugiemu człowiekowi to może być wynik zaniedbania jego potrzeb emocjonalnych we wczesnym dzieciństwie spędzonym w placówce opiekuńczej. Brak miłości i ciepła powoduje, iż dzieci te w późniejszych latach, nawet gdy znajdą się wśród kochających i chcących im pomóc ludzi, nie potrafią sobie poradzić z własnymi uczuciami i emocjami. Dzieci te nie chcą się podporządkować normom i zasadom obowiązującym w społeczeństwie, grupie czy rodzinie, gdyż nikt ich tego nie nauczył56.

Umieszczenie dziecka w rodzinie zastępczej uruchamia równolegle trzy procesy: separacje od rodziny własnej, przejście do rodziny zastępczej, włączenie w nowy system rodzinny. Dzieci kierowane do rodzin zastępczych wychowywały się w rodzinach, gdzie relacje rodzice – dzieci były zaburzone lub dysfunkcyjne, co zazwyczaj negatywnie odbija się na rozwoju dziecka. Dzieci umieszczone w rodzinach zastępczych nierzadko potrzebują pomocy psychoterapeutycznej57.

55 Z.W. Stelmaszuk, Dziecko w rodzinie zastępczej, [w:] Rodzice i dzieci, praca zbiorowa pod red. E. Milewskiej, A. Szymanowskiej, MPPP, Warszawa 2000, s. 100.

56 G. Rostek-Stypa, Między ideałem a rzeczywistością, Prawo i Życie 2000, Nr 7, s. 39-40.

57 Z.W. Stelmaszuk, Dziecko w rodzinie zastępczej, j.w., Warszawa 2000, s. 108-109.

Opieka nad dzieckiem porzuconym

5/5 - (2 votes)

W 1999 roku dokonana została zasadnicza reforma w systemie opieki nad dzieckiem porzuconym i to jednocześnie w dwóch płaszczyznach. Po pierwsze zmienił się resort odpowiedzialny za opiekę- z resortu edukacji na resort pomocy społecznej, po drugie, sprawy opieki nad dzieckiem przeszły ze szczebla wojewódzkiego na szczebel powiatowy.

Opieką domów dziecka, pogotowi opiekuńczych, często też ośrodków szkolno-wychowawczych i wreszcie rodzin zastępczych objęte są dzieci, które często określa się mianem sierot społecznych. Są to dzieci pozbawione trwale lub przejściowo szans wychowania w rodzinie własnej ze względu na brak odpowiedniej opieki i wychowania w rodzinie. Rodzice tych dzieci żyją, ale albo nie chcą, albo nie mogą, albo nie potrafią wypełniać swoich obowiązków rodzicielskich. Jest to szczególna grupa dzieci, za którymi nikt nie stoi.

Sieroty społeczne są tylko pod opieką państwa, tak stanowi ustawa o pomocy społecznej. Większość tych dzieci wychowuje się w rodzinach zastępczych (ponad 50%). Rodzicami zastępczymi w ponad 90% są osoby spokrewnione z dziećmi, w zdecydowanej większości są to dziadkowie, czasem bardzo wiekowi ludzie, schorowani i niewydolni wychowawczo, którzy nie potrafili wychować swoich dzieci. Około 30 tys. dzieci przebywa w placówkach opieki całkowitej, określanych obecnie jako placówki socjalizacyjne, placówki interwencyjne i najmniejsza grupa, licząca ok. 1000 dzieci, wychowywana jest w placówkach rodzinnych, zwanych domami dziecka.

Najkorzystniejszym środowiskiem wychowawczym i naturalnym środowiskiem wychowawczym jest rodzina. Jeśli nie może to być własna, powinna ją zastąpić rodzina obca, która chce i potrafi zaopiekować się porzuconym dzieckiem. Nie jest to łatwe, dzieci porzucone, sieroty społeczne, bardzo mocno, choć często nieświadomie, odczuwają fakt porzucenia. Pozostawia on trwały ślad w psychice dziecka, nawet małego. W tej trudnej sytuacji może pomóc rodzina zastępcza, adopcyjna i dom dziecka. Właśnie te kwestie będą przedmiotem poniższego rozdziału.

Aby wychowywać obce dziecko w swojej własnej rodzinie, nie wystarczy tylko dobre serce i wola sprawowania opieki. Rodzinę trzeba przygotować, rozpoznać jej możliwości i warunki, nauczyć ją sprawowania opieki na porzuconym, skrzywdzonym, często maltretowanym dzieckiem. Trudno wychować takie dzieci, stąd ważny jest dobór odpowiedniej rodziny dla dziecka. Przygotowania rodzin, które chcą przyjąć dziecko, jest zadaniem ośrodków adopcyjno-opiekuńczych33.

33 B. Passini, Rzecznik praw dziecka-Prezentacje, Materiały z konferencji w Krzywopłotach w dniach 19-20.10.2001, Warszawa 2001, s. 29.