Czary pod jurysdykcją sądów świeckich w Polsce od XVI do XVIII wieku

5/5 - (11 votes)

Jak opisałem w poprzednich rozdziałach jurysdykcja w sprawach o czary należała do sądów biskupich. Przypadki rozstrzygania przez sądy świeckie spraw należących do kompetencji sądów duchownych w Polsce opisują nam źródła już z drugiej połowy XV wieku.

Karol Koranyi twierdzi, że pierwszy proces o czary rozpatrywany we wsi Trześniowo, odbył się w roku 1450. Jednocześnie przypuszcza on, że ingerencje te mogły zdarzać się wcześniej. W następnych latach zjawisko to rozszerzało się i znajdujemy coraz częstsze potwierdzenie tej tendencji do tego stopnia, że od początku XVI wieku mamy do czynienia ze swoistym dualizmem jurysdykcyjnym w przypadku procesów o czary.

Pierwszym aktem inicjującym ten proces jest wspomniany edykt wieluński, który nakazywał ścigać przestępstwo herezji sądom miejskim. Sądy miejskie były wtedy uprawnione do ścigania we własnym zakresie osób podejrzanych o herezję, natomiast moc wyrokowania pozostawała nadal w rękach Kościoła. Inne jednak decyzje władcy wskazują na pozostawienie tych kompetencji biskupom i inkwizytorom.

Dwoistość rozwiązań wprowadzonych przez króla Władysław Jagiełłę w tym zakresie, szybko zostaje zastąpiona jednolitym stanowiskiem przekazującym całą władzę w sprawach negotia ecclesiastica Kościołowi. Kolejni królowie polscy kontynuowali tę linię polityczną.

W 1543 roku sejm polski zatwierdził kompetencje sądów kościelnych w sprawach wiary, herezji, schizmy, apostazji, bluźnierstwa, świętokradztwa i czarów. Jednocześnie konstytucja sejmowa zastrzegła, iż po częściowym rozsądzeniu przez sąd duchowny spraw, w których toczył się spór o własność, miały one być przekazywane sądom świeckim.

Krzyk wolności

5/5 - (5 votes)

Al-bouazizi nazwisko, które pozostanie wiecznie w pamięci wolnych Arabów i Arabek – i chyba nie tylko ich – lecz także w pamięci każdego człowieka marzącego o wolności.

Al-Bouazizi człowiek bezrobotny z wyższym wykształceniem z miejscowości Buzid, utrzymywał i opiekował się 9 osobową rodziną, pracując na ulicy sprzedawał warzywa i owoce na drewnianym wózku. Niestety narzędzie jego pracy i źródło utrzymania zostało mu odebrane przez straż miejską. Kiedy protestował starając się wytłumaczyć im, że to co mu zabierają jest jego życiem, jego jedynym źródłem utrzymania dla niego i jego rodziny został spoliczkowany przez straż miejską na oczach tłumu. Zdecydował się złożyć zażalenie do urzędu, które niestety nie zostało przyjęte, a rozżalony mężczyzna został wyrzucony na ulicę.

Zbulwersowany, poniżony człowiek został spalony przez tyranów owego systemu. Spalony został trzy razy, pierwszy raz kiedy skonfiskowano mu narzędzie pracy, drugi raz kiedy został spoliczkowany i trzeci raz kiedy nie przyjęto jego zażalenie wyrzucając go z urzędu. Zdecydował się na wolność, którą inaczej sobie wyobrażał.

18-tego grudnia, po samospaleniu Al-Bouzizi zmarł w skutek oparzeń z 17 grudnia 2010 roku.

Wszyscy wiemy, że ten fakt stał się iskrą zapalną społecznej rewolucji w Tunezji, po której naród tego małego kraju w północnej Afryce obalił tyrana, zmuszając go haniebnej ucieczki, z nadzieją , że otwiera się nowa era, era wolności i sprawiedliwości.

Niestety w Tunezji pozostał stary system bezpieki, istnieje zagrożenie, że pomimo obietnic składanych przez tymczasowy rząd o przeprowadzeniu wolnych demokratycznych wyborów tajne służby Ben Alego będą stwarzać dalsze przeszkody na drodze do rozwoju wolności i demokracji.

Śmierć al- Bouziziego rozpaliła iskrę wolności również w szlachetnym narodzie Egipskim, który od kilku dni rozpoczął nową epokę w historii tak znaczącego kraju. Egipcjanie wyciągnęli naukę z protestów w Tunezji, i wiedzieli że muszą dążyć do całkowitego obalenia reżimu rządzącego na czele z jego przywódcą.

Egipcjanie mają świadomość, że nie sam Mubarak rządzi krajem przez 30 lat, została zbudowana cała struktura opierająca się na podległej mu partii i innych instytucjach, do których doszły dodatkowo układy ze światem biznesu oraz wpływowi ludzie ze sfer gospodarczych. Przez wiele lat egipski naród był wykorzystywany i uciskany. Elity zostały zmuszone do emigracji, a ci którzy nie uciekli zostali osadzani w więzieniach, została utworzona wielka luka pomiędzy poszczególnymi warstwami społecznymi obywatelami.

Od ponad trzydziestu lat stosowano straszak w formie zagrożenia islamizacją i ihłanofobią (braciofobią), to wszystko działo się z przyzwoleniem zachodnich rządów na czele ze Stanami Zjednoczonymi, które tolerowały wszystkie niedemokratyczne metody, bo jak same stwierdziły zapewniało im to pokój w Izraelu, ale kosztem narodów państw bliskiego wschodu w których niekonieczna była demokracja, wolność, poszanowanie praw człowieka, bo taki system był im potrzebny, bo on był gwarantem pokoju z izraelskimi sprzymierzeńcami.

Rewolucja tunezyjska zmusiła ich jednak do dostrzeżenia konieczności przeprowadzenia demokratycznych zmian i zerwania umów z dyktatorami. Obserwując obecną sytuacje wydaje mi się, że świat arabski nie ma już odwrotu i musi się przebudzić na to przebudzenie jego mieszkańcy czekają już wiele lat.

Dzisiejszy świat nie jest już taki, jak był w latach 80 XX wieku, gdzie armia jednego z krajów Bliskiego Wschodu mogła spacyfikować całe miasto, tylko dlatego że jego mieszkańcy byli w opozycji wobec partii rządzącej, która niestety nadal rządzi i jest u władzy, niestety nikt o tym nie słyszał, oczywiście poza władzą i innymi przywódcami Bliskiego Wschodu.

Dziś żyjemy w innych czasach, Internet pozwolił ludziom na wirtualną wolność i ułatwił drogę do walki o wolność w świecie realnym. Media, portale społecznościowe, telefony komórkowe – dzięki nim świat żył tym czym żyli mieszkańcy Tunezji i Egiptu. Dzień w dzień na żywo relacjonowane były wydarzenia które obiegły cały świat.

Władz nie była już w stanie po cichu pozbyć się problemu i zmienić rzeczywistości Rzecz jasna że to dopiero początek na drodze do wolności i demokracji, przed Bliskim Wschodem jeszcze długa i trudna droga, ale optymistyczna dla rejonu i dla świata. Sądzę, że świat wolny i sprawiedliwy jest gwarancją mniejszego radykalizmu i fanatyzmu.

Samir Ismail

19/02/2011

Ochrona dziecka przed złym traktowaniem w świetle prawa

5/5 - (5 votes)

podrozdział pracy magisterskiej

W 1985 r. na posiedzeniu zarządu Światowej Organizacji Zdrowia przyjęto definicję zespołu dziecka maltretowanego uznającą, że „za maltretowanie dziecka uważa się każde zamierzone lub niezamierzone działanie osoby dorosłej, społeczności, które ujemnie wpływa na zdrowie, rozwój fizyczny i psychospołeczny dziecka”23.

Deklaracja Genewska i Deklaracja z 1959 r. podejmowały w bardzo niewielkim stopniu problem ochrony dziecka przed złym traktowaniem. Obie regulowały jedynie ogólny zakres ochrony. Punkt 4. Deklaracji Genewskiej stwierdza: „dziecko powinno być przygotowane do zarobkowania na życie i zabezpieczone przed wszelkim wyzyskiem”. Słowo „wyzysk” nie oddaje ogółu sytuacji złego traktowania dziecka, jednak Deklaracja nie precyzuje katalogu czynów składających się na to pojęcie ze względu na swój ogólny charakter.

Deklaracja z 1959 r. z dużym naciskiem rozszerzała zakres pojęć określających typy złego traktowania. Zasada 9 zobowiązywała osoby dorosłe do chronienia dziecka przed zaniedbaniem, okrucieństwem i wyzyskiem, podkreślała także zakaz handlu dziećmi. Przepis tej zasady stawał w obronie dzieci zmuszanych do jakichkolwiek działań lub czynności, które mogłyby wpływać szkodliwie na zdrowie, a także te, które hamowałyby ich rozwój.

Obecnie problem ochrony dziecka przed złym traktowaniem uregulowany jest w dwóch rodzajach aktów prawa międzynarodowego. A mianowicie w aktach o charakterze ogólnym. Są to między innymi Powszechna Deklaracja Praw Człowieka, Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych oraz Pakt Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych. A także w przepisach o charakterze szczególnym. Chodzi tutaj między innymi o konwencje zakazujące wykorzystywania dzieci dla prostytucji, zakazu handlu dziećmi, zakazu torturowania, ochrony pracy dzieci, ochrony przysposobienia dzieci. Akty te mają charakter szczegółowy i precyzują one inne przepisy o charakterze ogólnym.

Powszechna Deklaracja Praw Człowieka potwierdziła przyjęte już przekonanie o potrzebie otoczenia dzieci szczególną opieką i troską. Proklamowała ona w art. 25 pkt 2: „Matka i dziecko mają prawo do specjalnej opieki i pomocy (…)”, jest to jedyny zapis Deklaracji, który bezpośrednio dotyczy praw dziecka. W Deklaracji podkreśla się podstawową w całej ochronie praw człowieka zasadę, że wszelkie prawa przysługują jedynie dlatego, że jest się człowiekiem, a nie ze względu na jakiekolwiek cechy człowieka. Stąd każde dziecko ma godność i jest podmiotem praw człowieka.

Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych również nie adresuje bezpośrednio norm do dzieci. Sformułowane w nim prawa odnoszą się do każdego człowieka. Najważniejsze z nich, które dotyczą ochrony przed złym traktowaniem umieszczone są w artykułach 6, 7 i 9. W pierwszym z nich zawarty jest zakaz tortur, okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego karania. Przepis art. 7 formułuje zakaz niewolnictwa i handlu niewolnikami, zaś 9 zakaz samowolnej albo bezprawnej ingerencji w życie prywatne, rodzinne, domowe oraz prawo do ochrony honoru i mienia. Z przepisów tych wyraźnie wynika, iż każdy ma prawo do życia, wolności i bezpieczeństwa swojej osoby. Jest to prawo niezbywalne i podlega ono ochronie prawnej. Warto podkreślić art. 6 Paktu, który zakazuje stosowania wyroku śmierci w odniesieniu do sprawcy przestępstwa popełnionego przez osobę w wieku poniżej 18 lat, a także wykonywania wyroków śmierci na kobietach ciężarnych. Przepis artykułu 8 Paktu zaś wskazuje na prawo do wolności mając na uwadze m. in. zakaz czynienia z kogokolwiek niewolnika.

Podobny charakter norm prawnych ma Pakt Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych. Przepis artykułu 3 stwierdza, że: „należy podjąć wspólne kroki dla zapewnienia pomocy i ochrony wszystkim dzieciom i młodzieży bez żadnej różnicy z tytułu pochodzenia lub innych względów. Należy zapewnić ochronę dzieci i młodzieży przed wyzyskiem ekonomicznym i społecznym; zatrudniania ich przy pracy szkodliwej dla ich zdrowia lub moralności, bądź niebezpiecznej dla życia i mogącej krępować ich normalny rozwój, będzie prawnie karane (…)”. Państwa zobowiązane zostały do podjęcia odpowiednich działań koniecznych dla zmniejszenia umieralności niemowląt, poprawy higieny oraz stworzenia warunków zapewniających wszystkim świadczenia i opiekę lekarską, wiąże się to z realizacją prawa każdego do korzystania z najwyższego poziomu ochrony zdrowia fizycznego i psychicznego (art. 12). Pakt zobowiązuje państwa do podjęcia wszelkich starań zapewniających stały wzrost stopy życiowej, uznając w ten sposób prawo każdego do odpowiedniego poziomu życia.

Aktem chroniącym dzieci przed fizycznymi i moralnymi zagrożeniami na które jest ono narażone, a szczególnie tych związanych, z pracą jest Europejska Karta Społeczna24 wydana w Turynie 18 października 1961 r. Państwa zobowiązują się w celu skutecznego wykonywania praw dzieci m.in. do ograniczenia wieku dopuszczenia do pracy dzieci. Wiekiem dopuszczenia do zatrudnienia jest 15 lat. Mimo iż mamy XXI wiek, to niestety wyzysk ekonomiczny dzieci jest zjawiskiem powszechnym. Ochrony dzieci przed tym zjawiskiem podjęła się między innymi Międzynarodowa Organizacja Pracy. Wydała ona 20 Konwencji25, które dotyczą ochrony pracy młodocianych. Między innymi w 2000 r. uchwaliła Konwencję nr 182 „O zakazie i bezzwłocznym postępowaniu przeciw najgorszym formom pracy dzieci”26.

Dokument ten dokładnie wskazuje, jakie czynności są dla dzieci zabronione. Do nich należą: rozpowszechnianie lub propozycja prostytucji, powstawania pornografii jak też każda praca, praca, która z powodu warunków jest szkodliwa dla dzieci ze względów zdrowotnych, bezpieczeństwa, lub moralności. W 1997 r. Międzynarodowa Organizacja Pracy podjęła prace nad przygotowaniem nowej konwencji. Będzie ona znosiła najgorsze formy pracy młodocianych.

Bardzo ważną rolę w systemie źródeł prawa międzynarodowego w zakresie ochrony dziecka przed złym traktowaniem pełni Konwencja Praw Dziecka. W przepisach art. 19 i 36 Konwencja wskazuje na konieczność ochrony dziecka przed różnymi (jednak nie do końca określonymi) formami wyzysku, złego traktowania, przemocy.

Przepis art. 19 ust. 1 nakazuje chronić dziecko przed wszelkimi przejawami przemocy fizycznej, krzywdy, zaniedbania, złego traktowania i wyzysku. Podkreśla on, iż państwa powinny podjąć wszelkie kroki w celu ochrony dziecka przed wykorzystaniem seksualnym (podobnie jak w art. 34 Konwencji, który nakazuje ochronę dzieci przed wszelkimi formami wyzysku seksualnego). Zawarte w przepisie przykładowe wyliczenie zwalczanych zachowań (m. in. zmuszanie do nielegalnych działań seksualnych, wykorzystywanie do prostytucji i pornografii) wskazuje na tradycyjne przestępstwa przeciwko dzieciom, które są penalizowane w kodeksach karnych.

Zakres nakazów i zakazów określonych w art. 19 ust. 1 Konwencji odnosi się jedynie do sytuacji, kiedy dziecko pozostawione jest pod opieką rodziców, opiekunów prawnych czy innych przedstawicieli ustawowych. Chodzi tutaj o wykorzystywanie seksualne w  ramach rodziny, które niedawno stało się przedmiotem zainteresowania ustawodawców i szczególnych unormowań prawnych. Inaczej rzecz się ma w art. 37 Konwencji, który zakazuje torturowania, złego traktowania i karania dzieci, a także nakazuje humanitarne traktowanie dzieci aresztowanych, pozbawionych wolności i w inny sposób karanych. Nakazuje również stosowanie wobec nich tych procedur, które gwarantowałyby poszanowanie ich godności i możliwość obrony ich praw. Adresatem norm art. 37 Konwencji są organy ścigania i wymiaru sprawiedliwości, a w określonym zakresie także instytucji wychowawczych. Kryterium sprawcy złego traktowania pozwala również wyróżnić zakresy zastosowania norm art. 38 Konwencji, który mówi o ochronie dziecka przed złym traktowaniem w czasie konfliktów zbrojnych, a także art. 40 Konwencji regulującego gwarancje proceduralne dla dziecka w trakcie postępowania karnego.

Dla realizacji obowiązków określonych w art. 19 ust. 1 tego aktu powinny zostać podjęte wszelkie kroki w dziedzinie ustawodawczej, administracyjnej i wychowawczej. Przepis art. 19 ust. 2 wskazuje metody realizacji celów. Przepis art. 36 Konwencji zakazuje wszelkich form wyzysku. Ze sformułowania tego przepisu wynika, iż ma on charakter subsydiarny wobec innych przepisów Konwencji (są to m. in. art. 32 – 35 oraz art. 19). Te wszystkie formy naruszenia dobra dziecka są tożsame z jego złym traktowaniem. Sformułowania przepisów art. 19 i 36 mają charakter ogólny – obejmują właściwie całą materię Konwencji. Mówi ona o wszelkiej przemocy fizycznej i psychicznej, jest to więc bardzo szerokie określenie, które ograniczone jest na gruncie ustawodawstwa krajowego.

Sposób postępowania z dziećmi, które padły ofiarą złego traktowania określa art. 39 Konwencji. Nakłada on na Państwa – Strony obowiązek podejmowania właściwych kroków dla ułatwienia przebiegu rehabilitacji fizycznej i psychicznej dziecka, które padło ofiarą jakichkolwiek form zaniedbania, wyzysku lub wykorzystania, torturowania lub innej formy okrutnego lub nieludzkiego czy poniżającego traktowania bądź konfliktu zbrojnego.

Do art. 37, 38 jak też 40 Konwencji niektóre państwa zgłosiły zastrzeżenia27. I tak Australia nie widziała możliwości odseparowania dziecka pozbawionego wolności od dorosłych więźniów. Kanada natomiast stwierdziła, że nie zawsze jest to możliwe lub właściwe. Wielka Brytania złożyła zastrzeżenia do art. 37 pkt. c, twierdząc, że gdy nie ma odpowiednich warunków do jego stosowania albo umieszczenie dzieci z dorosłymi jest dla nich wzajemnie korzystne nie będzie stosowała przepisu tego artykułu Konwencji. Do art. 40 złożyła zastrzeżenia Dania argumentując, że nie czuje się związana wymogiem, aby w każdym przypadku uznania dziecka winnym pogwałcenia prawa karnego odwołanie przysługiwało do wyższego organu sądowego. Podobnej treści zastrzeżenia złożyły: Francja, Belgia, RFN. Ponadto RFN zastrzegła, iż nie zawsze będzie dziecku przysługiwać prawo do prawnej i innej odpowiedniej pomocy, a także, że nie zawsze od wyroku sądu skazującego będzie można się odwołać do wyższego organu lub też ciała ustawodawczego. Nie są zrozumiałe te zastrzeżenia w kontekście faktu, że państwa podpisały, a więc zaakceptowały całość Konwencji, tak więc zaakceptowały fakt, iż dziecko ze względu na swoją niedojrzałość fizyczną i psychiczną wymaga szczególnej ochrony, również prawnej. Trudno zgodzić się z Wielką Brytanią w  kwestii korzystnego wpływu dorosłych osób pozbawionych wolności na dzieci w zakresie odbywania kary pozbawienia wolności. Każdy człowiek ma prawo do tego, aby podczas odbywania kary pozbawienia wolności był traktowany w sposób godny, a także w sposób uwzględniający jego potrzeby w zależności od wieku. Nie można zgodzić się również z poglądem Danii i Niemiec w kwestii ich zastrzeżeń. Nie można bowiem pozbawiać nikogo prawa do bezstronnego sądu, a tym bardziej dziecku, które nie jest jeszcze przystosowane do życia w sposób dostateczny.


23 A. Kwak, A Mościskier, jw. s. 65.

24 Dz. U. z 1999 r., nr 8 poz. 67.

25 M. Mateyn – Tyrowicz: Ochrona dzieci i młodocianych w dziedzinie pracy, [w:] Konwencja o Prawach Dziecka. Analiza i wykładnia, pod red. Smyczyński T., Poznań 1999, s. 389.

26 Informacja uzyskana na anglojęzycznej stronie internetowej: http://www.ecpat.net.org

27 Por. A. Łopatka: Zastrzeżenia do Konwencji o prawach dziecka, „Państwo i prawo” 1992/9, s. 58.

Wybrane orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu

5/5 - (7 votes)

Orzeczeń dotyczących złego traktowania dzieci, które były rozpatrywane przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu jest mniej niż by się mogło wydawać. W swojej pracy przedstawię kilka, które są najciekawsze moim zdaniem.

Europejski Trybunał Praw Człowieka jest instytucją, która wypowiada się w sprawach dotyczących poniżającego traktowania w świetle artykułu 3 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Zgodnie z orzeczeniami ETPCZ, poniżające traktowanie to takie zachowanie, które powoduje poczucie strachu, poniżenia i upodlenia, a może prowadzić do załamania fizycznego i psychicznego. W jednym z orzeczeń ETPCZ podkreślono, że poniżające traktowanie jest cięższe od tortury, ale powoduje mniejsze cierpienia.[1]

Uważam, że zakres poniżającego traktowania określony przez ETPCZ jest zbyt wąski, ponieważ nie uwzględnia przypadków, w których poniżające traktowanie nie prowadzi do załamania psychicznego ani fizycznego. Autor zwraca uwagę na przypadek poniżającego traktowania dziecka przez rodziców w celach wychowawczych, które przekraczają granice dozwolonego. Według autora, takie traktowanie nie mieści się w definicji poniżającego traktowania określonej przez ETPCZ, jeśli nie powoduje choroby psychicznej lub samobójstwa, ale należy do złego traktowania, ponieważ dziecko cierpi psychicznie i te cierpienia mogą mieć wpływ na jego dalsze życie.

Dwa wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka dotyczyły stosowania kar fizycznych w prywatnych szkołach angielskich, gdzie nadal stosuje się tego typu kary. Przypadek jednej z nich został opisany następująco: w 1983 roku w jednej z prywatnych szkół w Anglii, 15-letni Y został ukarany przez wychowawcę za złe zachowanie. Ukaraniem były cztery silne uderzenia. Matka Y zabrała go do lekarza, który potwierdził obecność czterech poważnych siniaków. Policja przeprowadziła dochodzenie, jednak szybko je umorzyła. Trzy lata później sąd również oddalił powództwo rodziców, którzy domagali się odszkodowania dla swojego syna. Sędzia uznał, że podpisanie umowy z szkołą oznaczało wyrażenie zgody na karcenie syna, a sposób jego wykonania musi być bolesny i pozostawiać ślady. Sędzia dodał też, że rodzice reagowali nadmiernie na karcenie syna. Y złożył skargę do Europejskiej Komisji Praw Człowieka twierdząc, że karanie go jest równoznaczne z poniżającym traktowaniem, co jest sprzeczne z artykułem 3 i 13 Konwencji. Komisja uznała, że doszło do naruszenia artykułów 3 i 13 Konwencji.[2]

W sprawie została zawarta ugoda między władzami Brytyjskimi a państwem Y. Europejski Trybunał Praw Człowieka stwierdził, że kara może być poniżająca tylko wtedy, gdy poziom intensywności poniżenia przekracza normalne standardy. Jednocześnie zauważono, że posłanie dziecka do szkoły zawsze wiąże się z pewną ingerencją w jego życie prywatne. Choć pierwsza teza wydaje się słuszna, to druga wywołuje wątpliwości. Należy bowiem zastanowić się nad stopniem ingerencji szkoły w życie dziecka. W moim przekonaniu, wymierzanie kar cielesnych, zarówno za przewinienia, jak i bez niego, przez nauczycieli, wychowawców lub dyrektorów, jest największą ingerencją w życie dziecka. W takim stanie faktycznym mieliśmy do czynienia z takim cielesnym karaniem. Fakt, że w XXI wieku istnieją sytuacje, w których dzieci są karane cieleśnie, nie świadczy dobrze o kulturze i obyczajowości państw, w których te kary są stosowane. Jest to forma regresu kultury, która nie może mieć pozytywnych skutków dla młodego społeczeństwa.

Przedstawiona sprawa dotyczy stosowania kar cielesnych w szkołach niepublicznych w Anglii. Pani Costello-Roberts i jej syn skarżyli się do Europejskiej Komisji Praw Człowieka, że kara cielesna, jaką otrzymał ich syn w postaci trzech uderzeń przez spodnie, była naruszeniem art. 3 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że nie doszło do naruszenia art. 3, choć decyzja ta została podjęta przez minimalną większość głosów (5 do 4). Trybunał zaznaczył również, że ustalenie minimalnego poziomu bólu, który musi być osiągnięty, aby kara została uznana za poniżającą, zależy od okoliczności kary, motywów i sposobu jej wymierzenia, skutków, a niekiedy także płci, stanu zdrowia i wieku osoby ukaranej.[3]

Kolejnym aspektem, który chcę przedstawić jest sprawa ojczymów, którzy biją swoje dzieci [4]. W 1990 roku, sześcioletniego A. i jego brata zarejestrowano w miejscowym rejestrze ochrony dzieci. Ojczyma, który stosował kary cielesne, został upomniany przez policję. W 1991 roku, obu chłopców wyrejestrowano. W 1993 roku, dyrektor szkoły, do której uczęszczał A., poinformował wydział socjalny o biciu chłopca przez ojczyma. Mężczyzna został zatrzymany, ale zwolniony za kaucją. Lekarz badający A. stwierdził na jego ciele wiele śladów uderzeń, niektóre z nich mogły być spowodowane uderzeniami kołkiem ogrodowym. Ojczyma oskarżono o pobicie i odbył się proces. Obrona nie kwestionowała faktu, że chłopiec został pobity przez ojczyma, ale twierdziła, że było to konieczne. Zgodnie z wówczas obowiązującymi przepisami prawnymi w Anglii, trudne zachowanie dziecka było okolicznością łagodzącą odpowiedzialność karną rodziców w przypadku oskarżenia o pobicie. Ława przysięgłych uniewinniła ojczyma.

W skardze złożonej w Europejskim Trybunale Praw Człowieka, A. wskazał, że prawo angielskie nie zapewniało mu ochrony przed przemocą ze strony ojczyma. Twierdził również, że był ofiarą dyskryminacji. Władze brytyjskie uznały naruszenie art. 3 Konwencji, jednak Trybunał uznał, że konieczne jest indywidualne rozpatrzenie tej sprawy.

Trybunał stwierdził, że uderzenie kijem ogrodowym jest na tyle bolesne, że jest sprzeczne z art. 3 Konwencji, który zobowiązuje państwo do zapewnienia każdemu człowiekowi ochrony przed traktowaniem poniżającym. W przypadku dzieci, Trybunał wyraźnie stwierdził, że powinny być one chronione przed takim traktowaniem poprzez skuteczne odstraszanie sprawcy.

Trybunał dostrzegł również, że obrona przy pomocy argumentu „rozsądnego karcenia” nie zapewnia odpowiedniej ochrony. Uznał, że taka obrona nie jest adekwatna i nie zapewnia odpowiedniej ochrony.

Nasuwa się wobec powyższego pytanie jak należy chronić dziecko, aby w przyszłości tego typu sytuacje nie miały miejsca. Moim zdaniem nie wystarcza jak to określił Trybunał skuteczne odstraszanie sprawcy. Niezbędne jest odseparowanie sprawcy od ofiary w taki sposób, aby nie doszło do sytuacji, która miała miejsce w orzeczeniu przeze mnie przytoczonym. Ten obowiązek spoczywa na państwu. Zadaniem państwa jest nie tylko skutecznie odizolować sprawcę od ofiary, ale również stworzyć odpowiednie warunki umożliwiające prawidłowy rozwój dziecka.


[1] Orzeczenie Irlandia v. Wielka Brytania, 18 I 1978 r., par. 167, [w:] Orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, pod. red. A. Nowickiego, Warszawa 1996, s. 36.

[2] Orzeczenie Y. Przeciwko Wielkiej Brytanii z 29. X. 1992 r., A. 247 – A; raport Europejskiej Komisji Praw Człowieka z 8 października 1991r., skarga nr 14229/88, [w:] Europejski Trybunał Praw Człowieka, Orzecznictwo, T.II, Prawo do życia i inne prawa, opr. M. A. Nowicki, Kraków 2002, s. 97 – 98.

[3] Orzeczenie Costello – Roberts przeciwko Wielkiej Brytanii z 25. III. 1993 r. , A. 247 – C; raport Europejskiej Komisji Praw Człowieka z 8 października 1991 r., skarga nr 13134/87, [w:] Europejski Trybunał Praw Człowieka, jw. s. 98 – 100.

[4] Orzeczenie A. przeciwko Wielkiej Brytanii z 23. IX.1998 r., RJD 1998 – VI; raport Europejskiej Komisji Praw Człowieka z 18 września 1997 r., skarga 25599/94, [w:] Europejski Trybunał Praw Człowieka, jw. s. 141 – 144.

Wnioski [z pracy magisterskiej]

5/5 - (4 votes)

Punktem wyjścia nad jakimkolwiek aspektem organizacji i funkcjonowania administracji publicznej jest zwykle określenie skutków jej działania powstających na zewnątrz aparatu administracyjnego. Tym działaniem może być decyzja w sprawie indywidualnej, akt normatywny, umowa cywilnoprawna lub jakiekolwiek inne działanie skierowane na zewnątrz organu administracji.

Istotne znaczenie ma nie tylko sam ostateczny wynik działania, np. decyzja administracyjna, ale także sposób dojścia do niej, ciąg czynności poprzedzających jej wydanie. Działanie administracji jest ciągiem wszelkich czynności podejmowanych przez administrację publiczną, niekoniecznie przejawiających się na zewnątrz systemu administracji  i poddanych rygorem formalnym. Skutki takiego działania administracji są złożone – mogą występować bezpośrednio, natychmiast po działaniu, jak też mogą mieć charakter długofalowy.

W określeniu skutków działania administracji wywołanych nakładaniem i egzekwowaniem obowiązków administracji, występują następujące pojęcia: cel nałożenia obowiązku – wyznaczenie takiego lub innego postępowania (zachowania) zobowiązanego zmierzającego do osiągnięcia określonego celu; rola zobowiązanego – określony typ zachowań wyznaczonych do spełnienia przez zobowiązanego; funkcję obowiązku – stałe i nieprzypadkowe skutki oddziaływania administracji na społeczeństwo poprzez nakładanie i egzekwowanie obowiązków, ocenianie dodatnio ze względu na cel nałożenia obowiązku. Tak rozumiane funkcje mogą być funkcjami złożonymi, czyli oczekiwaniami co do rezultatów nałożenia obowiązku, lub funkcjami realizowanymi, które wystąpiły w rzeczywistości po dokonaniu działania (nałożenia obowiązku). Funkcję realizowane pojawiają się niezależnie od oczekiwań wiązanych przez administrację z danym działaniem. Te skutki są rezultatem interpretacji działań finalnych administracji przez społeczeństwo. Działania członków społeczeństwa są luźno zdeterminowane przez działania administracji, ponieważ zależność członków społeczeństwa od administracji jest dość słaba.

Najbardziej ogólne określenie nałożenia i ewentualnie egzekucji obowiązku sprowadza się do powiedzenia, że tym skutkiem jest uruchomienie społecznych mechanizmów realizacji normy prawa. Wszelkie poczynania czy to zobowiązanego, czy to organów państwowych są w pierwszym rzędzie działaniami społecznymi, a dopiero później działaniami kwalifikowanymi przez prawo.

Wykonanie obowiązku będzie jednym działaniem – działaniem zobowiązanego, tylko w tym przypadku, gdy obowiązek polega na dokonaniu jednego działania o prostej strukturze i zobowiązany dobrowolnie podejmuje to działanie. W wielu przypadkach czynności wykonawcze są działaniem złożonym z kilku lub więcej odrębnych czynności, rozłożonych w czasie i przestrzeni oraz mających zróżnicowany charakter prawny.

Wszczęcie egzekucji obowiązku sprawia, że ciąg działań oraz wynikającego z niego stosunki i zależności; zobowiązany (lub inny podmiot działający na jego rachunek) ma realizować stan rzeczywistości wskazany w egzekwowanej normie prawa, a wierzyciel i organ egzekucyjny dążą do wytworzenia u zobowiązanego stanu gotowości do realizacji obowiązku. Ich działania są przy tym współzależne – działanie zobowiązanego rodzi określoną reakcję organu egzekucyjnego i wierzyciela, a ich działania wywołują z kolei reakcję zobowiązanego itd.

Jest możliwość stosowania wszystkich tych środków jako bodźców do wykonania obowiązków administracyjnych. Jest to sytuacja jak najbardziej zamierzona, może ona wywierać wrażenie chaosu i bezładu, jednakże istnieje – albo powinien istnieć – zwornik dla tych środków prawnych, jakim jest polityka publiczna. Polityka publiczna polega na stymulowaniu w określonym kierunku zachowań autonomicznych podmiotów jeśli posiadają one swobodę wyboru, z zastrzeżeniem, że są wykorzystywane środki urzeczywistnienia przyjętych celów pochodzące z różnych układów działania Państwa, a nie tylko z zakresu administracji. W zależności od przedmiotu polityki można mówić np. o polityce przestrzennej, polityce zdrowotnej, polityce ochrony środowiska.

Po dokonaniu powyższych wyborów i ustaleń można wybrać podmioty realizujące daną politykę publiczną oraz wykorzystywane przez nie środki. Pojęcie „polityka publiczna” oznacza pewną całość złożoną z wielu polityk cząstkowych, realizowanych przez odrębne organy państwowe, ewentualnie przez inne podmioty i ograniczonych do poszczególnych sfer funkcjonowania państwa, ale funkcjonujący w sposób zbieżny. Związek między nimi wynika z tego, że wprawdzie każda z nich posługuje się odmiennymi środkami działania, ale wszystkie współprzyczyniają się do realizacji wspólnego celu.

Na koniec następuje dobór konkretnego środka prawnego akceptowanego ma gruncie przyjętej polityki prawa. Są to środki: oparte na przymusie prawnym. Przymus może być stosowany przez organ państwowy występujący jako nosiciel imperium, posługujący się systemem środków nakazu, pozwoleń i wykorzystujący rozległy system stosowania przymusu, środki oparte na przetargu – tworzące system negocjacji (organ państwa) realizujący określoną politykę publiczną występuje jako prawnie równorzędny partner – najczęściej jako strona stosunku cywilnoprawnego; środki oddziaływania przez morale – odwołujące się do wartości etycznych, czy kształtujące stan świadomości społecznej, zwłaszcza przez określoną politykę informacyjną; środki oddziaływania infrastrukturalnego – polegające na stwarzaniu odpowiedniej infrastruktury sprzyjającej realizacji zamierzonych celów. Stosowanie tych środków jest związane przede wszystkim z wykorzystaniem środków finansowych będących do dyspozycji państwa.

Powołanie się do pojęcia polityki publicznej pozwala na przedstawienie obowiązku administracyjnego jako zjawiska o zróżnicowanym charakterze, uwikłanego w różnorakie powiązania z różnymi elementami systemu społecznego, a co za tym idzie wywołującego skutki w wielu płaszczyznach.

Po pierwsze obowiązek administracyjny jest skonkretyzowaną normą prawa administracyjnego, administracyjnego jego wykonanie jest aktem realizacji normy prawa. Po drugie, obowiązek administracyjny jest elementem procesu administrowania, o tyle charakterystycznym, że ma charakter restrykcyjny. Stanowi on jedną z czynności podejmowanych w celu realizacji zadania postanowionego przed administracją. Po trzecie, obowiązek administracyjny jest jednym ze środków szeroko rozumianego oddziaływania Państwa na społeczeństwo. W tym miejscu jest on jednym ze środków realizacji polityki Państwa w danej dziedzinie.

Teraz widać wyraźnie, co należy zrobić, aby obowiązki administracyjne były wykonywane, a nie nagminnie lekceważone. Oczywiście trzeba zadbać o to, organ egzekwujący obowiązek dysponował wieloma różnymi środkami przymusu (lub zachęty) i żeby stwarzały one prawdziwą, a nie hipotetyczną dolegliwość (zachętę). Jest jednak złudne oczekiwanie, że tylko mnożąc sankcję prawne, wywołamy większy szacunek dla prawa i dla obowiązków prawnych. Poszczególne gałęzie prawa są funkcjonalnie ze sobą połączone i zadowalające efekty w nie tak znów wyjątkowych przypadkach może przynieść dopiero umiejętne połączenie środków z różnych gałęzi prawa, a po drugie, że prawo jest zjawiskiem społecznym, uwikłanym w różnego rodzaju zależności. Nie jesteśmy w stanie odkryć tych zależności, badając same przepisy prawne, a dopiero poznanie tych zależności pozwoli na wypowiadanie się co do skuteczności prawa czy sprawności administracji. Społeczeństwo ulega przemianom pod wpływem różnych czynników, a nie tylko prawa. Oddziaływanie tych czynników może być współbieżne do oddziaływania prawa, ale może być przeciwstawne. Myśl o możliwościach dokonywania zmian społecznych wyłącznie na skutek wydania przepisów prawnych jest z gruntu rzeczy fałszywa, gdyż im bardziej regulacji prawna jest niezgodna z uwarunkowaniami społecznymi, kulturowymi, ekonomicznymi itd., tym mniej jest skuteczna lub efektywna. Klucz do zrozumienia przyczyn skuteczności lub nie skuteczności normy prawa i wynikających z niej obowiązków leży w znacznej mierze poza sferą prawa.